Zieliński z paskudnym pudłem i ładną asystą

Piotr Zieliński
Piotr Zieliński fot. PressFocus

SSC Napoli pokonało na wyjeździe Sampdorię 2:0, a Lazio wygrało 1:0 z Hellasem Werona w meczach 30. kolejki Serie A. W kontekście starcia na Stadio Luigi Ferraris warto zaznaczyć, że asystę przy golu Fabiana Ruiza zaliczył Piotr Zieliński. Polak ma już osiem goli i dziewięć kluczowych podań na swoim koncie w tym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki.

Status quo w czołówce tabeli

UC Sampdoria w trakcie trwającej kampanii nie walczy już ani o utrzymanie, ani o miejsce premiowane grą w europejskich pucharach. Drużyna Claudio Ranieriego znajduje się na tzw. ziemi niczyjej. Ambitne plany mają z kolei Azzurri, którzy wciąż wierzą w to, że mogą zakończyć rozgrywki w TOP 4, co dałoby im możliwość gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.

W wyjściowych składach swoich zespołów zagrali zarówno Bartosz Bereszyński, jak i Piotr Zieliński. Ten drugi już w szóstej minucie mógł zdobyć bramkę, ale ostatecznie piłka po jego próbie minęła światło bramki. Gola strzelił jednak w 35. minucie Fabian Ruiz i Napoli na przerwę schodziło z prowadzeniem. Warto nadmienić, że asystę przy tym trafieniu zaliczył Zieliński.

W drugiej połowie wynik meczu zamienił się dopiero w 87. minucie. Gola strzelił Victor Osimhen, a asystę zanotował Dries Mertens. Tym samym podopieczni Gennaro Gattuso zanotowali 19. zwycięstwo w trakcie trwającej kampanii. W następnej kolejce Napoli zmierzy się u siebie z Interem Mediolan. Z kolei Sampa zagra z Hellasem Werona.

Bez goli w Weronie

SS Lazio z zespołem z Werony miało zamiar wygrać czwarte z rzędu spotkanie w lidze włoskiej. Jednocześnie stołeczny team chciał włączyć się do rywalizacji o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów, co wiąże się z dodatkowym zastrzykiem finansowym. Na drodze Orłów stanęli jednak zawodnicy Gialloblu, którzy nie zamierzali ułatwiać zadania swoim przeciwnikom.

Z punktu widzenia polskiego kibica najistotniejsze w meczu było to, że w szeregach gospodarzy od pierwszej minuty grał Paweł Dawidowicz. Polski defensor miał zatem ciekawy test w niedzielne popołudnie, bo musiał zatrzymać między innymi takich zawodników jak Felipe Caicedo, czy Ciro Immobile. Do przerwy sztuka ta się udawała, bo miał miejsce wynik 0:0.

W drugiej odsłonie spotkania przed długi czas wydawało się, że żadnej ze stron nie uda się zmienić rezultatu. W doliczonym czasie meczu błysnął jednak Sergej Milinkovic-Savic, który popisał się celnym strzałem. Tym samym potyczka na Stadio Marc’Antonio Bentegodi zakończyła się wiktorią gości.

Komentarze