REKLAMA
REKLAMA

LE: Włoskie fatum Legii wciąż trwa

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: LigaEuropejska.Goal.pl  |  10.12.2015 20:50
Niekorzystna seria Legii Warszawa w meczach rozgrywanych we Włoszech zostanie podtrzymana przynajmniej do kolejnego roku. W ramach 6. kolejki fazy grupowej Ligi Europy piłkarze Napoli pokonali na stadionie św. Pawła warszawską Legię 5:2, kończąc tę fazę rozgrywek z kompletem zwycięstw. Legioniści jednocześnie żegnają się z europejskimi pucharami.

W trwającej edycji Ligi Europy piłkarze Napoli w pięciu spotkaniach nie znaleźli pogromcy. Nie dziwi zatem, że w szeregach Partenopei była mobilizacja, aby dobrą serię podtrzymać w boju z Legią. Mimo wszystko Wojskowi wybrali się do Kampanii z chęcią powalczenia o korzystny rezultat.

Od pierwszych fragmentów meczu gospodarze byli stroną, która dyktowała warunki gry. W dziewiątej minucie spotkania na listę strzelców próbował się wpisać Dries Mertens, który spróbował swoich sił uderzeniem z rzutu wolnego, ale czujny między słupkami był Dusan Kuciak, który nie dał się pokonać, popisując się ładną interwencją.

Wynik boiskowej rywalizacji został otwarty w 32. minucie. Strzałem pod poprzeczkę popisał się Nathaniel Chalobah, który wykorzystał podanie od Omar El Kaddouri. Siedem minut później prowadzenie neapolitańczyków podwyższył Lorenzo Insigne i praktycznie złudzenia o korzystnym wyniku w szeregach wicemistrzów Polski prysnęły jak mydlana bańka.

Po zmianie stron gospodarze wciąż grali bardzo konsekwentnie, chcąc zdobywać kolejne bramki. Trafienie na 3:0 dla swojego zespołu zaliczył w 57. minucie Jose Callejon. Hiszpan uciekł spod opieki Igorowi Lewczukowi, a następnie z bliskiej odległości sprawił, że futbolówka zatrzepotała w siatce.

Tymczasem w 62. minucie odrobinę radości mieli sympatycy stołecznej drużyny, bo swojego gola strzelił Stojan Vranjes, który wykorzystał dokładne zagranie wprowadzonego chwilę wcześniej Aleksandara Prijovicia. Kilka chwil później wszystko jednak wróciło do normy, bo swoją bramkę zdobył Mertens, popisując się mocnym strzałem sprzed pola karnego.

W doliczonym czasie gry jeszcze jednego gola dołożył Mertens. Nie było to jednak ostatnie trafienie w meczu, bo rozmiary porażki Legii zmniejszył Prijovic. Dodajmy, że w najbliższy weekend na drodze neapolitańczyk staną w Serie A piłkarze Romy. Tymczasem ekipa ze stolicy Polski poniosła trzecią porażkę pod wodzą Stanisława Czerczesowa.

SSC Napoli - Legia Warszawa 5:2 (2:0)
1:0 Chalobah 32'
2:0 Insigne 39'
3:0 Callejon 57'
3:1 Vranjes 62'
4:1 Mertens 65'
5:1 Mertens 90+1'
5:2 Prijovic 90+3'

Żółte kartki:
Napoli: Strinić 54', Chalobah 89'

Napoli: Gabriel – Maggio, Chiricheş (79' Luperto), Koulibaly (68' Albiol), Strinić, David López, Valdifiori, Chalobah, El Kaddouri, L. Insigne (55' Callejón), D. Mertens

Legia: Kuciak – Bereszyński, Lewczuk, Pazdan, Broź, Vranješ, Jodłowiec, Duda (71' Tričkovski), Guilherme, Nikolić (60' Prijović), Kucharczyk (80' Pablo Dyego).

Sędzia główny: Aleksandar Stavrev (Macedonia)


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 13 komentarzy

PerSempreMilan | 10.12.2015 20:51

No cóż... chciałoby się żeby jakiś polski zespół zaistniał w Europie, nawet nie mówię już tutaj o LM, ale o LE no ale jak widać, rezerwy Napoli, w dodatku na stojąco bawią się bo raczej nie można tu mówić o jakimś większym zaangażowaniu ze strony Napoli, co widać przy drugiej bramce gdzie po prostu obrońcy Napoli odpuszczają., jak daleko Polskie zespoły są za Europą? Chyba nikt nie wie ;(

A co do samego spotkania chyba wynik nikogo nie dziwi, nie ma co tu dużo pisać Napoli lepsze pod każdym względem.

Forza Milan !!!

FANTAZJA | 10.12.2015 21:10

Jedyny dobry mecz polskiej drużyny z włoskim zespołem to gra Lecha z Juventusem widać było walkę. Od tego meczu minęło trochę a nowej drużyny, która by mogła rywalizować z zespołami średniej klasy nie widać i nie ma w polskiej lidze.

Kokodzambo | 10.12.2015 21:38

Fatum? Liga polska jest po prostu dużo słabsza niż jakakolwiek zachodnia liga.

dalmare | 10.12.2015 21:48

My God! Mertens spuszczony z łańcucha, wyposzczony kontuzją na zgrupowaniu Belgów i oglądaniem kolegów z trybuny.
Mój #1 wśród lewoskrzydłowych, przez tożsamość pozycji z Insigne (faworyzowanym w planie Sarriego) wychodzący jako jego zmiennik.
Obaj mają wielką formę- bogactwo nadmiaru. Dziś Sarri przy braku Higuaina wystawił obu, Insigne pośrodku. Szalejący Mertens pokazał że nie ma dla niego stron: w 71' wdarł się dryblingiem z prawej, jego strzał widziany niemal w siatce wybił wspaniałymi nożycami obrońca Legii (Lewczuk, Clearance off the line, mój najwyższy zachwyt), dobijał Callejon w prawy słupek...
Brak hamulców Mertensa: 86' serpentyna na dośrodkowanie spod prawej linii i upadek na kolano, woła o zmianę, medycy, schodzi i wraca, gra i daje 5-1. W tej samej minucie, 2' czasu dodanego, Prijovic z Legii wbija głową 5-2, co za hart ducha.
O tym meczu można pisać esej, Legia nieśmiała na San Polo, doświadcza na sobie blasku Napoli, nie załamuje się mimo takiej dysproporcji argumentów... podnosi głowę przy stanie 3-0 zmieniając na 3-1: perfekcyjna asysta właśnie wpuszczonego Prijovica> Vranjies 3-1, przy stanie 5-1 Prijovic zmienia na 5-2, to charakter.

Po prostu oglądajcie highlights tego meczu, to trzeba widzieć, te asysty Mertensa na wbiegającego, zanim przejął CF po zejściu Insigne.

nie_weszlo | 10.12.2015 22:02

To było piękne. Szkoda tych dwóch straconych bramek, ale i tak przez cały mecz nie było wątpliwości kto jest panem na boisku. Mam nadzieję, że również w fazie grupowej Napoli będzie w stanie aplikować po 5 bramek u siebie swoim rywalom. Chociaż wiadomo, że o takich ogórów jak tych 3 w tej grupie będzie trudno.

nie_weszlo | 10.12.2015 22:03

Oczywiście: w fazie"pucharowej".

dalmare | 10.12.2015 23:17

"To było piękne. Szkoda tych dwóch straconych bramek, ale i tak przez cały mecz nie było wątpliwości kto jest panem na boisku..."-

No żenujacy komentarz imo: 3-1 i 5-2 słabszego rywala podnoszącego głowę w świątyni rywala jest chwastem, piękny jest fakt dominacji przy dysproporcji sił...
Widzę piękno gry Mertensa, i także wcześniej Insigne, bardziej uniwersalnie: lśniłoby także wówczas, a nawet bardziej, gdyby rywal wyprowadził na 5-4 lub 5-5.
Dodatkowym pięknem tego meczu jest że bramki Legii padły przy prowadzeniu Napoli 3-0 i 4-1.

aliant | 10.12.2015 23:31

Najlepsze, że gdyby Legia to wygrała to awansowałaby bo w drugim  meczu był remis. No ale nie było ku temu żadnych podstaw. Pierwsza połowa to było jakieś nieporozumienie, żeby profesjonalni piłkarze nie potrafili przez 45 minut stworzyć sobie cienia szans to brak słów po prostu. No a Jodłowiec z tym podanie to naprawdę może śmiało wysyłać swoją akcję do kolejnej edycji "Piłkarskich jaj".

obiektywniak | 10.12.2015 23:58

FENOMENALNY Mertens! To jak Belg poruszal sie i mijal zawodnikow Legii to cos cudownego . Jakby Messi gral z juniorami jakimis .
Od zawsze mowie ze Napoli skrzydla i ofensywe ma w najscislejszym topie swiatowym

dalmare | 11.12.2015 00:29

Legia była uderzająco dla widza spętana w 1. połowie, to brak doświadczenia z Europą onieśmielał; asysta przeciwnikowi zdarza się pod mniejszą presją najlepszym
(z ostatnich, w listopadzie Bonucci podał do Batshuai na bramkę De Bruyne'a w Belgia-Italia, Marchisio podał do De Bruyne'a na sam na sam Aguero z Buffonem w Juventus-ManCity).
Napoli miało swe upiory w końcówce 2014/15, teraz Legia trafiła na najlepsze Napoli od wielu lat.
Legia niepotrzebnie wyszła onieśmielona: temu "lepszemu pod każdym względm" i "będącemu panem"(2 teksty up) wziąwszy się w garść zaaplikowała 2 gole.

Joker | 11.12.2015 00:52

Troche to przykre jak reprezentantów Polski Pazdana i Jodłowca zawodnicy Napoli ze szczególnym uwzględnieniem Mertensa osmieszali jak dzieciaków raz poraz wkręcajac ich w ziemie... To była deklasacja... Niektórzy się przed meczem podniecali, ze Napoli wychodzi rezerwowym składem, a Legia najlepszą "11" i że jest szansa na zwyciestwo... Troche mi się z tego śmiać chciało, bo te "rezerwy" Napoli to są co najmniej o 2 klasy lepsze od najmocniejszego składu Legii, bo maja tam kilka takich indywidualności, o których Legia moze tylko pomarzyć... Najsłabszy zawodnik Napoli z tego składu byłby w Legii mega gwiazda... No, a mega gwiazda Legii Nikolic jak zwykle w Europie nie potrafi sobie nawet dobrze piłki kopnąć... To już Prijovic dużo lepiej wypada... No, ale nie ma się co łudzić... Gdyby Nikolic był taki świetny to nie tkwiłby na Węgrzech do 27 roku życia i nie byłby 5. napastnikiem bardzo przeciętnej reprezentacji za plecami takich tuzów jak Priskin, Bode, Szalai czy Nemeth... To pokazuje niestety słabośc naszej ligi, ze taki zawodnik tu błyszczy...

Sheva26 | 11.12.2015 11:31

Wynik do przewidzenia, nawet jakoś mnie ta porażka nie zmartwiła bo byłem na nią przygotowany. Napoli pokazało nam gdzie jest w tej chwili nasze miejsce. Mam wrażenie, że patrząc na ostatnie lata wcale nie idziemy do przodu, nie rozwijamy się a wręcz przeciwnie - cofamy, gramy piłkę coraz bardziej niemiłą dla oka. Pozostaje tylko robić to, co przez ostatnie 20 lat robię - liczyć, że za rok będzie lepiej. Może kiedyś się doczekam, A tymczasem żegnaj Europo!

ACFKrzysiek74 | 11.12.2015 13:19

@ PerSempreMilan
Ja pamiętam czasy gdy łódzki Widzew eliminował Juventus z połowa w składzie reprezentów Italii z Pucharu Europy czyli odpowiednika dzisiejszej LM.Te czasy się nie wrócą.

Forza Viola per sempre!



seriea.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy