Wielki comeback Milanu. Juventus na łopatkach!

Zlatan Ibrahimović
Zlatan Ibrahimović fot. Abaca/Hepta/ SPORTPICTURES

Niesamowity comeback w hicie 31. kolejki Serie A zanotowali piłkarze Milanu, którzy na własnym stadionie pokonali 4:2 Juventus. Rossoneri jeszcze na dwa kwadranse przed zakończeniem meczu przegrywali 0:2. Dzięki tej wygranej drużyna Stefano Pioliego awansowała na piąte miejsce w ligowej tabeli.

Czytaj dalej…

Pierwsza połowa wtorkowego hitu na San Siro nie była wielkim widowiskiem. Obie drużyny starały się grać uważnie w defensywie, w efekcie czego nie oglądaliśmy zbyt wielu klarownych sytuacji do zdobycia bramki. Na przerwę obie jedenastki schodziły przy bezbramkowym remisie.

Druga odsłona meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia Juventusu i kapitalnej indywidualnej akcji Adriena Rabiot, który przeprowadził świetny rajd, a następnie pięknym uderzeniem zza pola karnego nie dał żadnych szans Donnarummie.

Sześć minut później Stara Dama prowadziła już 2:0. Świetnym krosowym podaniem podpisał się Juan Cuadrado, który zagrał piłkę za plecy obrońców w kierunku Cristiano Ronaldo. Portugalczyk znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i pewnym uderzeniem trafił do siatki. W tym momencie wydawało się, że podopieczni Maurizio Sarriego spokojnie sięgną w tym meczu po komplet punktów.

Milan nie zamierzał się jednak poddawać. Punktem zwrotnym tego pojedynku był rzut karny dla gospodarzy, który sędzia podyktował w 62. minucie po zagraniu piłki ręką przez Leonardo Bonucciego. Kilka chwil później kontaktowego gola mocnym strzałem z jedenastu metrów zdobył Zlatan Ibrahimović.

Gol ten napędził drużynę Rossonerich, która w 66. minucie doprowadziła do wyrównania. Po świetnej zespołowej akcji i wymianie piłki z Ibrahimoviciem, Wojciecha Szczęsnego pokonał Franck Kessie. Milan wcale nie zamierzał na tym poprzestawać i kilkadziesiąt sekund później zdobył trzeciego gola. Tym razem Juventus zaskoczył Rafael Leao, który przejął piłkę na połowie przeciwnika, wbiegł w pole karne i uderzeniem przy bliższym słupku pokonał polskiego bramkarza.

W 80. minucie goście z Turynu popełnili kolejne fatalny w skutkach błąd, który z zimną krwią wykorzystali podopieczni Stefano Pioliego. Po przejęciu piłki przez Giacomo Bonaventurę i jego podaniu, na 4:2 podwyższył Ante Rebić, ustalając jednocześnie wynik tego spotkania.

Komentarze