Ibra gra dopóki nogi go niosą. Co może dać Milanowi w wieku 40 lat?

Zlatan Ibrahimović
Zlatan Ibrahimović PressFocus

Zlatan Ibrahimović przedłużył kontrakt i zostaje w Milanie na kolejny sezon. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że swoje czterdzieste urodziny będzie świętował na boisku. Dosłownie, bo 3 października wypada w ligową niedzielę. Bilans Ibry od czasu powrotu na San Siro jest imponujący nie tylko jak na piłkarza w tym wieku. 27 goli w 43 meczach to dużo, ale znajdą się tacy, którzy przypomną liczbę meczów opuszczonych przez Szweda – w samej Serie A to już 18. Czy ostatni taniec Zlatana na San Siro jest wart 7 milionów euro netto za sezon? I czy ma sens?

Zlatan Ibrahimović ciągle na topie

Któż nie chciałby zobaczyć w kolejnym sezonie Ibry zakładającego koszulkę Milanu i słuchającego hymnu Ligi Mistrzów na murawie? Jeszcze kilka miesięcy temu Ibra, pytany o umowę na kolejny sezon, stawiał tylko jeden warunek – na temat nowego kontraktu rozmawiamy wiosną, gdy będzie można ocenić szanse Milanu na awans do Champions League. Mimo, iż wtedy sam Szwed imponował skutecznością i potrzebował średnio zaledwie dwóch strzałów do zdobycia bramki, a sam Milan prowadził w tabeli. 

Po kilku miesiącach ligowej młócki wiemy już, że Zlatan nadal jest blisko bardzo dobrej średniej. Strzela niemal jednego gola na mecz, ale zagrał w nieco ponad połowie ligowych spotkań. Resztę opuścił przez covid-19, kontuzje, kartki albo po prostu potrzebę odpoczynku. Pod koniec zeszłego roku telewizja Sky Sport wyemitowała rozmowę Massimo Ambrosiniego z Ibrą, w której dawny kolega z boiska poruszył temat piłkarskiej jesieni Szweda.

– Teraz gram więcej rozumem. Kiedyś szedłem na każdą piłkę, walczyłem o każdy centymetr boiska. Dziś już taki nie jestem. Podczas meczu myślę tak: “Zlatan, masz pomagać drużynie, nie możesz tracić energii. Nie jesteś już najmłodszy. Zespół potrzebuje cię pod bramką, tam musisz pracować najwięcej”. Dużo trenuję, a to jest najważniejsze. W pewnym wieku tracisz moc. Piłkarze kończą kariery nie dlatego, że tracą umiejętności. To nie jest możliwe, bo przecież nie możesz stracić talentu. Grasz dopóki czujesz się na siłach, jak Totti czy Maldini. Kiedy brakuje ci paliwa, kończysz karierę. 

Paliwem Zlatana była w tym sezonie niewątpliwie walka o scudetto, po które sięgnął z Milanem już 10 lat temu. Przychodząc w styczniu 2020 roku wchodził do drużyny w rozsypce, świeżo po porażce 0:5 z Atalantą i z widmem kolejnego nieudanego sezonu. Jego obecność wydatnie pomogła ograniczyć liczbę porażek do zaledwie dwóch do końca sezonu. Kolejny sezon to sześć dubletów od startu rozgrywek aż do lutego, masa uratowanych punktów i widocznie większa pewność siebie zawodników grających wokół niego. Milan po latach znów przybrał twarz Zlatana. Z każdą kolejką widać było jednak coraz więcej zmarszczek, a samego Ibrę mogliśmy coraz częściej oglądać jedynie na trybunach. 

Ibra i jego “uniwersytet”

Teraz, gdy kontrakt został już podpisany, Milan nadal jest w walce o Ligę Mistrzów, ale ma przed sobą arcytrudny terminarz złożony z meczów z drużynami, które albo walczą o utrzymanie, albo same są rywalami Rossonerich w walce o Champions League. To decydujący egzamin nie dla Ibry, ale dla jego młodszych kolegów z boiska. Dużo młodszych, którzy w większości nigdy nie zasmakowali Ligi Mistrzów. Test nie tylko z tego, czego nauczył ich musztrując podczas treningu. To także sprawdzian mentalności. 

– Grasz jak trenujesz. Jeśli odpoczywasz na zajęciach, odprężasz się w trakcie meczu. Może inaczej jest z Brazylijczykami, którzy trenują na luzie, a potem czarują na boisku. Ale tu zespół potrzebuje mentalności Ibry. Sami zawodnicy mówią, żebym wskazał im drogę, a oni za mną pójdą. 

Niezależnie od tego, czy Milan znajdzie się w Lidze Mistrzów, obecność Zlatana przez kolejny (ostatni?) sezon przyda się jeszcze z jednego względu. Dla wkraczających z przytupem w dorosłą piłkę Alexisa Saelemaekersa, Jensa Pettera Hauge, Daniela Maldiniego czy Sandro Tonalego możliwość gry ze szwedzkim napastnikiem przez kolejne miesiące to kolejny rok piłkarskiego uniwersytetu. Milan oparty na zawodnikach mających obecnie 20-22 lata ma w niedalekiej przyszłości bić się o scudetto. W kolejnym sezonie na boisku Ibra dalej będzie poszerzał wybór Stefano Piolego wśród napastników, choć patrząc na ostatnią dyspozycję Rafaela Leao i problemy kondycyjne Mario Mandzukicia, warto byłoby poważnie zastanowić się latem nad ściągnięciem kolejnego atakującego. Choćby po to, by Ibra mógł przez 12 miesięcy pomóc w “wychowaniu” swojego potencjalnego następcy. Bo życie bez Zlatana też musi w Milanie istnieć i trzeba powoli zacząć się na nie przygotowywać. 

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak – Eleven Sports

Komentarze