SerieALL #9. Napoli jak szczur, czy pizza? Niezrozumiany Pirlo

post-default-image

Neapol jest pełen kontrastów. Nawet w najbardziej obskurnej knajpie możecie zjeść najpyszniejszą pizzę w waszym życiu. Niewykluczone, że po drodze po buty za 300 euro, w starych nadepniecie na szczura. Miniecie modnisię rodem z Mediolanu i szemranego handlarza wciskającego wam najnowsze “szanelki”. Później patrzę na Napoli w obecnym sezonie i widzę idealne odzwierciedlenie tego miasta.

Czytaj dalej…

Zapraszamy na nasz cykl w Goal.pl i na SerieA.pl. Po każdej kolejce włoskiej ligi podsumujemy dla Was wszystkie najważniejsze wydarzenia z minionego weekendu. Żadnych opisów meczów, bo one już były. Luźne uwagi i pomeczowe boki.

Ostatnie wyniki Napoli? Chronologicznie: 0:2 z Sassuolo, 1:0 z Bologną, 1:3 z Milanem, 4:0 z Romą. Gdzieś jeszcze po drodze w Lidze Europy wstydliwe 0:1 u siebie z AZ Alkmaar i wyjazdowe 1:0 z Realem Sociedad, liderem w La Liga. Bądź tu mądry i oceń realny potencjał tego zespołu. Czy bardziej przypomina neapolitańskiego szczura, czy fantastyczną pizzę.

Na początku sezonu wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by Napoli mogło sięgnąć po pierwsze Scudetto w erze post-maradońskiej. Personalnie drużyna wydaje się lepsza niż w poprzednich rozgrywkach, do tego nie ma na głowie Ligi Mistrzów, która zawsze kosztuje dużo sił, a w chwili, gdy od października do grudnia gra się (dosłownie) co trzy dni bez żadnej przerwy, to ogromny kapitał. Ale te wpadki się zdarzają i zaskakują. Jest jednak margines pozwalający wierzyć, że Napoli odpali na stałe (i nie mówię o zapowiedziach, jak ta Lorenzo Insigne, który stwierdził, że grał z dodatkową motywacją i chce wygrać tytuł dla Diego Maradony), kto wie, może nawet to 4:0 z Romą z ostatniego weekendu będzie tu nowym początkiem? Gennaro Gattuso wciąż szuka optymalnego ustawienia. W niedzielę zmienił swoje klasyczne 4-2-3-1 na 4-3-3 (wreszcie z Piotrem Zielińskim w jedenastce i Driesem Mertensem na środku ataku), a Roma nie znalazła na to odpowiedzi. “Rino” wierzy, że wreszcie osiągnął stabilizację i po meczu nie krył, że chce zagrać z Juventusem (mimo dwóch niekorzystnych dla niego decyzji przyznających i podtrzymujących walkowera). “Tamtej soboty byłem w autobusie wraz z zespołem, gotowy do dotarcia na lotnisko i wyjazdu do Turynu. Oczywiście, nieudany wyjazd mnie gryzie, ponieważ byłem przekonany, że mogliśmy osiągnąć zwycięstwo na Allianz” – mówił.

Napoli brakuje zwłaszcza jednego karnie zabranego punktu. Gdyby nie on, nawet przy porażce 0:3 znajdowałoby się na drugim miejscu, ex aequo z Interem, tak więc stawka jest ogromna. Inna sprawa, że przed nami miesiąc prawdy dla ekipy Gattuso – mecze w Mediolanie z Interem i w Rzymie z Lazio pokażą, w jakim miejscu jest dziś Napoli.

Włoskie media, zawsze przepełnione odwołaniami do patosu, zauważają, że śmierć Diego Maradony jest dodatkowym czynnikiem mogącym wpłynąć na motywację piłkarzy Napoli. Miasto też jakby bardziej oczekiwało wzieniesienia się na wyżyny, neapolitańczycy wierzą, że “ręka Boga” będzie ich wspierać z góry. A Gattuso… apeluje o rozwagę. “Śmierć Diego jest smutna, ale w tej chwili miasto musi też mieć zdrowy rozsądek. Zbyt wielu ludzi chodzi po ulicach bez masek. Maradona to legenda, nie trzeba tego tłumaczyć, wszyscy to wiedzą, ale teraz musimy zachowywać się rozważnie, bo inaczej poniesiemy konsekwencje”.

Jedyną drużyną bez żadnego jak na razie wahania formy pozostanie Milan. W meczu z Fiorentiną ani przez moment nie można było odnieść wrażenia, że Rossoneri nie zgarną trzech punktów. Bez znaczenia był brak Stefano Piolego na ławce (koronawirus) i Zlatana na boisku (kontuzja). Nawet jeśli wydarzeniem nazwiemy niewykorzystanego karnego przez Francka Kessiego (dopiero drugie pudło w seniorskiej karierze), który dopiero co przejął od “Ibry” pierwszeństwo przy piłce ustawionej na wapnie, jest to kolejny mecz podkreślający permamentość formy Milanu. Pięć punktów przewagi nad wiceliderem to już solidny kapitał.

Juventus bez Cristiano Ronaldo zawodzi i do kolekcji wstydliwych remisów z Crotone i Veroną, dopisał właśnie podział punktów z Benevento (1:1). Znów nie zagrał Cristiano Ronaldo i – zwłaszcza po przerwie – znów nie było widać wartości siły ofensywnej Juve. Najgorszy dla Starej Damy nie jest jednak wynik, a to, że w starciu z beniaminkiem na najwyższe noty w drużynie zasłużył Wojciech Szczęsny. – Kontrolowaliśmy grę w pierwszej połowie i mogliśmy wtedy zabić mecz. Nie udało nam się jednak tego zrobić. Powinniśmy opanować sytuację, ale mieliśmy z tym problem – mówił Andrea Pirlo. Kolejny raz chciałoby się dodać. Jeśli coś dzieje się bez przerwy, trudno nazwać to przypadkiem… Zwłaszcza, gdy czytamy “Corriere della Sera” i słowa o tym, że piłkarze Juve nie rozumieją swojego trenera. “Zamiast Pirlo, taktyczne wskazówki przekazuje asystent Igor Tudor, zaś podczas meczów instrukcji udziela Roberto Baronio – czytamy. Ale to nie wszystko. Podobno Paulo Dybala i Dejan Kulusevki nie do końca rozumieją, czego od nich wymaga trener, jeśli chodzi o aspekty taktyczne”. Chyba mamy w Turynie bicie na alarm.

Mecz kolejki

Napoli – Roma 4:0. Duża niespodzianka, bo przecież Roma Paulo Fonseki jeszcze w tym sezonie na boisku nie przegrała. A jednak w Derbach Słońca nie miała nic do powiedzenia. Z perspektywy polskiego kibica cieszyć może powrót Piotra Zielińskiego. – Mówimy o jednym z najsilniejszych zawodników, jakich mamy, po Covidzie nie mógł się podnieść. Pozwoliliśmy mu zagrać, choć nie ma jeszcze sił na 90 minut. Robimy wszystko, by znów stał się fundamentem – powiedział Gennaro Gattuso. Zieliński zagrał dobry mecz, nie odstawał od kolegów, którzy miażdżyli przeciwnika.

Wydarzenie kolejki

Łukasz Skorupski z czystym kontem. Cała Italia żyła tym odliczaniem – czy Bologna z Polakiem w bramce wyrówna historyczny rekord Bordeaux, które w 1960 roku traciło gola w 42 meczach z rzędu? Okazało się, że nie! Skorupski zagrał z Crotone “na zero” i przerwał niespotykaną serię na 41 spotkaniach z puszczonym golem. Można odetchnąć.

Kozak kolejki

Od dwóch kolejek wybieracie go wy na naszych kanałach społecznościowych. Tym razem wskazaliście Francka Kessiego, który zdobył gola z Fiorentiną (z karnego) i zmarnował jedną doskonałą okazję (z karnego – poniżej interwencja Bartłomieja Drągowskiego). Iworyjczyk już zapowiedział, że do następnej “jedenastki” znów on podejdzie, ale to ma mniejsze znaczenie od poziomu jego gry. W niedzielę był prawdopodobnie najlepszym piłkarzem na boisku ze stuprocentową skutecznością drybligów (3/3), aż szesnastoma stoczonymi pojedynkami (dziesięcioma wygranymi) i 85-procentową skutecznością podań (większość do przodu).

Polak kolejki

Zawsze fajnie widzieć, jak nasz rodak zatrzymuje ćwierćfinalistę Ligi Mistrzów, więc tym razem bez większych wątpliwości wskazujemy Pawła Dawidowicza. Były kadrowicz (choć całkiem możliwe, że również przyszły) rośnie z meczu na mecz, w trzecim kolejnym spotkaniu wybiegł w podstawowej jedenastce, w drugim rozegrał pełne 90 minut. W trzyosobowym bloku Hellasu na Atalantę (2:0) był najpewniejszym punktem (Duvan Zapata w ogóle sobie nie pograł) i obok Mattii Zacagniego najlepszym zawodnikiem z pola na boisku. Trudno byłoby znaleźć kompletniejszy mecz we Włoszech w wykonaniu Dawidowicza.

Gol kolejki

Całkiem ładne walory estetyczne i techniczne miało trafienie Leonardo Pavolettiego z Cagliari w meczu ze Spezią (2:2), który dośrodkowanie Gabriele Zappy wykończył uderzeniem piętą, ale jednak siła uderzenia Lorenzo Insigne w meczu z Romą była przekonująca. Kapitalne uderzenie z wolnego przyniosło prowadzenie dla Napoli i rozpoczęło pogrom na San Paolo. Na filmie od 0:50.

Komentarze