Wielkie emocje w Neapolu. Grad goli i asysta Zielińskiego

Piłkarze SSC Napoli
Piłkarze SSC Napoli fot. PressFocus

Na zakończenie zmagań 32. kolejki Serie A, Napoli grało z Lazio. Worek z bramkami rozwiązał się zaraz po pierwszym gwizdku sędziego. Początkowo w tym spotkaniu gole strzelała tylko jedna drużyna. Azzurri prezentowali zdecydowanie wyższą jakość piłkarską, ale w końcówce role się odwróciły. Po wielkich emocjach gospodarze zgarnęli całą pulę, dzięki wygranej 5:2 (2:0).

Imponujący początek Azzurrich

Starcie na Stadio Diego Armando Maradona szybko ułożyło się po myśli Azzurrich. Od pierwszych minut oglądaliśmy sporo walki nawet o najmniejszy skrawek boiska. W jednej z pierwszych akcji meczu Manuel Lazzari upadł na ziemie po kontakcie z obrońcą Lazio. Początkowo sędzia nakazał grać dalej, jednak po głośnych protestach gospodarzy do akcji wkroczył VAR. Powtórki wideo ukazały ewidentny faul Milinkovica-Savica i na 11. metrze stanął wówczas Lorenzo Insigne. Włoch bez większych problemów pokonał Pepe Reinę pewnym strzałem w lewy dolny róg.

Wydawało się, że rzymianie po utracie bramki ruszą odrabiać straty. Nieoczekiwanie na murawie zobaczyliśmy zupełnie, co innego. Po 12. minutach na tablicy wyników było już 2:0. Drugiego gola dla Napoli zdobył Matteo Politano, który z dużą lekkością miną kilku rywali, a gdy wpadł w pole karne, uderzył nie do obrony w kierunku prawego słupka.

Po kwadransie tempo meczu zwolniło i rozpoczął się mecz walki. Dużo fauli w środku pola zmusiło arbitra do pokazania, aż pięciu kartek przed przerwą. Pod koniec pierwszej połowy z twarzy Ciro Immboile nie schodził grymas bólu. Napastnik Biancocelestich schodził do szatni lekko kulejąc.

Niesamowite emocje w końcówce

Druga odsłona wystartowała od mocnego incydentu. Najpierw Piotr Zieliński wpakował futbolówkę do siatki, jednak gol Polaka nie został uznany z powodu spalonego. Natomiast chwilę póżniej Ciro Immobilie z wielkim impetem nadepnął na piszczel Manolasa. Grek po całym wydarzeniu długo zwijał się z bólu, ale ostatecznie zdołał wrócić na murawę. Sędzia spokojnie mógł pokazać włoskiemu napastnikowi czerwoną kartkę, jednak wyciągnął tylko żółtą.

Napoli przez krótki czas zostało zepchnięte do głębokiej defensywy, lecz kapitalnie uciekło od stryczka, dzięki kunsztowi Insigne. 29-latek otrzymał podanie przed polem karnym. Prostym zwodem minął jednego ze stoperów i sprytnym strzałem wpakował piłkę za kołnierz Reiny.

W 65. minucie Piotr Zieliński uruchomił swoim zagraniem Driesa Mertensa, a Belg zaraz po przyjęciu, uderzył pod samą poprzeczkę. Wydawał się, że Lazio już nie wstanie z kolan.

Tymczasem największe emocje były dopiero przed nami. Sportową złość wykazał Ciro Immobile, który w 71. minucie sprytnie zmieścił futbolówkę tuż obok prawego słupka. Ziemia w Neapolu znów zadrżała zaledwie po 340 sekundach. Idealnym strzałem z rzutu wolnego popisał się wtedy Sergej Milinkovic-Savic. Serb przymierzył, co do milimetra i golkiper nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję.

Ostatnie słowo należało do Napoli. Wprowadzony na plac gry Osimhen wpisał się na listę strzelców w 80. minucie, kiedy ledwo stojąc na nogach, wepchnął piłkę w prawą stronę bramki.

Więcej goli nie zobaczyliśmy, ale trzeba przyznać, że piłkarze obu drużyn zaserwowali nam kosmiczne widowisko. Azzurri po cennym komplecie punktów umacniają się na piątym miejscu w tabeli.

Komentarze

Comments 2 comments

Lazio w ostatnich kilku latach to ulubiona ofiara Napoli. Mam nadzieję, że rzymianie w ramach rehabilitacji w następnej kolejce zatrzymają Milan.
W meczu padło tyle ładnych bramek, że można obdzielić 2-3 spotkania.
Na ten moment sytuacja w tabeli wyklarowała się tak, że miejsce Napoli w TOP-4 zależy praktycznie tylko od nich samych. Żeby tego nie zaprzepaścili…