REKLAMA
REKLAMA

Transfer De Bruyne'a pod znakiem zapytania?

dodał: Szymon Biegas  |  źródło: Sky Sports  |  27.08.2015 14:35
Manchester City prowadzi negocjacje z VfL Wolfsburg w sprawie transferu Kevina De Bruyne’a. Choć znajdują się w zaawansowanej fazie, do finalizacji rozmów może wcale nie dojść.

Zainteresowane strony osiągnęły ramowe porozumienie. Kością niezgody pozostają natomiast detale transakcji. Czasu na domknięcie rozmów pozostało jednak bardzo niewiele. We wtorek zmyka się bowiem okno transferowe.

- Zawsze mówiliśmy, że chcielibyśmy uporać się z tym problemem profesjonalnie. Nie chcemy się spieszyć. Zależy nam, by wszyscy wyszli z negocjacji jako zwycięzcy. W tym momencie Kevin nie odchodzi do Manchesteru City – mówił dyrektor sportowy Wilków Klaus Allofs.

- To wszystko jest w interesie piłkarza i klubu, ale przede wszystkim musimy myśleć o tym drugim. Pracujemy pod presją, mamy jasną wizję i o niej obecnie dyskutujemy. Jeśli negocjacje nie spełnią naszego planu, wówczas De Bruyne będzie naszym graczem w nowym sezonie. Szczerze mówiąc, bardzo by mi to odpowiadało – wyznał decydent ekipy z Volkswagen Arena.

Według niektórych źródeł reprezentant Belgii ma wkrótce udać się do Manchesteru, by przejść badania medyczne przed podpisaniem kontraktu z wicemistrzem Anglii.
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 9 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

Zbanowany | 27.08.2015 15:26

Te Fair Play w ogóle działa czy to takie zarządzenie, które łatwo ominąć? Pytam z ciekawości bo ten transfer ma podobno kosztować 75 mln :D

ukasz | 27.08.2015 15:53

FFP działa głównie na te biedniejsze kluby, które nie mają bardzo bogatych właścicieli, którzy posiadają drogich prawników, którzy pozwolą ominąć ten przepis w prosty sposób. Niestety najbardziej cierpią ci, którzy nie mają pieniędzy. Nie ma chyba sposobu chyba, żeby przystopować te ceny.

AxelF | 27.08.2015 16:16

ukasz - sposób by się znalazł, względnie prosty, ale decydenci musieliby  chcieć. W NBA względnie prosto to rozwiązano. Fakt że tam do wymiany zawodników można dopłacić jakieś małe pieniądze, ale wystarczyłoby gdyby np. maksymalny budżet transferowy ustalono np jako 25% przychodu dla klubów o wartości do 500 ml, do 20% dla klubów wartych 500-1500 mln, 15% powyżej 1,5 mld. Każde euro wydane ponad budżet, to dodatkowe euro wpłacane jako podatek od luksusu na konto z którego pochodzą nagrody w turniejach, nagrody za wystawianie wychowanków itd. To luźna propozycja, ale sprawiłaby że taki MC mógłby wydać 112 mln na okno. Oczywiście mógłby wydać więcej, ale dzięki temu skorzystałyby kluby z rozgrywek LE np. To wyrównywałoby szanse ale nie karało MC.

wentello | 27.08.2015 17:09

AxelF
To z kolei próbowało by kluby zarabiające najwięcej i jednocześnie wprowadzaloby monopol na najlepszych zawodników dla Realu, Barcy i United. Nie ma idealnego sposobu. Nie uważam za sprawiedliwe ograniczenie możliwości finansowania klubu przez właściciela teraz, gdzie pełno klubów miało takie epizody wcześniej i dzięki temu teraz zarabiają więcej.

ab1234 | 27.08.2015 17:59

"Nie ma chyba sposobu, żeby przystopować te ceny."
To nie próbujmy ( "my" w sensie FIFA/UEFA) tego dokonywać w sztuczny sposób poprzez ustalenie jakiś ograniczających przepisów, a po prostu poczekajmy aż ta bańka w końcu pęknie. Bo każda kiedyś pęka.

AxelF | 27.08.2015 21:01

wentello - masz rację, idealnego wyjścia nie ma, ale w tym miejscu warto się zastanowić do jakiego modelu dążymy. Jeśli chcemy "wyrównywać szanse", to jakiś sposób na proporcjonalny wzrost podatków od transferów trzeba by znaleźć, jeśli "konserwujemy", to w zasadzie sprawdziłoby się to co napisałem - nie utrudnia dobicia do czołówki, a kiedy się tam znajdujesz, wtedy są jakieś koszta, no i w końcu, czekamy aż się samo rypnie :)
Macie generalnie rację - śliska sprawa :)

malin1976 | 27.08.2015 23:20

Finansowe fair play działa ale wśród najbogatszych 40 klubów świata jest 20 klubów z Premierleague które przez najbliższe lata będą jeszcze bogatsze dzięki nowej umowie za prawa do pokazywania meczyków w tv . Barca i Real i tak zawsze będą bogatsze ale tam robią w ch...a pozostałe kluby a siłą ligi angielskiej jest w miarę równy podział kasy stąd biedaki z klubu Boruca zarobią więcej niż potęgi z całej europy :)

wentello | 27.08.2015 23:28

@AxelF
Czy nie utrudnia dobicia się do czołówki? Myślę właśnie, że to daje monopol największym klubom na bycie w tej ścisłej czołówce przez cały czas. Mało który klub będzie w stanie osiągnąć ich poziom, jeśli będą mogli wydać więcej na najlepszych zawodników pojawiających się na rynku. Według mnie ograniczenia powinny zostać zdjęte w całości. W historii zdecydowanej większości klubów jest pewien epizod, w którym właściciel pompuje pieniądze. Oczywiście nie są tak astronomiczne kwoty jak teraz, ale jak na tamte czasy były one ogromne. Dla przykładu taki Arsenal czy United nie istniał by już od wielu lat, gdyby w pewnym momencie nie zainwestowano w te kluby pieniędzy, gdy były na skraju bankructwa. Nie widzę żadnego powodu, by promować kluby, które pieniądze wpompowały w klub wcześniej, a karać tych którzy chcą to zrobić teraz. Nie da się wszystkiego kupić za pieniądze. Przecież Messi gra dalej w Barcelonie, Ronaldo w Realu mimo, że pewnie PSG czy City mają fundusze, które teoretycznie pozwalały by na zakup tej wielkiej dwójki i zaproponowanie im dużo większych zarobków niż w obecnych klubach. A im więcej silnych klubów- tym lepiej. Większe urozmaicenie :)

AxelF | 28.08.2015 00:46

wentello - z drugiej strony ostatnie kilka-kilkanaście lat to chyba największe przetasowania wśród najbogatszych. Dołączyły Chelsea, MC, PSG, pewnie podobną drogą podążą Atletico, Valencia - rożnymi metodami, albo sukcesywnie, albo jedną transakcją, ale jednak. Z drugiej strony wypadło z czołówki sporo klubów Włoskich, które zostały przegonione przez kluby Niemieckie. Włoskich, których liga parę ledwie lat temu była synonimem rekordów transferowych.
Problem faktycznie jest, jeśli definicję "czołówka" rozumiemy jako pierwsze 100 najbogatszych klubów. Wtedy faktycznie się niewiele zmienia, choć przykłady ruchu w górę - FC Basel, czy w dół - liga Holenderska...

"Według mnie ograniczenia powinny zostać zdjęte w całości. W historii zdecydowanej większości klubów jest pewien epizod, w którym właściciel pompuje pieniądze. " - w lidze Hiszpańskiej akurat teraz pojawiają się pierwsze przypadki. Wiele klubów Hiszpańskich, w tym giganci, to stowarzyszenia. Ale co do tezy masz rację, również uważam, że utrzymywanie martwego prawa to głupota. Albo skuteczne i egzekwowane, uchwalone w konkretnym celu, albo brak sztucznych regulacji.

" Nie widzę żadnego powodu, by promować kluby, które pieniądze wpompowały w klub wcześniej, a karać tych którzy chcą to zrobić teraz"
Tu 100% racji. Tzn. klub można kupić jako zabawkę i czemu komuś tego zabraniać. Mimo restrykcyjności przepisów NBA, Mark Cuban właściciel Dallas ładował kilka lat takie kwoty że heja. Było go na to stać i nikt nie mówił o psuciu rynku. Inni chcieli na biznesie zarobić, a on chciał się bawić.

Jedyny wniosek który mi się nasuwa, to ten, że faktycznie sztucznych regulacji nie ma co wprowadzać, z drugiej zaś strony, jeśli kluby w pewnym momencie dojdą do wniosku że bańka spekulacyjna jest zbyt wielka, bo żaden piłkarz nie jest wart tyle co stadion, kilka marketów czy fabryka samochodów, że sytuacja na rynku dorabia agentów, a działa na niekorzyść zawodników i klubów, powinny same usiąść do stołu i pewne rozwiązania uzgodnić, bez narzucania ich "szkieletów" od góry. Przykłady są - G16.



seriea.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
22.09 11:26