“OK”, które nigdy nie padło. Kolejny błąd przebił granicę absurdu

Luca Pairetto
Luca Pairetto PressFocus

W czasie, gdy świat kłóci się o interpretację zagrania ręką w polu karnym, albo czy faul w szesnastce nadawał się do odgwizdania, czy był zbyt miękki, gdy sędziowie cały czas muszą się tłumaczyć z kontrowersyjnych decyzji i udowadniać, że były tylko kontrowersyjne, a nie błędne, przychodzi mecz w Serie A i gość nie odgwizduje metrowego spalonego, a ten przed monitorem go nie poprawia. Dzięki “La Gazzetta dello Sport” poznaliśmy kulisy tej sytuacji.

  • Nieporozumienie – to główna przyczyna uznania gola z absolutnie ewidentnego spalonego
  • Gol Francesco Acerbiego w 90. minucie wpłynął na losy sezonu – Spezia wciąż nie jest pewna utrzymania, a Lazio nie ma żadnej strony punktowej do piątej Romy. A powinno tracić dwa oczka
  • To wszystko sprawia, że we Włoszech jest coraz więcej dyskusji nad udoskonaleniem VAR-u. Kwestią czasu wydaje się chyba upublicznienie meczowych rozmów między arbitrami

Zapomniał o zasadach

Żeby być uczciwym, trzeba oddać jedno – włoscy dziennikarze też niezbyt szybko zorientowali się, że Francesco Acerbi był na spalonym. Obrońca Lazio w meczu ze Spezią zdobył w 90. minucie gola na wagę zwycięstwa 4:3 i bezpośrednio po spotkaniu trudno było znaleźć w największych sportowych mediach wzmiankę o gigantycznym błędzie arbitra. Dopiero, gdy temat rozgrzał Twittera, dziennikarze zaczęli nim żyć. Wszystko przez, że niezwykle rzadko zdarza się, by linię spalonego nie wyznaczał ostatni obrońca, a piłkarz, który przed tego obrońcę jest wysunięty.

Reakcja władz ligi była mocna – sędziowie Luca Pairetto i Luigi Nasca (VAR) nie poprowadzą już w tym sezonie żadnego meczu Serie A. Dodatkowo Codacons (urząd ochrony praw konsumentów) zapowiada złożenie wniosku o powtórzenie meczu. Ciekawie wyglądają natomiast kulisy decyzji Pairetto o uznaniu gola.

Jak do tego doszło, już wiem

“Czekaj, nie zaczynaj” – tymi słowami zdaniem największego włoskiego dziennika Luigi Nasca, pełniący finkcję VAR-a na meczu, zwrócił się do Luki Pairetto. Sędzia główny wstrzymał się jednak tylko przez krótką chwilę, by wznowić grę. Zrobił tak, bo “z wozu” miał usłyszeć słowo “OK”, które nigdy nie padło. Cała sytuacja trwała niewiele ponad minutę. Sędzia AVAR, zatem “asystent od powtórek”, nawet nie zdążył rozrysować linii, co robi się standardowo, gdy zachodzi choć procent wątpliwości co do prawidłowości decyzji. Wznowienie gry miało zaskoczyć arbitrów siedzących przy monitorach, ale władze ligi uznały, że to także ich błąd – komunikacja powinna być jasna, stała i nie pozostawiać żadnego pola do błędnej interpretacji przez głównego sędziego.

To oczywiście na nowo otworzyło dyskusję o tym, by rozmowy sędziów w czasie meczu stały się publiczne. Wydaje się, że doszliśmy do momentu przełomowego, w którym staje się to niezbędne, bo trudno uwierzyć, że w dobie dostępności powtórek uznano gola z tak ewidentnego spalonego. Każdy faul podlega interpretacji. Ocenia się dynamikę wejścia, sposób upadku poszkodowanego, ostatnio nawet sędzia Damian Sylwestrzak po meczu Wisła Kraków – Wisła Płock tłumaczył, że istotnym było, czy piłka padła łupem zawodnika wykonującego wślizg, który następnie został kopnięty. Tutaj jednak o żadnej interpretacji nie było mowy. Sędziowie po prostu złamali przepisy.

Denerwują się wszyscy

Philip Platek, prezes Spezii, też nie ma wątpliwości, że skoro VAR nie działa jak należy, trzeba pomyśleć o sposobach jego udoskonalenia. – Błąd wynikał z powierzchownego wdrażania procedur protokołu VAR. Zawieszenia Pairetto i Nasca są dobre, ale jest grubo nie w porządku, że wydaje się miliony na posiadanie narzędzi, które nie potrafią uniknąć sytuacji wpłynięcia na sezon – mówił Amerykanin.

Temat błędów sędziowskich zawsze był nośny, ale nigdy jeszcze nie był tak nagłośniony. “La Gazzetta” od niedawna wystawia oceny nie tylko piłkarzom, a także arbitrom – wraz z opisem, co zrobili dobrze, a co źle. O jakości pracy osób z gwizdkiem więcej niż kiedykolwiek dyskutują trenerzy. Jose Mourinho niedawno podczas pomeczowego wywiadu przejął pałeczkę i sam zaczął pytać dziennikarza, czy widział, co wyprawiał sędzia i jak jego zdaniem wpłynął na wynik meczu. To we Włoszech popełniono też chyba największego sędziowskiego babola sezonu (nie wliczając sytuacji z opisywanego wyżej meczu – to jest poza wszelką konkurencją), gdy w meczu Inter – Torino nie podyktowano karnego za książkowy faul Andrei Ranocchi na Andrei Belottim. Jakim cudem VAR nie naprawił błędu z boiska? Trudno to wytłumaczyć. Sytuację widać wyraźnie na filmie od 1:03.

Teraz swoje uwagi do sędziów – znacznie szerzej niż tylko w kontekście ostatniego meczu z Salernitaną (1:1) – zgłosił Gianpiero Gasperini. – Ten rok był katastrofą w ich wykonaniu. Piłka nożna przestała być wiarygodna – powiedział. I dodał: – Nie ma żadnej jednolitości w podejmowanych decyzjach. Raz interpretacja jest w jedną stronę, innym razem w drugą. Zawsze można było zrozumieć błąd popełniony na boisku, ale utrzymywanie ich mimo asysty technologii, to jest jakiś absurd. Jaką wiarygodność ma sport, w którym raz możesz powiedzieć jedno, a za drugim razem wszystko odwrotnie?

Mecz kolejki

Spezia – Lazio 3:4. Trzy razy wychodzić na prowadzenie, by przegrać po błędzie sędziego – tak ten mecz wyglądał z perspektywy gospodarzy. Dłużej nad tym nie będziemy się rozwodzić, bo temat został omówiony w głównej części tego odcinka SerieALL, więc możemy skupić się na sportowych aspektach. “Zespół Motty wszystko zrobił dobrze, z wyjątkiem oddania końcówki meczu” – napisała “La Gazzetta dello Sport”. To jednak okazało się za mało także dla władz klubu z Ligurii, bo Thiago Mottę niedługo w roli szkoleniowca Spezii zmienić ma Andrea Pirlo. W Rzymie nikt na razie o zwalnianiu Maurizio Sarriego nie myśli, a sam trener swoją drużynę podsumował tak: – Trudno porównywać liczby z obecnego sezonu do poprzedniego. Przede wszystkim zmieniła się trudność ligi. Zespoły ze środka tabeli są dużo mocniejsze. Widać to choćby po stratach, jakie na nich zanotowały ekipy z top 4. Ze Spezią straciliśmy dwa gole po tym, jak rywal przechwycił piłkę w niebezpiecznym dla nas sektorze boiska. Ze strony władz klubu nie mam żadnych sygnałów, by ktoś był niezadowolony z sezonu. Przynajmniej Lotito ze mną o tym nie rozmawiał. Mieliśmy wiele problemów, liczyłem, że szybciej je rozwiążę, ale zespół wyraźnie rośnie.

Wydarzenie kolejki

Paulo Dybala krok od Interu. Właściwie trudno się dziwić takiemu ruchowi, jeśli ktoś zna sposób działania Beppe Marotty, króla polowania na okazje na rynku transferowym. Jest to naturalnie okładkowy temat “La Gazzetty”. Jej zdaniem rozmowy z obozem zawodnika trwają już od dłuższego czasu, a po oficjalnym potwierdzeniu jego rozstania z Juventusem, sprawy nabrały jeszcze szybszego obrotu. Dybala może liczyć na zarobki sięgające 6 mln euro (plus bonusy) oraz czteroletni kontrakt. Nie bez znaczenia jest to, że Inter chce uczynić z Argentyńczyka kluczową postać całego zespołu, a jemu samemu ten pomysł bardzo przypadł do gustu. To podobno była najważniejsza karta przetargowa w negocjacjach, bo pokonała lepsze finansowo oferty z Manchesteru United i Atletico Madryt.

Piłkarz kolejki

Leonardo Bonucci (Juventus). To niecodzienne piłkarzem kolejki wybierać zawodnika, który wywiązał się z roli, której nikt od niego nie oczekiwał. Ale jednak pozytywny wpływ Bonucciego na wynik meczu Juventusu z Venezią (2:1) nie mógł przejść niezauważony. Leonardo 1 maja obchodził 35 urodziny i sam w prezencie ofiarował sobie wykorzystanie dwóch bramkowych okazji. Za straconego gola trudno go winić – Mattia Aramu po prostu mocno huknął z dystansu.

Polak kolejki

Łukasz Skorupski. “Skorupski ratuje wszystko” – tak krótko występ Polaka przeciwko Romie (0:0) podsumowała “La Gazzetta dello Sport”. Skorupski bronił fenomenalnie i w każdej możliwej sytuacji. Lorenzo Pellegriniego zatrzymał, gdy ten kropnął z półdystansu, strzał Carlosa Pereza odbił, gdy piłka nadlatywała z okolic 20. metra, “główkę” Marasha Kumbulli złapał na linii w sposób, który można określić klasą światową. Nasz bramkarz stał się w tym sezonie jedną z najjaśniejszych gwiazd Bolonii i z niezwykłą regularnością udowadnia, że słusznie.

Przy wyróżnieniach warto odnotować również gola Szymona Żurkowskiego.

Gol kolejki

Mattia Aramu (w meczu Juventus – Venezia 2:1). O tym trafieniu wspomnieliśmy już wyżej, a teraz możemy je pokazać. Błyskawiczna decyzja i jeszcze lepsze wykonanie. Nawet gdyby Wojciech Szczęsny dokładnie przewidział ten strzał, trudno byłoby mu sięgnąć piłki.

Komentarze

Comments 3 comments

No cóż, to że sędziowie we Włoszech są do dupy, to chyba oczywiste. Do tej pory “mylili się” na korzyść Juve (tak świecka tradycja), ale widzę, że Inter nie zostaje w tyle…

Trochę wam nie wyszedł ten mega “babol” sędziego w meczu Interu, bo w powtórkach widać jak Belotti pomaga sobie ręką zaraz przed faulem. No ale takich powtórek nie zobaczysz wszędzie, a są idealnie powycinane bez tego momentu zagrania ręką 🙂
Myślę, że skandaliczny to było gol Milanu w 92 minucie meczu z Lazio, gdy Tonali ewidentnie popycha Acerbiego ten się wywraca i Tonali może sobie spokojnie strzelić gola z kilku metrów.
Także milanisto przestań stękać, bo ośmieszacie się tym płaczem na sędziów 🙂

Uznany gol ze spalonego w 90′ Spezia-Lazio jest najjaskrawszym błędem sędziowskim sezonu, gdyż dotyczy decyzji obiektywnej, nie interpretacji jak faul Ranocchia/Belotti. Powstał przez prawdopodobnie przeoczenie pozycji bramkarza skutkujące przyjęciem za decydującą pozycji ostatniego zamiast przedostatniego gracza Spezii.
Do mętnej narracji newsa mam następujące uwagi:
. istniejący spalony jest ok 40tocentymetrowy
. cytat: “…Wszystko przez, że niezwykle rzadko zdarza się, by linię spalonego nie wyznaczał ostatni obrońca, a piłkarz, który przed tego obrońcę jest wysunięty…” –
:):):)
. ” ‘z wozu’ miał usłyszeć…”- dawno nie ma wozów, jest centrala Var w Lissone
. wniosek o powtórzenie meczu- nie można powtórzyć meczu, ostatni punkt przepisów Var
. no i jednak nie “gość” a sędzia

Przy tym uwaga- znamy szczegóły gdyż SerieA ma największą jawność arbitrażu spośród lig.