Serie A: niedziela pod znakiem remisów, Piątek znów trafia, hit dla Milanu – podsumowanie 28. kolejki

Krzysztof Piątek
Krzysztof Piątek Pressfocus

Połowa z sześciu niedzielnych meczów Serie A zakończyła się remisem. W dodatku padło w nich tylko dziewięć bramek.

Największym wydarzeniem dla polskich kibiców był piąty w tym sezonie (a drugi w lidze włoskiej) gol Krzysztofa Piątka w barwach Fiorentiny. Polski napastnik otworzył wynik rywalizacji z Hellasem Werona, ale Viola nie zdołała wygrać tego spotkania. Dziesięć minut po trafieniu “Pio”, wyrównał strzałem z rzutu karnego Gianluca Caprari. Remisy padły również w meczach Genoi z Empoli oraz Bolonii z Torino. Bramkową średnią uratowało spotkanie Sassuolo z Venezią (4:1)

Tylko jeden gol z kolei padł w rywalizacji Juventusu ze Spezią, autorstwa Alvaro Moraty. W drugiej połowie, skazywani na pożarcie goście groźnie atakowali, nie dali już dojść w ataku do głosu turyńczykom. Nie udało im się jednak wyrównać.

W hicie kolejki, ważną wygraną w meczu z Napoli SSC odniósł AC Milan. Rossonerich wygrali po trafieniu Oliviera Giroud.

Wyniki 28. kolejki Serie A

Genoa CFC – Empoli FC 0:0

Bologna FC – Torino FC 0:0

ACF Fiorentina – Hellas Werona 1:1 (1:1)

Krzysztof Piątek (10′) – Gianluca Caprari (20′ – rzut karny)

Venezia AC – US Sassuolo 1:4 (1:3)

Thomas Henry (34′) – Giacomo Raspadori (2′), Domenico Berrardi (17′ – rzut karny, 71 – rzut karny), Gianluca Scamacca (37′ – rzut karny)

Juventus FC – Spezia Calcio 1:0 (1:0)

Alvaro Morata (21′)

Napoli SSC – AC Milan 0:1 (0:0)

Olivier Giroud (59′)

Komentarze

Comments 12 comments

Pioli taktycznie zmiażdżył Spala w tym meczu. Z czołowej trójki Milan gra najdojrzalej, ale gdy trzeba potrafi wykazać się cynizmem. Brakuje tego w Interze czy Napoli. Środek pola zdobyty przez Milan, pomimo, że Rossoneri pozwalali wymieniać podania gospodarzom. Wystawienie Kessiego na 10 i cofnięcie go między Bennacera i Tonaliego dało tej dwójce więcej miejsca do ofensywnych zagrań i jednocześnie kompletnie wyłączyło Ziela i Ruiza.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje dwóch piłkarzy. Kalulu i Leao. Pierwszy może wkrótce być kolejną gwiazdą Milanu i francuskiej piłki. Jeśli gra, nigdy nie zawodzi. Jeśli faktycznie Botman jest już dogadany to środek Milanu prezentuje się wręcz niesamowicie.
Po starciach z Leao już cała liga ma koszmary. Dawno w Serie A nie było piłkarza, którego tak trudno byłoby zatrzymać.
Patrząc na kalendarz Napoli myślę, że to ich koniec marzeń o scudetto.
Wygląda na to, że mistrzostwo wyląduje w tym roku w Mediolanie. Oby w lepszej czerwono-czarnej części.

Pierwsza połowa słabiutka wykonanie obu zespołów, w drugiej połowie Milan jednak był lepszy i myśle ze zasłużenie wygrał.
W zespole Milanu najlepsi Leao, Benecer oraz Kalau (będzie z niego kawał obrońcy)
z drużyny Napoli wyróżnił bym Osimhen który szarpał, i był jedynym zawodnikiem gospodarzy który stwarzał zagrożenie dla Milanu.
Walka o mistrzostwo ciągle otwarta,może nawet Juventus się do niej włączyć który co prawdo gra bardzo topornie ale punktuje reguralnie.

O tej samej godzinie walczyły dziś z bezpośrednim rywalem Atletico i Napoli, ci pierwsi z sukcesem. Hit Napoli-Milan okazał się bijatyką bez składnych wykończeń, w przebiegu której Milan prowadząc 0-1 śrubował napór.
Dziś co ciekawe, wliczając mecz Juventus-Spezia, mogliśmy porównywać 3 odmienne 9ki: Vlahovic- obecność bez udziału, Giroud- decydujący, Osimhen- hojny w tworzeniu, niedokształcony w wykończeniach; obserwujmy dalej.

Dalmare skończyła krucjatę przeciw CR7 i od razu zasadziła się na następnego napastnika 🙂 Jak poseł Kowalski o Tusku. Gdy Vlaho samodzielnie wygrał poprzedni mecz ze średnią not 8,8 to tak się złożyło, że akurat nie porównywała sobie 9-tek 🙂

Vlahović to dobry napastnik, żaden wybitny zawodnik, żaden super strzelec, żaden zbawca Juventusu na jakiego był kreowany. Zwykły grajek, przepłacony, sam nic nie stworzy.
Vlahović w Juve – 8 meczów / 4 bramki. Piątek w Violi – 9 meczów / 6 bramek. Problem tkwi w samym biało-czarnym środowisku, jego pikowaniu, ich otępiałym trenerze, jego filozofii, taktyce, nastawieniu.
Natomiast mecz Napoli-Milan to taka łupanka, rombanka na niskim poziomie.

Spokojnie, czas na weryfikację Vlaho dopiero nadejdzie. Piątek również był rewelacją seoznu, również przeszedł do wielkiego klubu będąc u szczytu formy i również miał świetny początek w nowym klubie.
Moim zdaniem to jednak nie napastnik jest problemem Juventusu, a nędzna pomoc z takimi tuzami jak Arthur czy Rabiot na czele. Locatelli potrafi zagrać świetnie, ale również kompletnie przejść obok meczu. Chociaż tego ostatniego oczywiście nie skreślam.

Gra Rabiot’a przede wszystkim w drugiej części wczorajszego meczu jest chyba podsumowaniem i “podpisem firmowym” jego dyspozycji, formy i umiejętności w koszulce Juventusu. On jest nawet aktywny tylko, że niczego nie potrafi zrobić od a do z. Są szarże z piłką przy nodze i? No właśnie. Jest krycie i? Podobnie. Przejęcie piłki i? Podanie przeciwnikowi… Czasami asysta, gol. Nigdy nie wiadomo do końca występu jak dużo zepsuje. ALE dramat Juve upatruje w tym, że są jeszcze więksi “magicy” w tym zespole od niego. Berna i Arthur… Ci piłkarze razem na murawie sprawiają wrażenie “Gangu Olsena”. Niby jest plan, cel, niby widzisz chęci, czasem coś im wyjdzie. A za chwilę zdajesz sobie sprawę, że są w stanie “strzelić do własnej bramki”. Za wczoraj brawo Wojciech!

Neapol w tym sezonie u siebie nagubił pkt. na potęgę (przegrane w Neapolu z Atalantą, Spezią, Empoli, Milanem), w LE przegrane ze Spartakiem, Barceloną. Jakaś dziwna niemoc na Stadio Maradona.
Co do meczu to Napoli grało ale tak jakoś bez wiary, pomysłu, przewidywalnie. Pochwalić można Osimhena i to chyba wszystko.
Milan? Wygrał i tyle. Aż tyle.