Co powiedziałbym o Napoli, gdybym się nie bał

SSC Napoli
SSC Napoli PressFocus

Zawsze pisząc o Napoli w kontekście mistrzostwa, można łatwo wystawić się na śmieszność. Przecież to Napoli, to nie może się udać. To Napoli, o którym powstało znane i niezbyt parlamentarne powiedzenie, co ta drużyna zrobi z postawionym na nich kuponem. Dlatego człowiek się blokuje przed przyznaniem wprost, że to może być przełomowy sezon – za dużo takich było. Ale czy na pewno? Czy ten sezon nie wygląda wreszcie na wyjątkowy?

  • Przepiękne – to słowo najlepiej określa Napoli po pierwszych dwóch miesiącach sezonu
  • Ofensywni piłkarze Napoli regularnie trafiają do jedenastek kolejki
  • Czy to już wystarczająco dużo, by odważyć się mówić na głos, że na koniec sezonu może wydarzyć się coś, co nie śniło się filozofom?

Napoli nie przechodziło przez gardło

Na jakieś trzy tygodnie przed startem Serie A, wraz z Piotrem Dumanowskim i Dominikiem Guziakiem wyskoczyliśmy na makaron i pizzę (czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że w ich żyłach płynie włoska krew?). Musiało paść pytanie, kto będzie mistrzem Włoch. Nikt nie odważył się typować Napoli – na rzucone hasło z nazwą tej drużyny reakcją było raczej skrzywienie wymalowane na twarzy. Nie zgadzało się tam nic. Rzadko projekty w fazie przebudowy, a przecież ruch transferowy latem był tak gęsty, jak na autostradzie. W jednej chwili z klubu odeszli m.in. Kalidou Koulibaly, Fabian Ruiz, Lorenzo Insigne, David Ospina, Dries Mertens, czy używani w zależności od potrzeb Andrea Petagna i Kevin Malcuit. Okazuje się, że w tym szaleństwie była metoda. Wciąż można typować Napoli na mistrza bardziej ze strachem niż pewnością, ale obecnie ta drużyna nadaje się przede wszystkim do jednego. Do podziwiania.

Głębia snajperów

Mecz z Bologną (3:2) zakończył się już dziesiątym kolejnym zwycięstwem Napoli (wliczając Ligę Mistrzów). Oczywiście pozwoliło to zachować pozycję lidera z bonusem w postaci największej liczby strzelonych goli (25). Ale jak słusznie zauważa “La Gazzetta dello Sport”, poza zimnymi liczbami od tej drużyny bije ciepło w postaci przyjemności z jej oglądania. Juan Jesus trafiając przed przerwą na 1:1, stał się piętnastym zawodnikiem Napoli, który wpisał się na listę strzelców – żaden klub w czołowych pięciu ligach nie może pochwalić się taką głębią snajperów. Żadna drużyna Serie A nie strzeliła też więcej goli “z ławki” – tutaj siedem. Chwicza Kwaracchelia to najlepszy piłkarz sezonu, a to co robi, jest dla przeciwników przytłaczające. W klasyfikacji kanadyjskiej ma już osiem punktów (pięć goli i trzy asysty) – nieźle jak na debiutanta.

Głębia składu

Liga jest tak wyrównana, że w tym sezonie trudno wskazać jednego faworyta do mistrzostwa. Atalanta odżyła, przy okazji prezentując swoją nową twarz – już nie jest szaloną bandą, która atakuje jakby jutra miało nie być, a drużyną bardziej zbalansowaną. Juventus i Inter są dość daleko i mają swoje problemy. W czołówce są jeszcze Roma, Lazio i Udinese, ale wątpliwe, że to drużyny na Scudetto. No i Milan, który pokazuje, że ma niesamowitą mentalność zwycięzców. I w tym momencie warto porównać Napoli do Rossonerich.

Być może to zbiór przypadków i wyciąganie z nich wniosków jest błędem, ale w chwili, gdy rezerwowy obrońca Napoli – Juan Jesus – strzelił gola i zagrał na niezłym poziomie, jego odpowiednik z Milanu, Matteo Gabbia, załadował w Weronie samobója i omal nie pozbawił swojego zespołu punktów. Rola Rafaela Leao przypomina tę Kwaracchelii – pytanie, który okaże się lepszy na dystansie. Z tym Leao miewał już w przeszłości problemy. Zmiennikiem Oliviera Giroud jest Divock Origi, który raczej nie pokazał się w ostatnim meczu z dobrej strony, podczas gdy wchodzący z ławki Victor Osimhen przesądził o zwycięstwie Napoli (gdy przez kontuzję Nigeryjczyka brakowało, Azzuri radzili sobie świetnie. Wydaje się, że ewentualna strata Giroud może Milan boleć bardziej). Wydaje się, że to Spalletti ma większą głębię składu – zwróćcie uwagę jak łączy ligę z pucharami – a to może okazać się ogromną przewagą.

Świetne okno transferowe

Być może okno transferowe w wykonaniu Napoli, było najlepsze w najnowszej historii tego klubu. Rzadko się zdarza stuprocentowa skuteczność, ale oceniając te najwyższe wydatki Azzurich – które w skali rynku wcale takie wysokie nie są – dużo nie brakuje. Z pozyskanych piłkarzy, za których trzeba było zapłacić przynajmniej kilka milionów euro – już teraz pozytywną weryfikację mają za sobą Kim Min-jae, Frank Anguissa (wykupiony na stałe z Fulham), Giacomo Raspadori, Giovanni Simeone i oczywiście Kwaracchelia. Do tego fantastycznie wyglądają Piotr Zieliński i Stanislav Lobotka. Napoli wreszcie ma mieszankę, która pozwala marzyć. Wydaje się, że powiedzenie “jeśli nie teraz, to nigdy” nie było jeszcze tak aktualne.

***

Mecz kolejki

Napoli – Bologna 3:2. Nieprawdopodobny mecz. Trudno było znaleźć momenty, w których nic się nie działo, a najlepszym świadectwem niech będzie statystyka strzałów. Łącznie obie drużyny uderzały na bramkę rywala… 47 razy. Absolutne szaleństwo, a w przypadku Napoli zadziwiać może jeszcze jedno – przy trzech strzelonych golach drużyna Luciano Spallettiego miała kapitalne okazje na cztery kolejne. Mario Rui i Piotr Zieliński obili poprzeczkę, a Hirving Lozano nie wykorzystał idealnego dogrania Polaka. Swoją drogą z perspektywy polskiej trochę może nas martwić dyspozycja Meksykanina na miesiąc przed mundialem. Jego trzy ostatnie mecze przyniosły trzy bramki – po jednej w każdym z tych spotkań. Regularnie strzela też ktoś inny – Victor Osimhen, który przez ostatni miesiąc leczył kontuzję, ale gdy wrócił, w obu spotkaniach wpisał się na listę strzelców. Ofensywna siła Azzurich może przerażać resztę Serie A. A Chwicza Kwaracchelia to potwór, ale o nim w rubryce “piłkarz kolejki”.

Wydarzenie kolejki

Romelu Lukaku gotowy do gry. Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, Big Rom będzie dostępny dla Simone Inzaghiego już w sobotę na mecz z Fiorentiną. To może być prawdziwy gamechanger, bo jak wiemy, Inter ostatnio radzi sobie dość przeciętnie. Ile znaczy Lukaku, widzieliśmy w sezonie mistrzowskim dwa lata temu – wszystkich porażki, które Inter zanotował w drodze do zapewnienia sobie Scudetto, doznał bez Belga w składzie.

Piłkarz kolejki

Chwicza Kwaracchelia (Napoli). Najlepszy ofensywny piłkarz najlepszej ofensywy w lidze. Dla takich jak on przychodzi się na stadiony. Już nie można mówić tylko o mocnym wejściu do nowej drużyny, bo to trwa i trwa. W meczu z Bologną znów szokowała łatwość, z jaką mijał rywali. Z jaką kreował bramkowe sytuacje. Gola Lozano na 2:1 by nie było, gdyby nie jego akcja lewą stroną. Tego Osimhena na 3:2 bez jego podanie w uliczkę, po którym Nigeryjczyk znalazł się sam na sam z Łukaszem Skorupskim. To też on podawał do Piotra Zielińskiego, gdy Polak pomylił się o centymetry, a piłka odbiła się od poprzeczki. Nie da się go zatrzymać.

Polak kolejki

Piotr Zieliński (Napoli). Doskonały występ w meczu z Bologną mimo braku jakiejkolwiek zanotowanej liczby. W oczy rzuca się świetna współpraca z Kwaracchelią – to Polak podawał do Gruzina, zanim ten obsłużył Osimhena. Powinien mieć też asystę, ale nie miał szczęścia, gdy po wyłożeniu piłki do Lozano, ten miał przed sobą tylko Skorupskiego, ale trafił wprost w niego. W serwisie SofaScore miejsce w jedenastce kolejki. W “La Gazzetta dello Sport” słowa, że rósł z każdym momentem meczu. Napoli punktowo może nie zaczęło sezonu jak ostatnio (po 11. kolejce miało wtedy bilans 10-1-0), ale to, co prezentuje ta drużyna – z bardzo istotną rolą Zielińskiego – pozwala wierzyć, że finał rozgrywek może być naprawdę szczęśliwy.

Gol kolejki

Giorgos Kyriakopoulos (w meczu Atalanta – Sassuolo 2:1). Potężny wolej bezpośrednio po dośrodkowaniu, który ląduje pod poprzeczką? Taki przepis na gola kolejki znalazł grecki obrońca Sassuolo. Warto zobaczyć.

Komentarze