Rumuński duet Parmy rozprawił się z Romą

Pau Lopez
Pau Lopez fot. PressFocus

AS Roma niespodziewanie przegrała na wyjeździe z Parmą Calcio w spotkaniu 27. kolejki Serie A. Giallorossi ulegli podopiecznym Roberto D’Aversy 0:2, a kluczowymi zawodnikami w szeregach gospodarzy byli Valentin Mihaila i Dennis Man.

Zaskakujące rozstrzygnięcie

AS Roma to jedna z tych ekip, która broni honoru ligi włoskiej w europejskich pucharach. Giallorossi przystępowali do niedzielnej potyczki z Gialloblu, mając za sobą udany bój z Szachtarem Donieck. Jednocześnie do konfrontacji ligowej rzymianie podchodzili w dobrych nastrojach. Parma miała jednak nadzieję, że po ostatnim gwizdku sędziego taki stan rzeczy ulegnie zmianie. Dlatego emocji nie miało zabraknąć.

Niespodziewany obrót wydarzeń miał miejsce w pierwszej połowie spotkania rozgrywanego na Stadio Ennio Tardini. Już w dziesiątej minucie gry na listę strzelców wpisał się Valentin Mihaila, co skutkowało tym, że gospodarze zaskakująco objęli prowadzenie w boju z drużyną Paulo Fonseki. Rumun wykorzystał podanie z boku boiska swojego rodaka Dennisa Mana, po czym oddał strzał z bliska.

Odrodzenie Gialloblu

Tymczasem w drugiej połowie nie popisał się Ibanez, który nieprzepisowym zagraniem we własnej szesnastce sprawił, że sędzia podyktował rzut karny dla Gialloblu. Stały fragment gry na bramkę zamienił Hernani. Jednocześnie ekipa Robert D’Aversy prowadziła różnicą dwóch goli, co przed startem spotkania wydawało się mało prawdopodobne. Do końca meczu wynik już się nie zmienił.

Po rozegraniu 27 meczów ligowych piłkarze Parmy plasują się na przedostatniej pozycji w ligowej tabeli. Tym samym dla Gialloblu wygrana w niedzielne popołudnie była niezwykle potrzebna. Z kolei rzymianie zboczyli ze ścieżki zwycięstw po dwóch ligowych wygranych z rzędu. Szansa na przełamanie już za tydzień w Derby del Sole.

Komentarze

Comments 3 comments

To było by nieprawdopodobne jak by Roma cały czas suchą stopą była wstanie robić wyniki ponad stan, dziś przyszedł słabszy dzień i nie bez znaczenia miał czwartkowy mecz w LE, zwyczajnie nie da się za każdym razem zachować maksymalnej kontentacji, mobilizacji, agresji i ochoty do gry. Jeśli nie grasz na 100% rywal ma dużą szansę coś ugrać i tak było dzisiaj, Roma zmęczona w końcu notuje porażkę z niżej notowanym zespołem na przestrzeni tego sezonu prawie im się to nie zdarzało ale w końcu im też musiało się przytrafić