Luis Suarez
Luis Suarez fot. Grigoriy Sisoev / Sputnik/ Hepta / Sport Pict

Suarez w Juve to transfer zagadka z szansami na strzał w dziesiątkę

Luis Suarez to zawodnik, który niebawem może zasilić szeregi Juventusu. Urugwajczyk na pierwszy rzut oka jest napastnikiem, który może zapewnić ekipie z Piemontu określoną liczbę goli w Serie A. Aczkolwiek reprezentant Urugwaju będzie wzmocnieniem Starej Damy, które nieco wyłamuje się od planów odmłodzenia kadry Bianconerich. Łukasz Pawlik w komentarzu dla Goal.pl zastanawia się, czy transfer 33-latka do teamu z Turynu okaże się panaceum Juventusu na triumf w Lidze Mistrzów, czy piłkarz po prostu stoczy się po równi pochyłej.

Czytaj dalej…

  • Doświadczenie i jakość w cenie, ale dynamika, szybkość i waleczność już nie ta, co kiedyś
  • Juventus słynie z odbudowania sylwetek piłkarzy, przykłady Carlos Tevez, czy Gonzalo Higuain
  • Suarez, czyli napastnik drogi pod względem finansowym, będący u schyłku swojej kariery

Luis Suarez ma parafować z aktualnymi mistrzami Serie A kontrakt na dwa lata z opcją przedłużenia o rok. Z jednej strony ogarnia mnie radość, że włoska ekstraklasa może zyskać zawodnika z międzynarodowym doświadczeniem, który w szeregach FC Barcelony miał okazję przez lata zbierać profity z gry u boku Leo Messiego. Pod względem marketingowym na pewno Serie A zyska. Z drugiej jednak strony zastanawia mnie niekonsekwencja wzmacniania zespołu przez sterników Biało-czarnych.

Jak na razie szeregi Juventusu wzmocnili Arthur Melo i Weston McKennie. Pierwszy ma 24, drugi 22 lata. Obaj zawodnicy są postrzegani jako obiecujące wzmocnienia, które mają ożywić skład Starej Damy. Tym bardziej że szeregi Juve już pożegnał Blaise Matuidi, a pewnie wkrótce podobny los spotka: Gonzalo Higuaina, czy Samiego Khedirę, a może również Douglasa Costy.

W jakość Suareza nie można wątpić i ja oczywiście nie wątpię. Urugwajczyk swoimi trafieniami w drużynie narodowej, czy w koszulce Blaugrany nie raz pokazywał swoją przydatność na boisku. Zasadne jest jednak pytanie, czy 33-latek jest tym zawodnikiem, który może przybliżyć Juventus do upragnionego trzeciego w historii triumfu w Pucharze Europy?

Jaki jest plan na atak Starej Damy?

Dziwna wydaje się metodyka poszukiwania nowego napastnika w Juve. Jeszcze kilka miesięcy temu łączony z transferem do teamu z Piemontu był Arkadiusz Milik. Kolejnymi zawodnikami byli Duvan Zapata, czy Edin Dzeko, a wygląda na to, że ostatecznie wybór padnie na Suareza, który w ciągu trzech lat w szeregach aktualnych mistrzów Włoch będzie rocznie inkasował 10 milionów euro, będąc drugim najlepiej zarabiającym zawodnikiem w Juve.

Mając na uwadze to, że niebawem nowy kontrakt może parafować Paulo Dybala, który prawdopodobnie też będzie miał zarobki na poziomie ponad 10 milionów euro rocznie, to trudno zrozumieć, że nie chciano w Turynie wydać 40-50 milionów euro na reprezentanta Polski w osobie Milika, czy Kolumbijczyka Zapatę.

Jestem świadomy tego, że zawodnik, który przez ostatnie lata miał okazję grać u boku Argentyńczyka Messiego na pewno nie będzie czuł presji, grając u boku CR7. W każdym razie polski napastnik już tyle lat gra na obczyźnie, że trudno dojść do wniosku, że nie potrafiłby dogadać się na boisku z Ronaldo, czy Dybalą. Jestem nawet gotów zaryzykować stwierdzenie, że w związku z tym, że Polak dużą wagę przywiązuje do pracy i samorozwoju, to szybciej złapałby nić porozumienia z wymienioną dwójką gwiazdorów Juve, niż “El Pistolero”, który w szatni Starej Damy może chodzić swoimi ścieżkami, będąc bombą z opóźnionym zapłonem.

Instynkt snajpera

Za superstrzelcem urodzonym w Salto na pewno przemawia to, że mimo 33 lat na karku, nie stracił swojego instynktu snajperskiego, co potwierdza bilans z ostatniej kampanii, w której Suarez zdobył 21 bramek w 36 spotkaniach. Chociaż urugwajski napastnik nie uchodzi za mistrza sprintu, to jednak jego spryt i doświadczenie wciąż mogą być dużym zagrożeniem dla defensywy rywali.

Wieku jednak się nie oszuka, a mało sportowa sylwetka piłkarza w boju przeciwko Bayernowi Monachium była widoczna u Suareza, co już rodzi spekulacje, że Juventus może zamienić jednego “ciężkiego” w postaci Gonzalo Higuaina, na kolejnego.. Nie jest też chyba żadnym nadużyciem stwierdzenie, że we Włoszech, gdzie dużą wagę przywiązuje się do taktyki i gry defensywnej, Suarez może być szybciej rozszyfrowany przez obrońców, stając się błyskawicznie bardzo przewidywalnym dla nich.

Oczywiście na dzisiaj nic nie można stwierdzić ze stuprocentową pewnością. To raczej temat rozważań i przemyśleń, które mogą się okazać mylne (mam nadzieję). Doświadczenie jednak pokazuje, że nawet tacy zawodnicy jak Cristiano Ronaldo (na początku swojej przygody z Serie A), czy Zlatan Ibrahimovic (tuż po powrocie do Włoch z MLS) mieli kłopoty, aby znów wejść na najwyższy poziom skuteczności we włoskiej ekstraklasie, więc moje obawy o skuteczność Suareza wydają się uzasadnione.

Dodając jeszcze do tego wszystkiego brak doświadczenie Andrei Pirlo w “trenerce”, niewykluczone, że Juventus sam zrobi sobie problem. Przecież na dzisiaj nawet nie wiadomo, jakiego typu napastnika może szukać szkoleniowiec Starej Damy. Chociaż fakt, że na celowniku Juventusu jest też Alvaro Morata, którego entuzjastą talentu jest właśnie nowy opiekun La Vecchia Signora, może sugerować, że Pirlo woli mieć napastnika, umiejącego grać tyłem do bramki. Za Suarezem przemawia natomiast to, że potrafi uderzyć sprzed pola karnego, a także potrafi schodzić ze skrzydła w “szesnastkę”, nie mówiąc już o egzekwowaniu rzutów karnych.

Żeby nie było powtórki z przeszłości

Moim zdaniem Suarez nie pasuje do Juventusu, tak jak do tej ekipy nie pasowali swego czasu: Adrian Mutu, Nicolas Anelka, czy Nicklas Bendtner. Fakt jednak, że Stara Dama może pozyskać piłkarza z określoną marką za “drobne” prawdopodobnie wpłynął na chęć sfinalizowania tego typu transakcji. To, że sternicy Juve są mistrzami wykorzystywania takich okazji, nie podlega chyba dyskusji. W ostatnich latach Juventus wzmocnił się kilka razy, pozyskując zawodników na zasadzie wolnych transferów, że przypomnę Aarona Ramseya, czy Adriena Rabiota.

Za Duvana Zapatę, czy Arkadiusza Milika, którzy są młodszymi piłkarzami od Suareza, trzeba by było zapłacić więcej, więc to mógł być kluczowy czynnik w fiasku rozmów tego typu transakcji. Inną sprawą jest to, że wymieniony duet raczej nie miałby takich wymagań finansowych, co Urugwajczyk. Może wymieniona dwójka piłkarzy nie była tak skuteczna jak “El Pistolero”, ale daje nadzieje na to, że za dwa lata Juventus mógłby jeszcze tych piłkarzy sprzedać z zyskiem. W przypadku Suareza nie ma o tym mowy. Dla porównania warto zaznaczyć, że polski napastnik rocznie inkasuje 2,5 miliona euro, z kolei 1,8 miliona euro rocznie zarabia Kolumbijczyk. Gdyby jeden z tej dwójki trafił do Juve, to media spekulowały, że mógłby zarabiać pięć milionów euro rocznie. Urugwajczyk będzie mógł liczyć na dwa razy wyższe apanaże.

Rozumiem, że mamy czasy niepewne, że są obawy związane z kolejnym “lockdownem”. Niemniej, aby nie okazało się na koniec sezonu 2020/2021, że skąpstwo nie popłaca i decydenci Juventusu znów będzie musieli sypać głowę popiołem. Latem tego roku sternicy Starej Damy przyznali się do tego, że nieodpowiednim wyborem na stanowisko trenera był Maurizio Sarri, który od samego początku swoją metodyką pracy i filozofią życia nie pasował do pracy w Juventusie, wyróżniającym się określonymi ideami. Teraz też nie do końca jestem przekonany do Suareza w Juve, chociaż jestem świadomy jego nieprzeciętnych umiejętności. Obawiam się jednak, że zaimportowanie takiego zawodnika jak Suarez może zburzyć harmonię w szatni Juve. Obym się jednak mylił, a “El Pistolero” był mocnym punktem Juventusu przede wszystkim w europejskich pucharach. O ile w ogóle do tego typu transakcji dojdzie, bo sytuacja jest zmienna, jak marcowa pogoda.

Łukasz Pawlik

Komentarze