Raspadori bohaterem. Włosi wygrywają na otarcie łez

Włochy
Włochy PressFocus

Reprezentacja Włoch pokonała w meczu towarzyskim na otarcie łez Turcję 3:2. Bohaterem spotkania został Raspadori, strzelec dwóch bramek dla Squadra Azzurra. Trzeciego gola dołożył Cristante. Dla gospodarzy trafiali Cengiz Under i Dursun.

  • Raspadori strzelcem dwóch goli dla Italii
  • Italia wygrała na otarcie łez po odpadnięciu z eliminacji mistrzostw świata
  • Początek nowej ery Squadra Azzurra

Zwycięstwo bez większego znaczenia

Włosi lecieli do Turcji po zwycięstwo na otarcie łez po blamażu z Macedonią Północną, choć żadne zwycięstwo nie zrekompensowałoby odpadnięcia z eliminacji do mistrzostw świata. Roberto Mancini wystawił mocno przemeblowany skład w porównaniu do ostatniego spotkania barażowego. W pierwszym składzie pojawili się awizowani przez media Scamacca oraz Raspadori, którzy mają stanowić o sile Italii w kolejnych latach.

Mecz rozpoczął się jednak dla Squadra Azzurra fatalnie. Turcja już w 4. minucie objęła prowadzenie. Cengiz Under mocno uderzył w krótki róg, błąd popełnił Donnarumma, który puścił piłkę między nogami i było 1:0. Później do głosu doszli już Włosi, którzy najpierw wyrównali 35. minucie za sprawą Cristante, a już cztery minuty później było 2:1. Wynik spotkania podwyższył Raspadori.

Spotkanie toczyło się w dość spokojnym tempie. Większość czasu gra toczyła się w środku pola. Pojedynek był dość wyrównany. Obie ekipy oddały po dwa celne strzały w pierwszej części meczu.

W drugiej połowie Włosi oddali tylko jeden celny strzał, ale to wystarczyło, aby Raspadori podwyższył wynik spotkania na 3:1. W końcowych minutach kontaktowego gola zdobył Dursun, jednak to było wszystko, na co w tym spotkaniu było stać gospodarzy. Włosi odnoszą symboliczne zwycięstwo, które mimo wszystko nie zmyje plamy po blamażu w czwartkowym meczu. Zaczyna się nowa era reprezentacji pod wodzą Roberto Manciniego.

Komentarze

Comments 11 comments

Teraz, to sobie mogą. W kontekście reprezentacji, to w zasadzie się możemy za 2 lata o tej porze spotkać. Najbliższy czas będzie pusty, a kwalifikacje do Euro w zasadzie bzcelowe, bo nie sposób nie awansować, kiedy grają 24 drużyny. W każdym razie po raz drugi na Mundial z rzędu awansowała: Polska i Serbia, po raz 5: Szwajcaria, a Włosi w domu od 2014r. Takiego poniżenia nie było nigdy w historii. Zwycięskie Euro już się nie liczy i nikt tego nie pamięta. Włosi są na poziomie Wegięr i Albanii w chwili obecnej. Najbliższe 8 miesięcy będzie straszliwie trudne. Czołówka Europy będzie się szykowała na Mundial, w tym Polska, a Włosi będą na to patrzeć i dodatkowo cierpieć. To najgorszy czas w historii włoskiej piłki.

Lepiej wygrać Euro i nie awansować na mundial czy w obu turniejach dochodzić do 1/4? Teraz jest rozpacz, ale mówienie, że Euro już się nie liczy to nonsens. W historii pamięta się tylko zwycięzców, oczywiście nie twierdze, że jest dobrze, ale mnóstwo nacji takich jak Anglia czy Belgia chciałby wgrać cokolwiek, nawet kosztem gorszego okresu potem.

Dlatego nie oczekiwałem wygranie MŚ, ale przynajmniej awansu i wyjścia z grupy. Portugalia po zdobyciu ME w 2016r. na kolejnych MŚ wyszła z grupy i odpadła w 1/8. Bez szału, ale minimum przyzwoitości. W przypadku Włochów dochodzi jeszcze brak awansu w 2018r. W najlepszym razie będą mieli pauzę od MŚ- 12 letnią. Nigdy w historii nie mieli takiej serii. Problem jest poważny. Można było sobie na luzie zagrać MŚ, jako aktualny ME, a teraz będa mieli 2 lata w plecy, bo tej śmiesznej Ligi Narodów nawet nie liczę.

Jest też taka zasada, że jesteś dobry, jak Twój ostatni mecz. Weżmy taką Polskę, która teraz się cieszy z awansu na MŚ i, czy ktoś będzie rozstrząsał, że pół roku temu na Euro nie wyszli z grupy? No, nie… Cały Świat będzie teraz się szykował na Mundial, będą informacje na ten temat, reklamy, a Włosi będą na aucie. Co gorsze, to Mundial będzie na jesieni, a nie przed wakacjami. Całe lata będę mieć zmarnowane przez to. Tak, to ten koszmar by się skończył w lipcu i miałbym spokój w czasie wakacji, jak w 2018r. Dla mnie ten Mundial niech już się, jaki najszybciej zacznie, skończy i tyle. Chce zapomnieć i zacząć od nowa.

Widzę, że traktujesz to bardzo osobiście, ok. Ja też kibicuje Włochom od lat 90tych i to dla mnie duża przykrość, ale nie zgadzam się z tezami o upadku włoskiej piłki, zwłaszcza pól roku po zdobyciu ME, które jest ogromnym sukcesem. Kolejne MŚ są poszerzone, więc o awans będzie łatwiej, po drodze też Euro, więc jak dobrze pójdzie to za parę lat nikt nie będzie pamiętał o 2018 i 2022, a o tryumfie na ME pamiętać będzie się zawsze.

Problem jest taki, że włoska piłka właśnie tkwi w latach 90-tych. Cała infrastruktura, system szkolenia, liga itp. Tak się nie da. Wczoraj czytałem, że biorokracja uwalila kolejną próbę budowy nowego San Siro. Biurokracja topi ten kraj, co ma wpływ także na sport. Bez gruntownych i radykalnych reform czeka ich los Grecji.

To rozmowa na dlużej, ale jeśli chodzi o stadiony to pełna zgoda. Liga to bardziej skomplikowana sprawa w dużej mierze zależna od pieniędzy. Jeśli chodzi o szkolenie to nie przesadzał bym, Włoskie reprezentacje odniosły w ostatnich 10 latach nie złe wyniki w rozgrywkach U17 U19 i U21, nawet wczoraj awansowali do euro u19 (co nie jest takie proste, kosztem Belgii i Niemiec) i są blisko awansu w u21

Gdyby taki Berardi, czy Scamacca grali w LM w barwach Milanu, czy Interu w miejsce przeterminowanych Zlatana, Girouda, czy Dzeko, to może w takim meczu, jak z Macedonią by coś strzelili. Niestety, ale gra w przeciątniaku Serie A nie pomaga w przeskoku na poziom reprezentacyjny. Kluby są same sobie winne.

Totalny odlot, charakterystyczny dla rozegzaltowanych kibiców. Sukces Włochów dosłownie zdarza się raz na kilkadziesiąt lat. Tak jak strzał życia jakiegoś Macedończyka. Mancini zafundował futbol z niezwykłym polotem, nie mając kadry na poziomie chociażby Francji i za to mu się należy hołd. Awans do mistrzostw czy jakiś ćwierćfinał to w ogóle inny poziom, ekhem, sukcesu niż medal w finale. Bądźmy poważni.