Ciro Immobile
Ciro Immobile fot. Razvan Pasarica / SPORT PICTURES

Ważne zwycięstwo Lazio!

We wtorkowy wieczór na Stadio Olimpico, Torino rywalizowało z Lazio w ramach 29. kolejki Serie A. Początek spotkania nie ułożył się po myśli podopiecznych Inzaghiego, który dziś oglądał mecz z trybun. Goście przegrywali już od 5. minuty, ale ostatecznie odnieśli cenne zwycięstwo 2:1.

Czytaj dalej…

Piłkarze Lazio przyjechali do Turynu w roli zdecydowanego faworyta. Biancocelesti źle weszli w mecz. Podczas walki o piłkę w polu karnym gości doszło do kontaktu piłki z ręką Ciro Immobile. Sędzia bez wahania wskazał na wapno już w 5. minucie. Karnego na gola zamienił Andrea Belotti, który skierował futbolówkę w prawy dolny róg bramki.

Jedną z lepszych okazji do wyrównania miał wcześniej wspominany Immobile. Włoch zgubił obrońców i oddał groźny strzał głową w 23. minucie. Niestety, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Chwilę przed końcem pierwszej połowy Francesco Acerbi mógł doprowadzić do remisu. Obrońca był na pozycji spalonej. Arbiter nakazał gry od stałego fragmentu gry, choć kilka sekund wcześniej futbolówka przekroczyła linię bramkową.

Do przerwy gospodarze utrzymali prowadzenie. Co ciekawe, na koncie mieli tylko jeden strzał Belottiego. Piłkarze Lazio od momentu utraty gola ruszyli do ataku. Częściej utrzymywali się przy piłce i z większą łatwością konstruowali akcje ofensywne.

Od samego początku drugiej odsłony w powietrzu czuć było kolejne gole. W 48. minucie Immobile przełamał niemoc ofensywy swojego zespołu i mecz zaczął się od początku. Włoski napastnik, który rywalizuje z Lewandowskim o miano najlepszego strzelca w Europie odebrał prostopadłe podanie Alberto i płaskim strzałem w kierunku dalszego słupka doprowadził do remisu.

Dalsza część spotkania przebiegała pod dyktando piłkarzy z Rzymu. Obecny wicelider włoskiej ekstraklasy chciał za wszelką cenę zgarnąć 3. punkty. W tym zadaniu na pewno pomógł gol Parolo. Akcja zapoczątkowana z prawej strony boiska okazała się być efektowna. Sirigu sparował piłkę, a ta znalazła się pod nogami Ciro, który ostatkiem sił oddał ją doświadczonemu pomocnikowi. 35 – latek huknął z dystansu i wprowadził w stan euforii Simone Inzaghiego, oglądającego całe spotkanie z trybun.

Komentarze