Skromne zwycięstwa Lazio i Sampdorii, grał Bereszyński

Adam Marusic
Adam Marusic fot. PressFocus

SS Lazio pokonało 1:0 na wyjeździe Udinese Calcio w meczu 28. kolejki Serie A. Tymczasem Sampdoria na swoim stadionie okazała się lepsza od Torino.

Orły z pełną pulą

SS Lazio przystępowało do potyczki z Zebrami, chcąc wygrać drugie spotkanie z rzędu. Stołeczna ekipa jednocześnie miała zamiar włączyć się do gry o miejsce premiowane grą w europejskich pucharach. Tymczasem Udinese liczyło na kontynuowanie passy spotkań bez porażki.

W pierwszej odsłonie rywalizacji byliśmy świadkami wyrównanego spotkania. Jednocześnie Lazio miało kłopot z tym, aby przedostać się w pole karne rywali. Jedyna godna uwagi sytuacja w pierwszej połowie miała miejsce w 37. minucie, gdy Adam Marusic popisał się celnym uderzeniem z mniej więcej 15 metrów.

W drugiej połowie bliski doprowadzenie do wyrównania był przede wszystkim Rodrigo De Paul, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek. Do końca zawodów wynik już się nie zmienił i trzy oczka zainkasowali rzymianie.

Sampa z przełamaniem

UC Sampdoria do niedzielnej batalii podchodziła, chcąc przerwać serię pięciu spotkań bez wygranej. W wyjściowym składzie genueńczyków znalazł się Bartosz Bereszyński. Tymczasem ekipa Davide Nicoli miała nadzieję na drugie z rzędu zwycięstwo. W szeregach Byków całe zawody na ławce rezerwowych spędził Karol Linetty.

Losy rywalizacji zostały rozstrzygnięte w pierwszej połowie. Gola na wagę wygranej Sampdorii strzelił w 25. minucie Antonio Candreva. Włoch wykorzystał fakt, że miał sporo miejsce na oddanie strzału po otrzymaniu piłki od Manolo Gabbiadiniego i mocnym strzałem z prawej nogi wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W kolejnych fragmentach spotkania genueńczycy wzorowo bronili prowadzenia i trzy oczka zostały w Genui.

Komentarze

Na temat “Skromne zwycięstwa Lazio i Sampdorii, grał Bereszyński

Niezależnie jak ten sezon się dla nas zakończy, to Adam Marušić zdecydowanie jest jednym z jego najjaśniejszych punktów.

No i praktycznie za każdym razem gdy odnoszę wrażenie, że to już ten rok, kiedy Serie A odchodzi od murowania bramki i obrzydzania rywalom tego sportu pojawia się ktoś taki jak obecne Udinese, puka do drzwi i mówi ,,nic z tego”!