SerieALL #11. Wielkie kłamstwo futbolu i jak FIFA z mocnych zrobiła jeszcze mocniejszych

Theo Hernandez
Theo Hernandez PressFocus

Jedni mówili, że Milan za uszy ciągnie Zlatan, który obok jakości na boisku, dał każdemu w Milanello po kilka ekstra punktów motywacji i sprawił, że z nim są lepsi, niż byliby bez niego. Inni, że to wielka zasługa Kjaera, do niedawno ruszającego się jak wóz z węglem, a od dłuższego czasu pewnego punktu obrony. Ale od trzech meczów (wliczając Ligę Europy) nie ma ani jednego, ani drugiego, a Milan jak nie przegrywał, tak nie przegrywa. I to kolejny dowód na to, że odzyskanie Scudetto może już przestać być marzeniem, a stać się celem.

Zapraszamy na nasz cykl w Goal.pl i na SerieA.pl. Po każdej kolejce włoskiej ligi podsumujemy dla Was wszystkie najważniejsze wydarzenia z minionego weekendu. Żadnych opisów meczów, bo one już były. Luźne uwagi i pomeczowe boki.

Oczywiście łatwo będzie się tu narazić na kontrę – co to za sukces zremisować z Parmą (2:2), strzelając w dodatku gola w ostatniej akcji meczu. Takie mecze mogą jednak świadczyć o zespole mocniej, niż bezproblemowe zwycięstwa (których nota bene Milan w tym sezonie odniósł już całkiem sporo), a jeśli drużyna wychodzi z takich kłopotów kolejny raz, nie można już mówić o przypadku. Abstrahując od tego, że w niedzielę wieczorem banda Stefano Piolego wygrałaby, gdyby choć jeden ze strzałów w słupek lub poprzeczkę (w sumie były aż cztery, co jest mocno abstrakcyjne) wpadł do siatki, albo by Samu Castillejo miał o rozmiar mniejszego buta, mecz z Parmą żywo przypominał ten z Hellasem. Ale te spotkania łączyło coś więcej, niż suche wyprowadzenie wyniku z 0:2 na 2:2.

Pioli: – Ten wieczór był zły. Chłopaki nie opuścili boiska usatysfakcjonowani.

Brak choćby cienia radości – a tak samo było kilka tygodni temu, gdy to Werona, tracąc gola w końcówce cieszyła się z punktu – pokazuje najlepiej, jak wyglądał ten mecz i kto powinien go wygrać. Piłka ma w sobie wiele przypadku. Takim były słupki, poprzeczki i milimetrowy spalony Milanu, podczas gdy pierwszy celny strzał przyniósł gola Parmie. Zresztą podobnie jak drugi. Przypadek ma jednak to do siebie, że nie trwa wiecznie. Gdyby Rossoneri rozegrali z Hellasem, czy z Parmą trzy-cztery kolejne mecze, które miałyby identyczny przebieg, jak te rozegrane, prawdopodobnie wszystkie by wygrali. Jednym z największych kłamstw w mówieniu o futbolu jest wyrzucanie zdania “za styl punktów nie dają”. Oczywiście, że dają (choć jasne jest, że nie w każdym pojedynczym meczu), a Milan jest najlepszym tego przykładem – jego styl gwarantuje regularne zwycięstwa, których bez tego stylu by nie było. Daje też nadzieję na ratowanie remisów w 90+, gdy wszystko układa się źle i gdy nad stylem kontrolę przejmuje przypadek.

Swoją drogą niezły to paradoks, że Milan jednocześnie remisuje i szczęśliwie, bo ratując punkt ostatnim strzałem, i pechowo, bo gdyby nie ten czynnik, ostatnie uderzenie powinno decydować, czy wygra dwoma, czy trzema bramkami.

Milan traci bez Ibrahimovica i Kjaera, tak jak każda drużyna bez swoich liderów, ale jest dziś na tyle mocny, by bez nich punktować w każdym meczu. Poza tym Stefano Pioli ma dziś zespół, w którym dzieje się coś, co w słabych ekipach bez charaktreru nie ma miejsca – brak bohaterów kreuje kolejnych. Pod nieobecność “Ibry” najlepszym piłkarzem Rossonerich jest Theo Hernandez, który w pojedynkę uratował remis z Parmą. Jego doppietta była pierwszą od 2009 roku w wykonaniu obrońcy Milanu (wtedy z Chievo dwa razy trafił Alessandro Nesta), przy okazji pozwoliła mu zamknąć pierwszą dziesiątkę strzelonych goli w barwach tego klubu. Ma ich dziś więcej, niż choćby… Ronaldo.

Skoro jesteśmy już przy odrabianiu strat… Staje się to powoli czymś dla czołowych drużyn Serie A charakterystycznym. W weekend Napoli i Inter przegrywały odpowiednio z Sampdorią i Cagliari, by wygrać. Na podstawie ich meczów można pokusić się o tezę, jak wiele mocne zespoły zyskały po wprowadzeniu zasady z pięcioma zmianami. Kluby z topu budują szerokie kadry, by połączyć ligę z europejskimi pucharami, więc na ławkach mają nieporównywalnie więcej jakości od przeciętniaków i słabeuszów. Trenerzy tych ostatnich zmieniają w trakcie gry swoich zmęczonych piłkarzy na jakościowo słabszych, podczas gdy hegemoni wprowadzać mogą wciąż wielkie nazwiska. W chwili, gdy Inter przegrywał, Antonio Conte wypuścił w bój Hakimiego, Sensiego, Younga i Lautaro Martineza, a gola na wagę prowadzenia zdobył inny rezerwowy Danilo d’Ambrosio. Dla Napoli wynik z 0:1 na 2:1 wyprowadziła dwójka ludzi z ławki – Hirving Lozano i Andrea Petagna. Juventus, mają problemy ze słabiutką Genoą, sięgnął po Moratę i Kulusevskiego, a mógł jeszcze po Ramseya. FIFA – intencjonalnie lub nie – sprawiła, że dzięki modyfikacji przepisu o limicie zmian mocniejsi stali się jeszcze mocniejsi.

Mecz kolejki


Milan – Parma 2:2. Niesamowitą drogę przebyli Rossoneri pod wodzą Stefano Piolego. Od najnudniejszej ekipy Serie A, jaką byli przecież jeszcze rok temu, do efektownego gangu, który niemal zawsze umie zdominować rywala. A dzięki skuteczności Parmy oglądaliśmy w niedzielę prawdziwy dreszczowiec. – Charakter i determinacja zespołu napawają mnie dumą. Pomimo kontuzji udało nam się pokazać, że potrafimy reagować na boiskowe wydarzenia. Nasze nastawienie było dobre. To oczywiste, że z naszym stylem gry narażamy się czasami na groźne kontrataki przeciwników – mówił Stefano Pioli.

Wydarzenie kolejki


Kolejna porażka Torino. Do tej pory Granata przyzwyczaiła, że przegrywa mecze, w których prowadzi. Teraz do swojego arsenału klęsk dorzuciła porażkę z Udinese (2:3) w spotkaniu, w którym sama dogoniła wynik 0:2. Marco Giampaolo prawdopodobnie straci pracę, a piłkarze musieli tłumaczyć się przed kibicami, którzy zrobili najazd na ich centrum treningowe. Jednym z zawodników, którym obrywa się najmocniej, jest Karol Linetty, który miał być liderem drugiej linii, a najczęściej znika w tłumie.

Kozak kolejki


W głosowaniu na naszym Twitterze wybraliście Cristiano Ronaldo, choć na pierwszy rzut oka faworytów można by upatrywać gdzieś indziej (Theo Hernandez?). Gdyby jednak zastanowić się ciut dłużej, wybór absolutnie się obroni. Nie chodzi nawet o dwa gole z rzutów karnych, które pozwoliły pokonać Juventusowi wyboistą drogę w Genui (3:1), ale o wpływ na zespół. Stara Dama w obecnym sezonie rozegrała przecież już całą masę spotkań, jak to w Ligurii, i bez Ronaldo traciła punkty. Jedyne wyjazdowe zwycięstwo do tej pory zanotowała ze Spezią, gdy worek z bramkami rozwiązał się dopiero w chwili, gdy Portugalczyk wszedł z ławki. Teraz można przypuszczać, że gdyby go nie było, Juve znów nie wygrałoby na terenie rywala, który – idąc za nowomową Franciszka Smudy – walczyć będzie o spadek. Po 11 kolejkach Serie A ma dwóch liderów w tabeli strzelców – Cristiano i Zlatana. Obaj dla swoich zespołów znaczą przy okazji o wiele więcej, niż same strzelane gole.

Polak kolejki


Już trzeci raz od momentu powstania tego cyklu wybieramy Arkadiusza Recę. Tym razem niejako z urzędu – świetny mecz, premierowy gol w Serie A i wielki udział w zwycięstwie Crotone nad Spezią (4:1). Ale tu warto na chwilę się zastanowić nad kwestią pod tytułem “Reca w reprezentacji Polski”. Czy czasem Jerzy Brzęczek nie powinien pomyśleć nad przesunięciem tego piłkarza na lewe skrzydło, zamiast uparcie widzieć w nim lewego obrońcę? Zwłaszcza, że na boku pomocy wcale nie ma wielkiego wyboru, a Kamil Grosicki być może do samego Euro spędzi czas na ławce WBA. Reca zbiera bardzo dobre recenzje za grę w Crotone i nikt nie ma wątpliwości, że jest jednym z dwóch-trzech najlepszych zawodników tego klubu. Z tym, że chwalony jest niemal wyłącznie za grę “do przodu”, której w reprezentacji wymaga się od niego zdecydowanie w mniejszym stopniu, niż bronienia (w czym ma ewidentne braki).

Gol kolejki


Alessio Cragno dokonywał w bramce cudów w meczu Cagliari z Interem (1:3), ale jego opór złamany został w 77. minucie przez Nicolo Barellę. I to właśnie trafienie było w 11. kolejce najbardziej efektownym – reprezentant Włoch uderzył prosto z powietrza i trafił pod poprzeczkę, czym dał skuteczny sygnał, że mecz na Sardynii jest jeszcze do wygrania. Na filmie od 2:15.

Komentarze

Na temat “SerieALL #11. Wielkie kłamstwo futbolu i jak FIFA z mocnych zrobiła jeszcze mocniejszych