Juventus z kolejnym zaćmieniem

Maurizio Sarri
Maurizio Sarri fot. Grzegorz Wajda

Niezwykle ciekawy był mecz z udziałem US Sassuolo i Juventusu FC w ramach 33. kolejki włoskiej ekstraklasy. Ostatecznie w starciu, którym padło sześć goli, miał miejsce remis 3:3.

Czytaj dalej…

Turyński team przystępował do swojego spotkania po raz trzysetny jako mistrz Serie A, co jest najlepszym tego typu osiągnięciem w historii Serie A. Ekipa z Piemontu, chociaż byłą uważa za faworyta meczu, to spodziewała się trudnej przeprawy z Zielono-czarnymi. Tak faktycznie było.

W pierwszych trzech kwadransach rywalizacji padły trzy gole. W każdym razie do szatni na przerwę w lepszych nastrojach udali się zawodnicy Bianconerich. Pierwsze trafienie padło bardzo szybko, bo już w piątej minucie na listę strzelców wpisał się Danilo, który popisał się kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego.

Gospodarze nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć po stracie pierwszego gola, a już od 12 minuty tablica wynikowa wyświetlała wynik 2:0. Tym samym na listę strzelców wpisał się Gonzalo Higuain, który wykorzystał podanie od Miralema Pjanicia. Bośniak zaliczył drugą asystę w meczu.

Neroverdi w pierwszej odsłonie błysnęli w 29. minucie, gdy Filip Djuricic wykorzystał kardynalne błędy Starej Damy, dzięki czemu do przerwy miał miejsce wynik 2:1 dla podopiecznych Maurizio Sarriego, co niespodzianką nie było. W każdym razie ostatnie fragmenty pierwszej połowy mogły budzić niepokój u fanów Juve.

Po zmianie stron ekipa Roberto De Zerbiego zdołała z nawiązką odrobić straty z pierwszych trzech kwadransów spotkania. Najpierw do wyrównania w 51. minucie doprowadził po pięknym strzale z rzutu wolnego Domenico Berardi. Z kolei trzy minuty później Wojciech Szczęsny musiał wyciągać piłkę z siatki po golu Francesco Caputo.

Stara Dama podrażniona stratą w niedługim odstępie czasu dwóch bramek zdołała wyrównać stan rywalizacji w 64. minucie, gdy do siatki po strzale głową zaliczył Alex Sandro. Do końca zawodów wynik nie uległ już zmianie, więc obie ekipy podzieliły się punktami.

Komentarze