Roma, czyli klub podatny na samozniszczenie

Paulo Fonseca
Paulo Fonseca fot. PressFocus

Edin Dzeko stracił opaskę kapitana AS Romy. W teorii konflikt między napastnikiem a trenerem Paulo Fonseką dobiegł końca. W praktyce sytuacja wygląda tak, że Bośniak nie może być pewny tego, co stanie się latem. Posada opiekuna Wilków również jest niepewna. Niemniej to nie pierwszy raz, gdy w stołecznym klubie doszło do spięcia na linii trener-kluczowy piłkarz zespołu.

Jak śledzę rozgrywki piłkarskie w Europie, tak mogę spokojnie stwierdzić, że jest niewiele klubów, które są tak podatne na destrukcyjne działania, jak to ma miejsce w przypadku Romy. Ostatnia kłótnia między szkoleniowcem rzymian a kapitanem i jednocześnie gwiazdą zespołu nie jest wcale pierwszą, o której głośno w kontekście Giallorossich.

Problem zdyskredytowanej władzy

Kibice calcio z pewnością pamiętają, jakie relacje między sobą mieli Francesco Totti i Luciano Spalletti. Różnica między konfliktami polega jednak na tym, że w przypadku Dzeko i Fonseki trudno stwierdzić, kto dłużej wytrzyma w klubie. Obaj zdają się stąpać po kruchym lodzie.

Totti bezsprzecznie był (i wciąż jest) ikoną Romy. Z kolei w przypadku Dzeko sytuacja wygląda tak, że to napastnik, który praktycznie od roku jest bliski zmiany klubu. Reprezentant Bośni i Hercegowiny był już o krok od transferów do Chelsea, Juventusu, a ostatnio Interu. Z bliżej nieznanych powodów ostatecznie 34-latek wciąż jest w Romie. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to prawdopodobnie zaważyły o tym kwestie finansowe. Trudno przecież ot tak zrzec się zarobków w wysokości ponad 7,5 miliona euro na sezon.

Tymczasem w przypadku trenerów sytuacja wyglądała tak, że w momencie, gdy Spalletti nie dogadywał się z kapitanem drużyny, to był już w trakcie swojej drugiej przygody z zespołem Giallorossich. Gdy pierwszy raz prowadził Romę, to zdołał wywalczyć z nią dwa razy Puchar Włoch i Superpuchar Włoch. Z kolei Paulo Fonseca to trener, który w swoim pierwszy sezonie w klubie zajął piąte miejsce w Serie A. A w trakcie trwającej kampanii wygląda na to, że będzie walczył co najwyżej o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów. Nic nadzwyczajnego, jak na potencjał zespołu i ambicje klubowych władz.

Pojednanie na chwilę

Tak na dobrą sprawę, to wciąż nie wiadomo, o co tak naprawdę posprzeczali się trener z napastnikiem. Podobno punktem zapalnym było zwolnienie kierownika drużyny, na co nie chciał się zgodzić Dzeko. Inną optykę na sytuację miał szkoleniowiec Wilków.

Nie zagłębiając się w przyczyny konfliktu, muszę przyznać, że Dzeko będąc odsuniętym od składu, rozegrał “swój teatrzyk” pod względem strategicznym wybornie. Mimo że nie trenował z resztą zespołu, to chciał śledzić występy drużyny z trybun. Sprawiał przy tym wrażenie mocno zaangażowanego w kibicowanie. Wiedział, jak mogło być to interpretowane przez ultrasów, którzy mogli dojść do wniosku, że to Bośniakowi tak naprawdę zależy na dobrze klubu.

Wydaje się jednak, że były to zachowania prowizoryczne. Nie jest żadną tajemnicą, że Dzeko był bliski zmiany klubu w ostatnich godzinach okienka transferowego. Między Romą a Interem omawiana była transakcja, polegająca na tym, że Bośniak miał zasilić szeregi Nerazzurrich, a w przeciwnym kierunku udać się miał Alexis Sanchez. Ostatecznie transakcja nie doszła do skutku, a Dzeko pozostało zacisnąć zęby i starać się przetrwać do lata. Wówczas będzie próbował prawdopodobnie znów zmienić pracodawcę. Pewnie z lepszym skutkiem, mając na uwadze to, że jego kontrakt wygasa z końcem czerwca 2022 roku. Może i bośniacki napastnik z Fonseką będą prowadzić w miarę normalny dialog w najbliższych miesiącach, ale w ukryciu z pewnością pozostanie żal po obu stronach.

Jest szansa na uniknięcie katastrofy

Klub i trener muszą teraz podjąć decyzję w sprawie nowego kapitana, bo Dzeko stracił już tę funkcję. W moim odczuciu wybór może być tylko jeden. Nowym kapitanem Wilków powinien zostać Lorenzo Pellegrini. W ostatnich latach tę funkcję w klubie z Rzymu mieli między innymi: Francesco Totti, Daniele De Rossi, czy Alessandro Florenzi. Do dzisiaj nie ma odpowiedzi, dlaczego postacie, darzące szczerą sympatią klub, były systematycznie usuwane. Jeśli zatem sternikom klubu będzie zależało na przywróceniu więzi z kibicami, to przyczynią się do podjęcia decyzji o przyznaniu opaski kapitana Pellegriniemu. Dyrektor generalny Tiago Pinto zakomunikował co prawda na konferencji prasowej, że to ma być decyzja trenera Paulo Fonseki. Wiadomo jednak, że we Włoszech tak nie jest i wszystkie takie rozstrzygnięcia są konsultowane z władzami klubu.

Nie jest żadną tajemnicą, że Dzeko otrzymał tylko dlatego opaskę kapitana, bo nie było na to innych chętnych. Jednocześnie ten ruch miał sprawić, że Bośniak nie będzie myślał o transferze do większego klubu. Zmiana kapitana w zespole może sprawić, że wróci w Romie normalność. Tym bardziej że mam wrażenie, że dla kibiców ważniejszą postacią w klubie jest właśnie Pellegrini, a nie Dzeko, czy Fonseca, którzy są traktowani przez fanów jako najemnicy, którym zależy tylko na zarobku.

Komentarze