Milan uratował punkt rzutem na taśmę

Franck Kessie
Franck Kessie fot. PressFocus

AC Milan zremisował w meczu 25. kolejki Serie A na swoim stadionie z Udinese Calcio 1:1. Dla ekipy Stefano Pioliego był to piąty podział punktów w sezonie.

Milan wymęczył punkt

AC Milan przystępował do potyczki z Zebrami w roli faworyta. Rossoneri byli opromienieni wygraną nad Romą (2:1). Z kolei Udinese miało za sobą cenną wiktorię nad Fiorentiną (1:0). Dlatego może się było spodziewać ciekawej potyczki na San Siro.

W pierwszej odsłonie goście nie oddali żadnego celnego strzału na bramkę rywali. Z kolei mediolańczycy mieli trzy próby, ale ostatecznie żadna nie była na tyle groźna, aby mogła sprawić, że wynik uległby zmianie.

Tymczasem w drugiej połowie Milan rzucił się do ataku na rywali. Już w pierwszych 15 minutach drugiej odsłony mieli Soualiho Meite i Franck Kessie, ale po żadnej z prób bramki nie zdobył.

Szanse Rossonerich na scudetto maleją

Wynik rywalizacji został natomiast otwarty w 68. minucie. Rodrigo de Paul popisał się świetnym dośrodkowaniem z rzutu rożnego. Z kolei do siatki piłkę skierował Rodrigo Becao i gospodarze znaleźli się w trudnym położeniu.

W doliczonym czasie spotkania piłkę ręką we własnej szesnastce dotknął z kolei Jens Stryger Larsen. Sędzia wskazał na wapno, a rzut karny na gola zmienił Franck Kessie. Tym samym Milan uciekł spod topora.

Już w najbliższy weekend obie drużyny rozegrają kolejne spotkania ligowe. Milan zmierzy się na wyjeździe z Hellasem Werona. Z kolei Udinese na Dacia Arena zagra z Sassuolo. Rossoneri jak na razie mają na swoim koncie 53 punkty, tracąc trzy oczka do pierwszego Interu Mediolan.

Komentarze

Comments 16 comments

Murarze z Udinese przyjechali na San Siro po remis i od pierwszej minuty zaparkowali we własnym polu karnym autobus co do centymetra. Tymczasem gol z przypadku i prowadzenie do 97 minuty, które by dowieźli, gdyby nie idiotyczne, kretyńskie zachowanie Strygera Larsena.
Wynik finalnie raczej sprawiedliwy, bo Milan dominował przez cały mecz, ale ten remis to i tak policzek dla gospodarzy.
Scudetto się oddala. Czyżby Pioli miałby się zadowalać “tylko” top 4? Oby nie.

Murarze, a mieli dogodniejsze okazje.
Strzał z główki z drugiego metra, gdzie gość miał całą bramkę, a trafił prosto w Romagnoliego to kwintesencja tego spotkania.
A nie czekaj….w 96 minucie taki jeden gość wygrał tytuł idioty miesiąca już na samym początku marca.

Widziałem jedynie doliczony czas gry, ale i tak było wesoło – to co zrobił ten Duńczyk w ostatniej sekundzie spotkania wyglądało jak sprzedanie meczu za litr wódki w polskiej czwartej lidze. Niepojęte, choćby dawali mi milion za takiego karnego, to nie wiem czy dałbym radę się tak wygiąć.

Ten karny jest niepojęty, przecież to jest celowe zagranie ręką (musiał się mocno postarać aby dosięgnąć ręką piłki), wygląda jakby Stryger Larsen zagrał celowo aby był karny i remis w meczu, polecam obejrzeć.

Bylo mi dane obejrzec tylko druga polowe wczorajszego pojedynku podczas ktorej Milan mocno zawiodl i trzeba to sobie powiedziec jasno. Udinese robilo wszystko by ten mecz stal sie dla Rossonerich katorga i wychodzilo im to perfekcyjnie. Przyjezdni mimo wszystko pokazali, ze potrafia w pilke grac (nie tylko udawac), a potwierdzili to kilkoma naprawde skladnymi akcjami. Szczerze mowiac nie odnioslem wrazenia (w 2giej odslonie), ze to Rossoneri sa lepszym zespolem. Trzeba jednak uczciwie oddac, ze bez 5ciu podstawowych graczy w wyjsciowej 11stce, szczegolnie tak istotnych jak Ibrahimovic, Calabria czy Bennacer ciezko bylo o korzystny rezultat.

Mimo wszystko szczescie na boisku po stronie Milanu daje im jeden, wazny punkt. “Jak nie da sie wygrac, trzeba zremisowac”. Dlaczego szczescie? Poniewaz to jak uratowal sytuacje Romagnoli (ostatnio zreszta z nie najlepsza opinia – zasluzenie) wybijajac kopnieciem karate pilke z bramki oraz moment kiedy gosc z przyjezdnych chcial chyba wspomoc dzis Skre Belchatow w Siatkarskiej Lidze Mistrzow bylo niesamowitym, sprzyjajacym darem z niebios dla Milanu – niczym z Rio Ave! Wczorajsze Udinese byloby niewygodnym rywalem dla kazdego, i w sumie sa z tego znani.

Jako, ze obejrzalem tylko druga polowe odniose sie wzgledem tylko tych 45 minut. Najbardziej razil w oczy Theo. Gosc jest swietny, natomiast w tym spotkaniu nie radzil sobie w defensywie, dodatkowo prokurujac minimum 2 bardzo grozne sytuacje dla Udinese. Z drugiej strony, znany z bardzo groznych wypadow pod bramke rywala gracz, srednio radzil sobie z tym aspektem pilkarskiego rzemiosla – prawie kazdy rajd konczyl sie strata pilki badz niedokladnym podaniem. Na minus takze praktycznie cala ofensywa czerwono-czarnych z Leao w roli glownej. Nie wiem co ludzie w nim widza oprocz mlodego wieku – len i sabotazysta. Mysle, ze Donnarumma (choc odrobine zmylony) mogl sie lepiej zachowac przy obronie strzalu Becao.

Generalnie mecz (a na pewno druga polowa) slaby w wykonaniu wicelidera Serie A, jednak tego mozna bylo sie spodziewac patrzac na historie pojedynkow obu zespolow, absencje i mimo wszystko forme. Trzeba przyznac rowniez uczciwie, ze wczoraj czysto personalnie (z wiadomych powodow) Il Diavolo wygladali po prostu przecietnie. Co prawda obstawialem, ze i tak Milan przezwyciezy przeciwnosci losu i po raz kolejny udowodni jak silni sa mentalnie (w takich sytuacjach szczegolnie), jednak Bianconeri byli wczoraj za bardzo skonsolidowani i rzetelni w swoich poczynaniach i tylko przez glupote Strygera Larsena nie wywiezli z San Siro 3 oczek. Poza tym nie odnioslem wrazenia zeby ekipa Piolego niesamowicie szturmowala bramke Musso, a juz z pewnoscia nie w sposob skladny, ciagly i “smiertelnie niebezpieczny” gdzie moznaby bylo czuc, ze zaraz cos wpadnie do siatki.

Licze, ze dzis Inter pokona Parme i jeszcze mocniej usadowi sie na pozycji lidera. Conte wydaje sie robic wszystko aby ewentualne potkniecia najwiekszych rywali nie zdekoncentrowaly jego pilkarzy i aby Ci zrobili po prostu swoje, bez przykrych niespodzianek jakie mialy miejsce na przestrzeni ostatnich lat.

Szczerze mówiąc, to spodziewałem się straty punktów tutaj przez Milan. Nie dlatego, ze kibicuję Interowi, ale z trzech powodów: 1) Milan obiektywnie mówiąc, ostatnio nie błyszczy już tak formą jak na początku 2) brak kilku kluczowych graczy – na prawdę kluczowych 3) Udinese, które potrafi zamęczyć każdego przeciwnika.

Czy można mieć pretensje do Udine o defensywną grę? Nie. Bo dlaczego? Znają swoją jakość, słabe i mocne strony. Doskonale sobie radzili. Co więcej, mieli lepszy pomysł od Milanu na konstruowanie akcji.

Pomijam idiotę z tą ręką. Ale zagrali praktycznie perfekcyjnie w obronie. Poza główką Kessiego po rożnym chyba, to Musso nie spocił się.

Ale… i tu najważniejsze. Ktoś wie dlaczego trener Udine nie skorzystał z ostatniej zmiany, jak jeden z nich musiał zejść z kontuzją? Ostatnie 13 min. grali w 10- tkę na własne życzenie. Komentatorzy tego nie zauważyli, ale ten Samir zszedł na ławkę, a oni biegali w 9 w polu. A miał dopiero wykorzystane 4 zmiany. Czy mi się to wydawało? Ktoś może to potwierdzic? Coś wie?

Bo jeśli to prawda, to idiotą meczu jest jednak… trener Udine 🙂

Pełna zgoda. W piłce nożnej nie ma noty za styl. Murarka czy nie, liczą się bramki i punkty. Udinese świadome swoich możliwości wychodzi z mądrym planem na gre. Wybrakowany Milan wczoraj był zdecydowanie za słaby żeby się “przebić”.

Co do Samira, to trener może zrobić 5 zmian, ale może to zrobić w max 3 transzach (nie licząc zmian w przerwie i w 1. połowie, o ile mnie pamięć nie myli) a wejście Samira to pechowo była właśnie ta 3. tura zmian dla Udinese. Chyba nie ma odstępstwa od tej reguły w przypadku kontuzji.

Też uczczę Strygera Larsena. Na powtórce od tyłu widać że w powietrzu został uderzony barkiem w plecy, przez bodaj Leao, co spowodowało zaskakujące go wygięcie środka tułowia do przodu a górnej części do tyłu; o uderzeniu w plecy powiedział sam Duńczyk na pytanie DAZN bezpośr po meczu.
Pewno dokładnie odwzorowane doświadczenie pokazałoby czy (?) wtedy wyrzuca się rękę do góry jako przeciwwagę, może wiedziałby to koszykarz?
Ruch tak dziwny że sprowokował do takiej oto wypowiedzi na forum arbitri.com
(arbitri.com/forum/viewtopic.php?f=3&t=23703 )
doświadczonego sędziego, tamtejszego moderatora:
“Ja który nigdy nie komentuję tych rzeczy jestem tak zdumiony niezrozumiałym zachowaniem gracza, że tym razem oddam własne wrażenia: może niepokój ostatniej sekundy zmusił go do wykonania tego gestu nieświadomie, jakby chciał zablokować piłkę z tęsknoty za końcem meczu… i było to mentalne zaćmienie. Naprawdę niebywałe w porównaniu z innymi które widzimy, może najbardziej ze wszystkich, ale z pewnością ma swoje wyjaśnienie…”
: ) Czysta metafizyka; userzy powyżej wnioskują po swojemu: wódka i zaklady.
(Meczu nie znam, ale widzę że dyskusja na forum sędziów zaczyna się od “Ciężki mecz…”)