Alejandro Gomez
Alejandro Gomez PressFocus

Szramy na twarzy Bogini. Tąpnięcie w Atalancie po wielkim sukcesie

Drugi awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów w drugim sezonie w tych rozgrywkach jest dla Atalanty Bergamo wynikiem ponad stan. Ale u kibiców La Dei po środowym zwycięstwie nad Ajaksem w parze z radością idzie niepokój. O co chodzi w coraz głośniejszym konflikcie Gian Piero Gasperiniego z Alejandro Gomezem?

  • Atalanta Bergamo długo wyglądała na zespół bez wad, w którym każdy za każdego jest w stanie wskoczyć w ogień. Tak jednak już nie jest
  • W ostatnich dniach głośno było o konflikcie Gian Piero Gasperiniego z Alejandro Gomezem, największą gwiazdą zespołu. Przyczyną była dyskusja w przerwie jednego z meczów
  • Wszyscy w klubie starają się uspokajać nastroje, ale rozłam wydaje się bardzo możliwy. Jak bardzo? Przekonamy się w zimowym okienku transferowym

Atalanta nie wzięła się znikąd. Kilka miesięcy temu osiągnęła wynik, którego być może nawet nigdy nie poprawi, niewykluczone, że go nawet nie wyrówna, ale klub był na to przygotowany. Od 2016 roku, gdy postawiono na Gian Piero Gasperiniego, pod względem ofensywnej kultury gry La Dea szła wyłącznie do góry. To Gasperini krok po kroku budował opartą na ustawieniu z trzema obrońcami maszynkę do strzelania bramek, której w poprzednim sezonie zabrakło tylko dwóch ligowych trafień, by – obok Manchesteru City i Bayernu – stać się jedną z trzech drużyn łamiących magiczną barierę 100 goli. Atalanta w praktyce trochę przypomina “kloppowy” heavy metal. Jeśli zobaczycie na lewym skrzydle w ofensywie obrońcę, który mecz zaczyna na prawej stronie przed własnym polem karnym, nie możecie być zdziwieni. W ataku chodzi natomiast o doprowadzenie go do momentu, w którym strzał jest tylko formalnością.

Gasperini swoją filozofią kupił w Bergamo wszystkich, co miało kolosalne znaczenie, bo bez zrozumienia ze strony piłkarzy odbiłby się od ściany w taki sam sposób, jak kiedyś w Interze. To on był właściwie pierwszym trenerem, który w pełni przemówił do Josipa Ilicicia. Słoweniec, wciąż uznawany za geniusza, rozkwitł dopiero po trzydziestce, gdy trafił na “Gaspa”. Gian Piero szukał u swoich graczy przede wszystkim inteligencji, reszta przychodziła z czasem. – Inteligencja to klucz. Kiedy masz takich, którzy świetnie rozumieją grę, rozwijasz resztę. Jest tyle rzeczy, które posiadają inteligentni piłkarze niejako z urzędu: wiedzą, kiedy nacisnąć, kiedy ruszyć, umieją przewidywać. Są wolni i mądrzy. Później pracuje się nad techniką i przygotowaniem fizycznym. To można wytrenować. Inteligencję najtrudniej, bo to metafizyczna część piłki – mówił na początku roku w magazynie “Sportweek”.

Jednym z jego najinteligentniejszych piłkarzy był zawsze Alejandro Gomez. “Papu” stał się wodzirejem tego heavy metalowego bandu, gdyby obok Gasperiniego wskazać osobę, która najmocniej przyczyniła się do wprowadzenia Bogini na salony, bez wątpienia byłby to Argentyńczyk. W ostatnich dwóch latach, gdy Atalanta kończyła Serie A na podium, miał najwięcej asyst w całej lidze – najpierw 11, a w poprzednim 16 – wynik, do którego nikt się nawet nie zbliżył. Gomez potrafi improwizować, nie jest piłkarzem przywiązanym na sztywno do taktyki, do realizacji zadań narzuconych przez “Gaspa” zawsze potrafił dołożyć coś ekstra. Nic więc dziwnego, że od dawna czuje się mocny. Problem w tym, że ostatnio poczuł się mocniejszy od trenera, a szatnia – jeśli wierzyć nieoficjalnym przeciekom w mediach – w dużej mierze stawiła się za nim. Między innymi Ilicić, co dla Gasperiniego mogło być nożem wbitym w plecy, bo przecież dopiero co go wspierał, gdy Słoweniec potrzebował kilka tygodni przerwy na doprowadzenie swojej psychiki do normy.

Wszystko, co złe, rozpoczęło się 1 grudnia, gdy Atalanta podejmowała u siebie Mydtjylland. Zwycięstwo wydawało się pewne, tym bardziej, że wcześniej w Danii La Dea wygrała 4:0, ale tym razem już na początku to rywale trafili do siatki. Niemrawą Atalantę w ataku rozruszać najmocniej próbował Gomez. Mimo wyniku, jego statystyki wyglądały imponująco – 88 proc. dokładnych podań, cztery podania kluczowe, wypracowana jedna doskonała okazja, dwa skuteczne dryblingi na trzy próby. Gasperini nie był jednak zadowolony z funkcjonowania ofensywy jako całości, dlatego w przerwie poprosił Gomeza o przejście na prawą stronę. Ten się nie zgodził, a trener wpadł w furię. Jednego z najlepszych piłkarzy na boisku zmienił jeszcze przed rozpoczęciem drugiej połowy, a konflikt zaczął stawać się realny.

Po meczu nikt nikogo nie przeprosił – “Papu” czuł urażoną dumę, że trener, dla którego był najważniejszym ogniwem, nie liczył się z jego zdaniem i na słowo “nie” zareagował nerwowo. Gasperini powtarzał, że nikt nie może zabierać mu wolności w zestawianiu drużyny. Gomez został wykluczony z kadry meczowej na wyjazd do Udine. Mecz ze względu na fatalny stan boiska nie doszedł do skutku, ale największa gwiazda Atalanty i tak by w nim nie zagrała. To, że “Papu” znalazł się w podstawowym składzie na Ajax nic nie oznacza – każdy wiedział, jak wysoka jest stawka, więc zawieszno broń. Zawieszono, nie wyrzucono.

Przed meczem, który dał awans do 1/8 finału, media prześcigały się w sensacjach. Dało się przeczytać o rzekomych rękoczynach, do jakich doszło między Gomezem, a Gasperinim, o rzuconej na biurko prezydenta klubu Antonio Percassiego – lecz nieprzyjętej – dymisji. W środę wieczorem musiały więc paść konkretne pytania ze strony dziennikarzy.

Gasperini: – Wiele zostało powiedziane i napisane, ale ja przede wszystkim muszę mieć wolność w dokonywaniu wyborów. Nie zawsze możemy grać tak, by strzelić 100 bramek w sezonie, ostatnio za dużo ich traciliśmy, więc zacząłem szukać balansu. Ludzie muszą zrozumieć, że niektóre decyzje są “chwilowe” i mają na celu zapewnienie wyniku. Wartość “Papu” widzieliście na boisku. Rezygnacja? Nie słuchajmy tych wszystkich plotek. Jestem w zgodzie z klubem, wsparcie czuję każdego dnia i jeśli mnie nie zwolnią, poprowadzę Atalantę w 1/8 finału. Zwycięstwo z Ajaksem pozwala zaplanować resztę sezonu. Otwiera się okienko transferowe i choć nie mam na teraz żadnych życzeń, musimy dokładnie przestudiować strategię na najbliższy czas – mówił.

Percassi: – Musimy wszyscy ze sobą rozmawiać. Jak w każdej rodzinie dyskusje są częścią normalnego życia. Czy Gasperini i Gomez będą w stanie ze sobą dalej pracować? Tak.

Remo Freuler: – Plotki zawsze się pojawiają, ale pewne rzeczy muszą pozostać w szatni. Rozwiążemy problemy we własnym gronie. Zwycięstwo w Amsterdamie nam pomoże, poczujemy się silniejsi.

Marten de Roon: – Zawsze byliśmy zespołem. To, że wciąż nim jesteśmy, udowodniliśmy wynikiem z Ajaksem.

Pojawia się zatem pytanie: Co dalej? Jak to w piłce – może zdarzyć się absolutnie wszystko. Realne wydaje się zarówno odejście “Papu” w styczniowym okienku, jak i jego pogodzenie z Gasperinim. Z jedną uwagą – trzeba pamiętać, że po pęknięciu nawet na posklejanym materiale zostają ślady.

Komentarze