SerieALL #27. Pirlo oceniany przez “tu i teraz”. Czy świat się nie myli?

Andrea Pirlo
Andrea Pirlo PressFocus

Juventus wygrał w niedzielę w Cagliari (3:1), ale po klęsce w Lidze Mistrzów nawet cała seria zwycięstw nie wymaże pytań: co dalej z Andreą Pirlo? “Nie nadaje się” – słychać z wielu stron. Mało kto się jednak pochyla nad kwestią, czy to znaczy, że nie będzie nadawał się nigdy? Dziś wchodzimy w buty adwokata trenera Juventusu.

Zapraszamy na nasz cykl w Goal.pl i na SerieA.pl. Po każdej kolejce włoskiej ligi podsumujemy dla Was wszystkie najważniejsze wydarzenia z minionego weekendu. Żadnych opisów meczów, bo one już były. Luźne uwagi i pomeczowe boki.

Patrzenie na piłkę “tu i teraz” jest jednowymiarowe, a w świecie, w którym na sukces składa się tysiąc czynników i milion mikroczynników, to zdecydowanie za mało. Kiedyś rozmawiałem na ten temat z Mariuszem Piekarskim, który nie krył, jak wiele w tym biznesie zależy od patrzenia na ludzi nie przez pryzmat tego, kim są dziś, a kim mogą się stać w przyszłości. I dostrzeżenie tego wcześniej od innych. Dlatego, jak słyszę hasła “Andrea Pirlo musi odejść, bo jest żółtodziobem i się nie sprawdził”, nie staję w jednej linii z autorami tych transparentów i nie wypisuję w social mediach hasztagów ze słowem “out” na czele.

Oczywiście powierzenie misji tworzenia wielkiego Juve Andrei Pirlo nie było najtrafniejsze i pewnie można było wytypować kilkunastu lepszych kandydatów. Przecież szefowie Juventusu zaskoczyli tym wyborem samych siebie, gdy jednego dnia ogłosili Pirlo trenerem drużyny do lat 23, a niemal następnego przekazali, że to on będzie odpowiedzialny za ustawianie na boisku Cristiano Ronaldo i docieranie do głów jego sytych od kolejnych mistrzostw kolegów. Nawet Filippo Inzaghi przejmując kiedyś Milan miał nieporównywalnie większe doświadczenie – pracował w tym klubie z dziećmi, później z drużyną U-19, w międzyczasie tymczasowo zebrał doświadczenie w stworzonej przez UEFA europejskiej Lidze Młodzieżowej. Można było podpatrzeć go w pracy, wysnuć wnioski na podstawie jego podejścia do piłkarzy, analizy taktycznej rywali, boiskowej reakcji na wydarzenia. W przypadku Pirlo była niewiadoma, a jedyne, co wydawało się pewne, to wzbudzanie w szatni respektu bez konieczności podnoszenia głosu. Tyle, że wybór Pirlo już się dokonał, czasu się nie cofnie, a traktowanie kończącego się powoli sezonu jakby nigdy się nie odbył i można wybrać trenera jeszcze raz, jest oszukiwaniem samego siebie. Ani Pirlo nie jest już taki sam, jak we wrześniu 2020, ani Juventus taki nie będzie w kolejnym sezonie.

Nawet jeśli Pirlo faktycznie ten pierwszy sezon przerósł. Już przeciwko Romie, w meczu drugiej kolejki, był prawdopodobnie jedynym widzem, który nie dostrzegał konieczności zmienienia Adriena Rabiota, gdy ten uparcie pracował na czerwoną kartkę. Po pierwszym starciu z Barceloną zaskoczył na konferencji prasowej stwierdzeniem, że jego piłkarze nie rozumieli, że wyniku 0:1 trzeba bronić i przegrali przez to 0:2. W Derby d’Italia Antonio Conte na tle Pirlo wystąpił w roli sędziwego profesora brutalnie oblewając swojego studenta na egzaminie. Bez konieczności stosowania środków, których nikt nie mógłby się spodziewać. Ale najważniejszym pytaniem przy rozpatrywaniu kwestii “co dalej”, powinno być takie: czy rok poświęcony na trenerski prolog Andrei Pirlo i wychowanie go innemu klubowi to coś, co dla Juventusu dziś będzie najlepsze?

Pirlo cały czas ocenia się przez pryzmat tego, kim jest dzisiaj. Dziennikarze wyliczają mu średnią punktową zauważając, że pod tym względem nie mieści się nawet w dziesiątce najlepszych trenerów Juventusu. Ale czy to sprawiedliwe, biorąc pod uwagę, że porównuje się go do już ukształtowanych trenerów, którzy często również zaliczyli gdzieś trudne początki, zanim wyrobili sobie nazwisko? Nie wspominając o tym, że ten najmniej doświadczony z całego grona Pirlo nie miał nawet chwili, by optymalnie przygotować zespół do sezonu i wszyscy widzieli (i o czym sam mówił), że sześć pierwszych ligowych meczów, w których punktował ze średnią 1,66 musiał potraktować jak sparingi, okres testów. Od 7. kolejki do teraz średnia punktowa to już 2,25.

Dlatego ani nie przeraża, ani nie dziwi mnie, gdy słyszę, jak Fabio Paratici mówi: Andrea Pirlo zostaje na następny sezon. Sam jestem ciekaw, jak poradziłby sobie wyciągając wnioski z pierwszego roku pracy i mając do dyspozycji bardziej optymalną sytuację kadrową. Nie musząc ponad miesiąc z konieczności w ataku wystawiać Dejana Kulusevskiego, czy łatać dziur w środku obrony grając bez trzech podstawowych stoperów. Mając środek pola personalnie odpowiadający ambicjom klubu. Z Pirlo wiele osób próbuje robić głupka (swoją drogą, “pirla” po włosku znaczy kretyn), mimo iż z jego pomysłami wcale nie jest tak źle. Przesunięty na lewą obronę Federico Bernardeschi pokazuje, że może tam dać dużą jakość, a zrobienie z Danilo środkowego pomocnika zaczyna wyglądać na majstersztyk i odszukanie swojego tuttocampisty. Taktyka tylko z jednym skrzydłowym (ten grający po drugiej stronie w akcjach ofensywnych schodzi do środka i robi miejsce bocznemu obrońcy) też wygląda na ciekawą odpowiedź na brak wystarczającej jakości wśród naturalnych skrzydłowych.

Gdyby Pirlo był jedynym winnym miejsca, w którym znalazł się Juventus, pewnie trudno byłoby go bronić. Dziś nie ma jednak pewności, że z tą konkretną drużyną trenerska gwiazda ugrałaby więcej. Zwłaszcza, że widzimy, że momentami Juve Pirlo potrafi się rozpędzić. Mecz z Cagliari był już dwudziestym w sezonie, który Stara Dama wygrała różnicą większą, niż jedna bramka. Mówienie, że nie widzi się absolutnie żadnych perspektyw u tego trenera przypomina scenę z “Kevina samego w domu”, gdy ten próbuje powiedzieć, co się stało naprawdę, ale wszyscy z góry i tak znają winnego.

Mecz kolejki

Lazio – Crotone 3:2. Przed rozpoczęciem kolejki najciekawszego widowiska upatrywalibyśmy raczej w Milan – Napoli (0:1), ale potencjalny hit rozczarował. Za to Lazio i Crotone stworzyły świetne widowisko, w którym wynik spokojnie mógłby być odwrotny. Oczywiście rzymianie mieli sporą przewagę, za to goście byli niesamowicie konkretni. Do siatki wpadły ich dwa pierwsze celne strzały, a trzeci – ostatni – finalizował akcję sam na sam. Zwycięstwo podpięłoby Crotone do prądu, strata drużyny Arkadiusza Recy do bezpiecznej strefy wynosiłaby zaledwie cztery punkty. Inna sprawa, że forma Lazio w ostatnim czasie nie zachwyca. Drużyna Simone Inzaghiego dopiero co notowała serię sześciu zwycięstw, a teraz musiała walczyć, by nie przegrać trzeci raz z rzędu. Taki właśnie jest ten sezon Serie A – każdy oprócz Interu walczy z wahaniami formy.

Wydarzenie kolejki

Wyścig o Scudetto ograniczony do dwóch ekip. Porażka Milanu z Napoli była ostatecznym sygnałem, że Rossoneri wycofali się z rywalizacji o mistrzotwo Włoch. Wciąż to oni znajdują się bezpośrednio za plecami Interu, ale biorąc pod uwagę wyraźną tendencję spadkową, bez wątpienia skupiają się już tylko na obronie miejsca w czołowej czwórce. Milan był najdłużej niepokonaną ekipą w Serie A, ale odkąd przegrał tuż przed półmetkiem sezonu z Juventusem, zanotował jeszcze cztery porażki. Ekipa Stefano Piolego punktuje aktualnie jak ligowy przeciętniak i o ile ewentualne zwycięstwo z Napoli pozwalałoby jeszcze marzyć o cudzie (jak np. kadrowa katastrofa Interu), o tyle dziś trudno dostrzec jakikolwiek margines w kwestii powrotu na szczyt. Juventus do Interu traci 10 punktów, ale wydaje się, że wreszcie złapał wiatr w żagle i może wygrywać seryjnie, do tego ma przed sobą zaległe starcie z Napoli i bezpośredni mecz z Interem na Allianz. Jeśli sprawdzi się najlepszy dla Starej Damy scenariusz, jego deficyt w stosunku do Nerazzurich będzie wynosił cztery punkty. Czyli – w teorii – wszystko możliwe.

Kozak kolejki

Cristiano Ronaldo. Na Portugalczyka spadła wielka krytyka po przegranym dwumeczu z FC Porto. Oglądając spotkanie z Cagliari można było odnieść wrażenie, że tego hat tricka on sobie po prostu zaplanował, by po trzeciej bramce wykonać przed kamerą gest “nie słyszę was”. Dodatkowo sposób, w jaki zdobywał trzy bramki pokazał niejako pełną gamę jego możliwości – był gol głową po kolejnym fenomenalnym wyskoku i potężnym strzale. Był wykorzystany rzut karny, a wszystko skończył strzał w okienko z narożnika pola karnego po wcześniejszym udanym dryblingu. Ataki po klęsce w Lidze Mistrzów ewidentnie zirytyowały Cristiano, bo po meczu na Sardynii nie chciał rozmawiać z żadnym dziennikarzem.

  • Polak kolejki

Piotr Zieliński. Pomocnik Napoli przeżywa najlepszy okres w karierze, a to, że jego klub pozostaje w grze o awans do Ligi Mistrzów, w ogromnej mierze zawdzięcza Polakowi. Spójrzmy na statystyki ostatnich meczów: gol z Atalantą, gol z Granadą (w Lidze Europy), bez liczb z Benevento (nieuznany gol), gol z Sassuolo, dwie asysty z Bologną, asysta z Milanem. Mecz na San Siro nie był w jego wykonaniu wybitny, ale był przy okazji kolejnym, w którym udowodnił, że gdy trzeba wziąć ciężar gry ofensywnej na swoje barki, nie ma z tym problemu. Jego podanie do Matteo Politano przy bramkowej akcji było perfekcyjne, zagrane między dwóch obrońców Rossonerich i otwierające autostradę w pole karne.

W tej kategorii na wyróżnienie zasługuje także Bartosz Bereszyński, który rozegrał bardzo dobry mecz przeciwko Bolonii, nawet jeśli jego Sampdoria przegrała 1:3.

Gol kolejki

Dusan Vlahović w meczu Benevento – Fiorentina (1:4) ustrzelił hat tricka i gdyby nie jeszcze bardziej kompletny występ Cristiano Ronaldo na Sardynii, pewnie to jego wybralibyście kozakiem kolejki. Ale jednego zabrać mu nie można – Serb, który niesamowicie rozkwitł pod batutą Cesare Prandellego, jest autorem najładniejszego gola w minionej serii gier. Vlahović mając obrońcę na plecach najpierw idealnie skleił piłkę po długim podaniu Bartłomieja Drągowskiego, później sam przebiegł kilkanaście metrów, by sprzed pola karnego trafić w samo okienko bramki Benevento.

Komentarze

Comments 4 comments

Zgadzam się i tutaj nawet wymiana Pirlo na Kloppa niczego by dzisiaj nie gwarantowała. Wymieniając pół kadry na 20-23-latków i zatrudniając Pirlo klub musiał się liczyć z sezonem lub dwoma w plecy przed startem nowego cyklu. I tylko inwestycja w Ronaldo nie pasuje do tego planu, bo było jasne że ma ograniczony termin ważności. Może kolejnych 3-4 Chiesów za te pieniądze dałoby więcej zespołowi, a może bez CR transfomacja byłaby jeszcze bardziej bolesna.
Przede wszystkim Pirlo jako pomocnik nie dostał formacji pomocy, więc ciężko go na razie oceniać. W ostatnim meczu nie wszyscy chyba zauważyli, że Danilo grał jako środkowy pomocnik i nie zmieniła tego nawet konieczność zejścia Sandro – za niego wszedł Berna a Danilo dalej partnerował Rabiotowi. Ciężko o większe wotum nieufności do pomocników w kadrze.

Kilka konkretnych błędów to on popełnił… Do dzisiaj nie rozumiem meczu z Napoli. Jak mogli tak odpuścić? A pierwsza połowa? Dramat. Katastrof też było kilka:Viola, rewanż z Hellasem, pierwszy mecz z Barcą, dwumecz z Porto. Ograni na czysto z Interem… Oddanie 3 pkt w pierwszym spotkaniu z Lazio. Ale są momenty w tej drużynie, kt nadal powodują, że oglądam mecze. Niektóre pomysły Andrei są dosyć ciekawe. Rabiot ma momenty, na Danilo dopiero za Pirlo mogę patrzeć i mówić :” no dobra on umie grać, jakiś poziom prezentuje”(chociaż najlepiej to wyglądał na środku obrony). Tyle tylko, że są te straszne “przestoje” w naszej grze… Druga połowa z Cagliari? Po tym meczu to ja nie jestem nic a nic podbudowany. Pirlo uważam za bardzo inteligentnego człowieka, cierpliwego z właściwym dystansem do tego co go otacza, dla mnie cechy najważniejsze, więc kibicuje mu, liczę, że się nie zawiodę.

Nie świat się nie myli, Pirlo to nie trener na Juventus, bo:
– Juve to nie klub, który ma czas szkolić trenerów, to oni (trenerzy) mają podnosić poziom drużyny, a nie odwrotnie,
– gra trójką z tyłu, a to nie jest sposób na zawojowanie LM (żaden z finalistów na przestrzeni ostatnich 20 lat tak nie grał i Pirlo na pewno nie będzie pierwszy) – dla przypomnienia to główny cel Juve,
– po 8 miesiącach nie widać pomysłu na tą drużynę, ani strategii ani taktyki. Być może ją ma, ale chyba żaden z zawodników jej nie rozumie. Jedno i drugie go dyskwalifikuje jako trenera,
– jest słabym motywatorem,
– co mecz przestawia zawodników jak chorągiewki, wielu z nich nie gra na swoich nominalnych pozycjach i mniej-szym lub większym stopniu sobie nie radzą,
– nie jest charyzmatyczny, już dawno np. powinien zakazać oddawania strzałów spoza pola karnego Ronaldo, a zwłaszcza wykonywania rzutów rożnych, bo są one zmarnowane,
– w każdym meczu robi błędy, ostatnio na dzień dobry wystrzelał się z ofensywnych zawodników (wszystkich dał do podstawowego składu) i nie miał możliwości dokonania odpowiedniej korekty, bo nikogo z ofensywnych nie było na ławie, z Fiorentiną zamiast gonić wynik, poddał się na początku ściągając ofensywnego gracza, a wprowadzając obrońcę, jeszcze w innym meczu wstawił jednocześnie dwóch żółtodziobów (Frabottę i Portanovę) w tą samą strefę, a przypomnę że chłopaki grywali wcześniej w SeriiC – lewa strona kulała niemiłosiernie, itd., itd.