Strzelecki popis AS Romy. Asysta Zalewskiego

Piłkarze AS Roma
Piłkarze AS Roma Pressfocus

W przedostatnim pojedynku 35. kolejki Serie A, obejrzeliśmy rywalizację AS Romą z FC Crotone. Od początku spotkania stroną dominująca byli gospodarze. Co ciekawe worek z bramkami rozwiązał się dopiero po przerwie, a zasłużone zwycięstwo padło łupem Giallorossich 5:0 (0:0).

Sporo dogodnych sytuacji w pierwszej połowie

Trzeba przyznać, że od pierwszych minut spotkania gospodarze dyktowali warunki gry. Z każdą kolejną minutą piłkarze AS Romy nabierali coraz większej pewności siebie, ale w żaden sposób nie byli w stanie wykorzystać swojej przewagi.

Kiedy na zegarze wybił kwadrans, Henrikh Mkhitaryan trafił w słupek. Chwilę później Borja Mayoral był bliski wpisania się na listę strzelców, jednak piłka po strzale głową Hiszpana wylądowała na poprzeczce. Do przerwy Crotone drżało o utrzymanie bezbramkowego remisu, ponieważ tylko dzięki dobrym interwencjom bramkarza, goście ciągle pozostawali w grze o korzystny rezultat.

Festiwal goli po przerwie

Wraz z początkiem drugiej odsłony Henrikh Mkhitaryan wyprowadził rzymian na prowadzenie. Reprezentant Armenii z kilku metrów dopełnił formalności, umieszczając futbolówkę w lewym dolnym rogu. Pomimo strzelonego gola, AS Roma miała spore problemy, żeby pójść za ciosem.

Wówczas Crotone ruszyło do ataku, jednak pozostawiało wiele wolnych stref. Po 70. minutach było już 2:0 za sprawą Lorenzo Pellegriniego, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i mocnym strzałem z bliskiej odległości wpisał się na listę strzelców. Od tej pory rzymianom zaczęło wychodzić wszystko. Po 180. sekundach Lorenzo Pellegrini uderzył nie do obrony pod samą poprzeczkę i mógł cieszyć się z dubletu.

Końcówka wstrząsnęła ekipą gości. W odstępie kilku minut Crotone straciło, aż trzy gole. Henrikh Mkhitaryan również zapisał na koncie dwie bramki, dzięki przytomnej postawie w polu karnym, kiedy otrzymał idealnie podanie od Karsdorpa. Natomiast “kropkę nad i” w doliczonym czasie postawił Borja Mayoral. Hiszpan miał trochę szczęścia. Początkowo piłka trafiła w obrońcę i rykoszetem wpadła do siatki. Co ciekawe przy golu napastnika AS Romy asystował Nicola Zalewski, który kilka dni temu zadebiutował przeciwko Czerwonym Diabłom w Lidze Europy. Polski pomocnik miał niewiele czasu, ale zdążył pokazać się po raz kolejny z dobrej strony.

Komentarze