Zenit – Juventus: turyńska maszyna wciąż niezatrzymana

Dejan Kulusevski
Dejan Kulusevski Pressfocus

Juventus nie zaprezentował wybitnego futbolu w środowym meczu trzeciej kolejki Ligi Mistrzów. Mimo tego turyńczycy pokonali Zenit 1:0 i w tych rozgrywkach mogą pochwalić się kompletem zwycięstw. Całe spotkanie rozegrał Wojciech Szczęsny.

Juventus nie do zatrzymania w Lidze Mistrzów

Po konfrontacji Zenit – Juventus, nie spodziewaliśmy się fajerwerków. Rosyjski zespół przegrał bowiem dwie ostatnie potyczki ligowe. Z kolei Bianconeri w każdym z trzech poprzednich pojedynków, strzelali maksymalnie jednego gola. Mimo tego oczekiwania były jednak większe, niż to, co zobaczyliśmy.

Przed pierwsze pół godziny meczu, piłkarze obu drużyn prawie nie oddawali strzałów. Bramkarze mieli zatem mało pracy, ale na boisku nie działo się nic ciekawego. Żaden z zespołów nie zapracował na to, aby do przerwy określić go lepszym. Wynik 0:0 nie napawał optymizmem przed drugą odsłoną.

Po zmianie stron Zenit Juventus podejmowali częściej próbę zdobycia bramki. Zadanie to niespodziewanie przerastało jednak tego wieczoru możliwości ofensywne obu drużyn. Impas kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry, przełamał Dejan Kulusevski, który pokonał bramkarza gospodarzy po uderzeniu futbolówki głową z bliskiej odległości. Szwedowi przy jedynym w tym meczu trafieniu, asystował Mattia De Sciglio.

Komentarze

Comments 6 comments

Fartowny mecz. Jakkolwiek Zenit nie wiadomo jak nam nie zagroził, to jednak mieli swoje szanse. To zdecydowanie nie był mecz pod naszą kontrolą. Turyński walec zderzył się że ściana i nie mógł jej przebić. Zenit świetnie bronił, mądrze zamykał boczne strefy i przedpole. Niemniej tam gdzie zawiódł Allegri (kiepskie przygotowanie taktyczne, część wybór personalnych też budzi zastrzeżenia) z pomocą przyszedł jego syn De Sciglio, który w końcu pokazuje wszystko to czym zasłynął w Milanie, ten wyjazd do Francji wyszedł mu na dobre.
Co do formy pozostałych zawodników kolejny bardzo słaby mecz Chiesy, chimeryczny Morata i o dziwo nie najgorszy Berna (jego zdjęcie z boiska było dla mnie sporym zaskoczeniem).
Bardzo brakowało kogoś kto na niewielkiej przestrzeni wyczarował by coś z niczego czyli Dybali.
To był ciężki mecz i najważniejsze są kolejne 3 pkt
Forza Juve!!!

Nie liczyłbym już na Dybalę, Ramsey to przy nim okaz zdrowia. Znowu ta sama sytuacja – drobny uraz, komunikat o dwóch tygodniach przerwy, a później zapobiegawczo nie będzie go pół roku. Niby uraz Moraty miał być poważniejszy, Dybala miał wrócić do gry przed nim, tymczasem mija miesiąc i pewnie wkrótce przeczytamy, że wraca do indywidualnych treningów i za miesiąc przejdzie kolejne badania. A najgorsze, że ta pensja mogła być wypłacana solidnemu napastnikowi.

Ważne 3 punkty na trudnym terenie – może nie był to porywający mecz, ale dobrze że przynajmniej nikt się nie połamał na Inter.
Chiesa w drugim spotkaniu z rzędu został kompletnie wyłączony z gry.
Oby weekendowe starcie z nawiązką zrekompensowało nam dzisiejsze bicie głową w mur.
Forza Juve!