Gdzie trzech się bije, tam czwarty korzysta? Liga stała się ciekawsza

SSC Napoli
SSC Napoli PressFocus

Wypowiedziane wiele lat temu słowa Macieja Skorży “przynajmniej liga będzie ciekawsza” – nawiązujące do kolejnej porażki jego Wisły Kraków, która w ten sposób roztrwoniła przewagę nad resztą stawki – najwidoczniej wziął sobie do serca Inter Mediolan. Ale ani Milan, ani Napoli, choć właśnie zostało nowym liderem, ani nawet Juventus nie robią wiele, by z potknięć mistrzów Włoch korzystać.

  • Serie A ma nowego lidera, jednak wyścig o to miejsce przypomina rywalizację żółwi
  • Wszystkie zespoły z czołówki mają problem, jednak najmocniej punktuje Juventus. Czy to oznacza, że może jeszcze wrócić do walki o Scudetto?
  • Same dywagacje o tym, kto będzie mistrzem, pokazują, w jakich tarapatach znalazł się Inter. Jeszcze niedawno byliśmy w stanie ręczyć za jego obronę tytułu

Nikt nie chce uciec

O tym, jak żółwie stało się tempo wyścigu po mistrzostwo Włoch, najlepiej świadczy fakt, że drużyną, która najmocniej punktowała w ostatnich 15 grach jest Juventus. Ten sam Juventus, który w tym okresie nie pokonał żadnego innego zespołu z czołowej piątki, a punkty tracił m.in. z Torino. Ten sam, który ze wspomnianych 15 meczów nie wygrał aż sześciu. Jeśli tak grająca w kratkę drużyna Maxa Allegrego szesnaście punktów straty, jakie jeszcze kilka tygodni temu miała do Milanu i Napoli, mogła zredukować do siedmiu, to oznacza, że po Scudetto prawdopodobnie nie sięgnie najmocniejsza drużyna tylko najmniej słaba.

Jeszcze niedawno pisaliśmy, że trudno uwierzyć, iż tytuł wymknie się Interowi, bo Nerazzuri nawet gdy nie wygrywali, byli znacznie lepsi od swoich rywali. Ale ich zjazd po równi pochyłej jest tyle zaskakujący, co zasłużony. Po fatalnym meczu z Sassuolo zanotowali właśnie kolejny – z Genoą – w którym nie strzelili bramki. Drużyna, która miała już tylko uciekać, nagle znalazła się za plecami i Napoli, i Milanu.

Napoli dostało paliwo?

Naprawdę trudno przewidzieć teraz kształt końcowej tabeli Serie A, więc zwróćmy uwagę na zespół, który aktualnie jest liderem. Napoli wygrało z Lazio, ale długo to rzymianie grali, a piłkarze Luciano Spallettiego na to patrzyli. Gol Fabiana Ruiza w ostatniej minucie otworzył jednak nie tylko drzwi do pierwszego miejsca, ale przede wszystkim szufladę z marzeniami. Fani Napoli, jeśli poczyta się ich wpisy w Internecie, nie chcą nawet wypowiadać tego słowa na „S”, ale nastroje i tak są euforyczne. Pojawiła się wiara, że wygrana w takich okolicznościach da motywacyjnego kopa, na którym będzie się dało przejechać ostatnich 11 kolejek. Zwłaszcza, że – jakkolwiek to brzmi – w terminarzu nie będzie już bruździć gra w europejskich pucharach.

Ostatnie tygodnie przekonały, że nie można wyciągać żadnych daleko idących wniosków, bo wszystkie prowadzą w ślepy zaułek. Przecież dopiero co Napoli zagrało fatalny mecz przeciwko Barcelonie, a piłkarze schodzili z boiska jako ci wygwizdani. Albo dopiero co Lorenzo Insigne stał się głównym celem werbalnych ataków. Dlatego fakt, że kapitan wreszcie się przełamał i strzelił gola z akcji (pierwszego w sezonie!) nie musi nic oznaczać. Ale ci, którzy nadal kłócą się o wybór Insigne (w nowym sezonie zagra w Toronto), a nawet apelują o pozbawienie go opaski kapitana, otrzymali kolejną odpowiedź, dlaczego to nie nastąpi. Insigne wciąż może być bezcenny w walce o mistrzostwo, a jak każdy gracz miewa wzloty i upadki. Nigdy nie można jednak kwestionować jego zaangażowania.

Ile trzeba punktów?

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczny mistrz Włoch może wywalczyć najmniej punktów, odkąd w lidze gra 20 zespołów, a za zwycięstwo przyznawane są trzy. Negatywny rekord należy do Interu i Milanu, które sięgały po tytuł z 82 oczkami. Taka sytuacja otwiera szansę przed Juventusem atakującym z drugiego szeregu.

Stara Dama ma przede wszystkim dwa argumenty w ręce – Dusana Vlahovicia oraz terminarz. Z jedenastu meczów do końca sezonu, na naprawdę trudne wyglądają dwa – z Interem u siebie oraz z Fiorentiną na wyjeździe. To daje wizję uzyskania nawet 83 punktów. To wymagałoby wygrania wszystkich 11 meczów do końca, co byłoby zadaniem trudnym nawet w latach niepodzielnej dominacji, a co dopiero teraz. Jednak forma rywali – właściwie wciąż nie wiadomo, jak mocny wiatr złapało w żagle Napoli, a Inter i Milan potrafią ostatnio tracić punkty z wszystkimi, pozwala myśleć o cudach.

Postać kluczowa

No to teraz słowo o Vlahoviciu. Nie chodzi tylko o gole Serba, który zdobywa je z taką łatwością, jak we Florencji. Ale o wpływ na cały zespół. Coś jak efekt Zlatana, gdy wracał do Milanu. Od przybycia Vlahovicia, poprawili się właściwie wszyscy ofensywni zawodnicy Juve. Z Empoli był to niemal manifest doskonałej koegzystencji: strzelił Kean, asysty dorzucili Morata i Cuadrado. Brakowało Dybali, ale Argentyńczyk miał już okazję grać z Serbem i wyglądało to obiecująco.

Osobą, która najwięcej skorzystała na obecności Vlahovicia, jest Alvaro Morata. Od dawna nie trafia do bramki, ale jako drugi napastnik wykonuje świetną robota dla swojego kolegi z drużyny i dla całego zespołu. Wydawało się, że Hiszpan nie będzie miał miejsca w Juve, albo że odejdzie w zimowym okienku, ale na jego pozostaniu Stara Dama bardzo dużo zyskała. Nie będzie przesady, jeśli powiemy, że odzyskał w klubie pozycję jednego z najważniejszych.

Krótko mówiąc, Vlahovicowi udało się w krótkim czasie przywrócić solidną strukturę w fazie ataku Juventusu. Do tego stopnia, że ​​coraz częściej jego rolę ocenia się jako korzystniejszą niż w przypadku wielkiego poprzednika – Cristiano Ronaldo. Allegri próbuje takie stwierdzenia tłumić w zarodku: – CR7 ma niezwykłą karierę, nie można jej porównać. Vlahović jest dopiero na początku. Zawsze powtarzam, że aby utrzymać się na topie, ważna jest siła psychiczna. Od niej będzie zależeć, jak później ocenimy karierę Dusana.

Ale powiedzmy sobie szczerze – chyba nie mamy się o co w tej kwestii martwić.

Mecz kolejki

Empoli – Juventus 2:3. Mamy powody, by mieć przekonanie, że ten Juventus jest w stanie przepychać mecze z większością rywali. Ten, to znaczy z Dusanem Vlahoviciem w składzie. Jeśli ktoś miał obawy, czy snajper takiej klasy wystarczająco zrekomepsuje pozostałe braki, chyba powinien się ich wyzbyć. To fantastyczne, jakie wejście do zespołu ma Serb. Jest właściwie niezawodny i w chwili, gdy Juve jedzie do rywala z tak licznymi osłabieniami (w Toskanii zabrakło Alexa Sandro, Bernardeschiego, Chielliniego, Chiesy, Dybali, Kaio Jorge’a, McKenniego i Ruganiego) bierze grę na swoje barki. Skoro Juventus ma Dusana, ma prawo myśleć o zwycięstwie w każdym meczu. Ze zwyczajnego szacunku do tego zawodnika nie można zakładać, że sezon skończy poza Top 4. A patrząc na straty innych drużyn z czołówki, to kto wie, co się jeszcze wydarzy…

Allegri: – Vlahović jest ważnym graczem, ma charakter i jakość oraz cechy, których nie mieliśmy w drużynie. Można od samego początku zauważyć, że ten chłopak posiada odpowiednie nastawienie, chce wygrywać i jest chętny do nauki. Poruszał się dziś bardzo dużo, nie pozostawał tylko na środku ataku, co było dużą korzyścią dla niego i drużyny. Jestem w pełni przekonany, że do zdobycia Scudetto potrzeba minimum 84-85 punktów. Naszym celem jest ukończenie sezonu w pierwszej czwórce i musimy być konsekwentni, bo za naszymi plecami blisko znajdują się Atalanta, Fiorentina i Lazio (cytat za serwisem Che Juventus).

Sam mecz był taki, jaki zazwyczaj nie jest Juventus Maxa Allegrego – niesamowicie ofensywny. Wynik mniej więcej został też przełożony dość wiernie ze stworzonych okazji – Empoli zanotowało xG na poziomie 1,84, Juventus – 2,25. Polskiego kibica mogła cieszyć gra Szymona Żurkowskiego, który kolejny raz udowodnił, że należy do liderów swojego zespołu, a kolejny sezon, gdy wróci do Florencji, może pozwolić mu na wskoczenie na jeszcze wyższy poziom.

Wydarzenie kolejki

Wypadek Francka Ribery’ego. Były gwiazdor Bayernu być może nie zagra w piątkowym meczu z Interem. Wszystko przez wypadek, w którym uczestniczył około 40 km od Salerno. Francuz jadąc swoim samochodem i w towarzystwie innej osoby uderzył w słup sygnalizacji świetlnej. Ribery został przewieziony do szpitala w Battipaglia, gdzie następnie został wypisany „z lekkim urazem głowy”. Przez kilka dni będzie wykluczony z treningów, a jego występ przeciwko mistrzom Włoch wydaje się mocno niepewny.

Piłkarz kolejki

Giovanni Simeone (Hellas Werona). Wraz z przyjściem Igora Tudora eksplodowała forma napastnika Hellasu Werona. Zaczęło się od pojedynczych trafień, ale później przyszedł czy to dublet przeciwko Juventusowi, czy czteropak w starciu z Lazio. Ale gdy kalendarz przeskoczył z 2021 na 2022 wszystko się zacięło. Aż trudno uwierzyć, że gole przeciwko Venezii (3:1) były jego pierwszymi w tym roku. A że było ich aż trzy, przyznajemy Argentyńczykowi tytuł piłkarza kolejki. Wprawdzie konkurencję miał mocną, bo fantastyczny był Dusan Vlahović albo duet z Atalanty – Aleksiej Miranczuk i Teun Koopmeiners – ale uznaliśmy, że hat trick to wystarczająca legitymacja do otrzymania wyróżnienia.

Polak kolejki

Szymon Żurkowski. Urósł nam Szymon w tym sezonie do rozmiarów, których chyba nikt się nie spodziewał. W meczu z Juventusem był najlepszym piłkarzem swojego zespołu, a występ golem, gdy sprytnie pchnął piłkę w kierunku bramki Starej Damy. Sprawił, że mimo asysty, jaką odnotował Adrien Rabiot, to on był najjaśniejszym punktem środka pola. Na tę chwilę trudno wyobrazić sobie, by Czesław Michniewicz nie był nim choćby bardzo mocno zainteresowany. A pewnie i trochę więcej.

Gol kolejki

Fabian Ruiz (w meczu Lazio – Napoli 1:2). Pierwsza myśl po zobaczeniu tego gola? Toni Kroos w peaku. Kiedyś to był znak rozpoznawczy Niemca – idealnie mierzony strzał po ziemi, w dodatku z taką rotacją, że piłka trafiła do siatki po trajektorii w kształcie banana. Ale w przypadku Ruiza to nie jest przypadek, on już w przeszłości też tak uderzał. Niesamowicie to wszystko efektowne, a w dodatku na wagę pozycji lidera dla Napoli.

Komentarze

Na temat “Gdzie trzech się bije, tam czwarty korzysta? Liga stała się ciekawsza

Cyt. To daje wizję uzyskania nawet 83 punktów. To wymagałoby wygrania wszystkich 11 meczów do końca… Autor artykułu sam sobie odpowiedział, że Juventus nie zdobędzie mistrzostwa. Juventus ma na rozkładzie jazdy Inter, Lazio, Fiorentinę, Sassuolo. Także jest z kim gubić punkty. Juventus Allegrego zdobędzie raczej mniej punktów niż Juve Pirlo.