Hirving Lozano
Hirving Lozano fot. PressFocus

Zabójcze trzy kwadranse w Neapolu

Piłkarze Napoli znaleźli sposób na ofensywę Atalanty Bergamo, z kolei podopiecznym Gian Piero Gasperiniego to się nie udało. W efekcie jedno z najciekawiej zapowiadających się spotkań 4. kolejki Serie A zakończyło się wysoką wygraną 4:1 (4:0) zespołu prowadzonego przez Gennaro Gattuso.

Czytaj dalej…

Obie drużyny w dotychczas rozegranych spotkaniach potwierdziły, że doskonale czują się w ofensywie. Napoli zaaplikowało łącznie osiem bramek rywalom w pojedynkach z Napoli i Parmą, z kolei Atalanta mogła się pochwalić 13 zdobytymi golami w trzech meczach przeciwko Torino, Lazio i Cagliari. Mogliśmy więc być pewni, że w sobotnie popołudnie na Stadio San Paolo bramek nie zabraknie.

Atalanta rozbita przez rozpędzone Napoli

Od pierwszych minut spotkanie toczyło się pod dyktando podopiecznych Gennaro Gattuso, którzy z zaskakującą łatwością radzili sobie z piłkarzami nieobliczalnej Atalanty. Drużyna Gian Piero Gasperiniego w pierwszej odsłonie meczu była zupełnie bezradna i nie potrafiła w żaden sposób przeciwstawić się coraz mocniej napędzającej się drużynie Napoli.

Gospodarze od początku meczu konsekwentnie szukali okazji do objęcia prowadzenia. Worek z bramkami rozwiązali w 23. minucie. Po zagraniu z prawej strony pola karnego i nieskutecznej interwencji bramkarza gości, piłka trafiła pod nogi ustawionego przed bramką Hirvinga Lozano, który skierował ją z bliska do siatki.

Cztery minuty później reprezentant Meksyku po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Tym razem Lozano wykorzystał dużą przestrzeń, którą pozostawili mu w okolicy szesnastego metra obrońcy Atalanty i popisał się precyzyjnym uderzeniem tuż przy słupku. Asystę w tej sytuacji na swoje konto zapisał Dries Mertens.

Walec z Neapolu dopiero się jednak rozpędzał. W 30. minucie golkiper gości po raz trzeci musiał wyciągać piłkę z siatki, tym razem po mocnym strzale Matteo Politano z dystansu. Tuż przed przerwą Napoli podwyższyło na 4:0. Swój bardzo dobry występ w pierwszej połowie wpisaniem się na listę strzelców okrasił Victor Osimhen, który pokonał Marco Sportiello płaskim uderzeniem zza pola karnego.

Druga połowa pod kontrolą

Po przerwie Napoli nie forsowało już tempa i pewnie kontrolowało wydarzenia na boisku. Gospodarze musieli być jednak bardzo uważni, bowiem Atalanta Bergamo już nie raz udowodniła, że potrafi wychodzić nawet z największych opresji. Tym razem jednak drużyna Gian Piero Gasperiniego była bezradna.

Gościom udało się zdobyć tylko jednego, honorowego gola w 69. minucie. Sytuację sam na sam po szybkim kontrataku wykorzystał Sam Lammers, który dołączył do drużyny podczas letniego okna transferowego.

Napoli odniosło tym samym kolejne pewne zwycięstwo. Fani drużyny ze Stadio San Paolo mogą jedynie żałować, że ich drużyna przed przerwą na mecze reprezentacji nie pojawiła się w Turynie, ponieważ prezentowana przez nią forma uprawniała do myślenia o pokonaniu Juventusu.

Komentarze