VAR zadecydował o wyniku w Rzymie, grali Polacy

Serie A
Serie A

Walka drużyn w 10. kolejce Serie A rozpoczęła się w południe. Pierwsza rywalizacja pomiędzy Hellas Weroną i Cagliari nie przyniosła rozstrzygnięcia 1:1 (1:0). Później AS Roma grała z Sassuolo. Rzymianie od 40. minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę. W spotkaniu drużyn z górnej części tabeli królował VAR, który przyczynił się do bezbramkowego remisu. Natomiast w meczu Parmy z Benevento również brakowało goli 0:0, z kolei starcie Udinese z Atalantą zostało przełożone, ze względu na fatalny stan murawy po ulewnych deszczach.

Czytaj dalej…

Hellas Werona – Cagliari Calcio

W meczu rozpoczynającym niedzielne zmagania 10. kolejki Serie A, w wyjściowych jedenastkach obu drużyn oglądaliśmy reprezentantów Polski. Pawel Dawidowicz i Sebastian Walukiewicz pokazali się z dobrej strony i przez większość spotkania mieli sporo pracy. Tempo rywalizacji było na prawdę intensywne. Lepszy start zaliczyli gospodarze, którzy mogli objąć prowadzenie już na samym początku. Na nieszczęście Hellas, arbiter po analizie VAR anulował trafienie Di Carmine, ze względu na oddanie strzału z pozycji spalonej. Rozpędzony team z Werony nie zamierzał odpuszczać i po 21. minutach wynik starcia otworzył Zaccagni, znakomicie trafiając do siatki z bliskiej odległości. Nie byłoby tej bramki, gdyby nie wysiłek Faraoniego. Włoch zapoczątkował akcję na prawej flance, swoją szybkością zgubił kilku obrońców i bez większego namysłu zagrał do lepiej ustawionego kolegi w polu karnym.

Zawodnicy Cagliari odpowiedzieli zaraz po przerwie, dzięki golu Razvana Marina. Reprezentant Rumunii wpisał się na listę strzelców po szalonym dryblingu, podczas którego wyprzedził, aż czterech graczy drużyny przeciwnej, a kiedy był już na skraju szesnastki, lekkim uderzeniem skierował futbolówkę w stronę prawego słupka. Do ostatnich minut rywalizacja na Stadio Marc’Antonio Bentegodi była niezwykle wyrównana. W konsekwencji obie ekipy podzieliły się punktami.

AS Roma – US Sassuolo

W premierowej odsłonie byliśmy świadkami festiwalu zmarnowanych okazji. Mianowicie piłkarze obu zespołów z dużą łatwością konstruowali kolejne akcje ofensywne. Jeden z gorętszych momentów pierwszej połowy miał miejsce parę minut przed jej zakończaniem. Z początku nerwów na wodzy nie utrzymał Pedro. Hiszpan mimo dużego doświadczenia, sprowokował arbitra do pokazania mu kolejnej żółtej kartki. Skrzydłowy Żółto-Czerwonych z wielkim impetem powalił przeciwnika na ziemię. Sędzia był blisko całego zdarzenia, a jego późniejsza decyzja była już tylko kwestią czasu. Mkhitaryan po całym zamieszaniu strzelił tak długo wyczekiwanego gola. Rozemocjonowani gospodarze ruszyli cieszyć się z prowadzenia, jednak ich radość nie trwała zbyt długo. Piłkarze Sassuolo mieli pretensje, że jeden z obrońców został sfaulowany przed strzałem. Sędzia po skorzystaniu z monitora VAR anulował trafienie Armeńczyka, dopatrując się przewinienia.

Czarno-Zieloni mimo gry w przewadze nie potrafili przejąć inicjatywy. AS Roma była dobrze zorganizowana i nie popełniała prostych błędów. Można jasno stwierdzić, że Rzymianie grali bez kompleksów, co parę chwil konstruując dogodną sytuację do strzelenia gola. Jednak w 75. minucie byliśmy bliscy zmiany wyniku. Tym razem to goście wyszli na prowadzenie po przepięknym uderzeniu Haraslina. Niestety również w tym przypadku VAR anulował bramkę, ze względu na pozycję spaloną strzelca Sassuolo i spotkanie na Stadio Olimpico zakończyło się bezbramkowym remisem.

Parma Calcio – Benevento Calcio

Kamil Glik na murawę w Parmie wybiegł z opaską kapitana na ramieniu. Polak zastąpił w tej roli kontuzjowanego Caldirolę, który po meczu z Juventusem zgłosił problemy z kolanem. Tymczasem na Stadio Ennio Tardini, Benevento było zepchnięte do defensywy. Crociati w pierwszej połówie częściej utrzymywali się przy piłce oraz z większą łatwością oddawali strzały na bramkę. Beniaminek zmuszony był do szukania swoich szans w kontratakach, czy stałych fragmentach gry. W 37. minucie Gianluca Lapadula zmarnował doskonałą okazję do objęcia prowadzenia. Czarownicy odebrali piłkę na środku boiska i ruszyli pod pole karne gospodarzy. Po uderzeniu piłkarza Benevento zabrakło tylko paru centymetrów, aby futbolówka wpadła do siatki, tuż przy lewym słupku.

Po przerwie więcej do powiedzenia mieli goście. Benevento było aktywniejsze pod polem karnym rywala i nie raz z opałów Parmę wyciągał Sepe. Kolejną setkę po 78. minutach gry zmarnował Gianluca Lapadula. Włoch znów przestrzelił z bliskiej odległości, posyłając piłkę obok prawego słupka. Ostatecznie worek z bramkami nie został rozwiązany i obie ekipy podzieliły się punktami.

Komentarze