Romantyczna historia Di Lorenzo. Od Serie C do finału mistrzostw Europy

Giovanni Di Lorenzo
Giovanni Di Lorenzo Pressfocus

Giovanni Di Lorenzo w układance Roberto Manciniego dość długo nie był pierwszoplanową postacią. Co więcej, sam zawodnik ma bardzo ciekawą przeszłość. Jeszcze cztery lata temu występował na boiskach Serie C, a lada moment zagra w finale Euro 2020.

  • Giovanni Di Lorenzo zastąpił w wyjściowej jedenastce reprezentacji Włoch kontuzjowanego Florenziego
  • Prawy obrońca przed startem Euro 2020 nie był uważany za pewny punkt drużyny narodowej, ale wszystko zmieniło się już na etapie fazy grupowej
  • 26-latek ma dość interesujące CV i wszystkie jego dotychczasowe wysiłki wynagrodził awans do wielkiego finału mistrzostw Europy

Na początku był niepokój, ale Di Lorenzo znakomicie załatał lukę po Florenzim

Alessandro Florenzi miał pewne miejsce w wyjściowej jedenastce pod dowództwem Roberto Manciniego. Niespodziewanie dzień po meczu z Turcją (3:0) u zawodnika zdiagnozowano uraz łydki, który wyeliminował obrońcę AS Romy z dalszej gry na Euro 2020. Selekcjoner Azzurrich dość szybko znalazł rozwiązanie całej sprawy i postawił na talent Di Lorenzo.

Jak się okazało, ten wybór był strzałem w 10. Giovanni Di Lorenzo bez większych kompleksów pokazał, na co go stać, a przede wszystkim dzielnie realizował każde powierzone mu zadanie. Co więcej, pomimo twardej gry i częstych wślizgów, 27-latek tylko raz został ukarany żółtą kartką.

Boczny defensor na co dzień reprezentuje barwy Napoli. Nic, więc dziwnego, że podczas boiskowej rywalizacji Di Lorenzo nie zważa na skalę wielkości przeciwnika i w agresywny sposób próbuje odebrać futbolówkę każdemu, kto chce przedostać się w pole karne. Tylko w zeszłym sezonie rozegrał łącznie 49 spotkań, w których zanotował osiem asyst i zdobył cztery gole.

Romantyczna historia Di Lorenzo

Giovanni Di Lorenzo w przeciągu ostatnich czterech lat przebył niezwykle długą drogę. Piłkarz przez większą część swojej profesjonalnej kariery występował na zapleczach włoskiej ekstraklasy. W pewnym momencie po trzech ciężkich sezonach spędzonych w Serie C z Matery trafił do Empoli (wówczas Serie B).

Ten transfer okazał się przełomowy dla obrońcy, ponieważ już po roku gry dla ekipy z Toskanii, wywalczył z nią awans do Serie A. Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zdecydowanie łatwiej jest osiągnąć maksimum własnych możliwości. Zmienia się przecież podejście do treningów, zawodnicy stykają się z gwiazdami światowego futbolu, a dzięki dobrym występom mogą zyskiwać na wartości oraz realizować marzenia związane z reprezentowaniem kraju na wielkich imprezach.

Tak też było w przypadku Di Lorenzo. Zaledwie po 9 miesiącach gry w ekstraklasie za osiem milionów euro podpisał kontrakt z Napoli, natomiast w kadrze narodowej zadebiutował dopiero w 2020 roku.

Po urazie, którego doznał Florenzi dla niego otworzyła się furtka do wyjściowego składu Włoch na mistrzostwach Europy. Dobra zmiana w meczu przeciwko Turkom nie była przypadkowa i 27-latek stał się pierwszym wyborem Manciniego na prawej obronie w kolejnych spotkaniach.

Do całej sytuacji odniósł się również były kolega Di Lorenzo, który lata temu grał z nim w Regginie. Mowa tutaj o Sainz-Mazie. Zawodnik w krótkiej rozmowie z dziennikarzem Marci uchylił rąbek tajemnicy, jak to wszystko kiedyś wyglądało oraz zaznaczył, że Włoch stał się właśnie jednym z najlepszych prawych obrońców na świecie.

W Regginie byliśmy bardzo bliskimi przyjaciółmi z Di Lorenzo. Dziś dostaję gęsiej skórki, gdy widzę go w telewizji podczas Euro. Nikt, a nawet on sam nie mógł wyobrazić sobie, czego teraz doświadcza. Mam nadzieję, że wygra Mistrzostwa Europy – rozpoczął Sainz-Maza.

Stał się jednym z najlepszych prawych obrońców na świecie. Tego lata zadzwonią do niego jedne z najlepszych drużyn w Europie. Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ ciężko pracuje i na to zasłużył – zakończył.

Przeczytaj również: Mancini: Anglia zasłużyła na miejsce w finale

Komentarze