Sassuolo skromnie, ale zasłużenie pokonało Benevento

Jeremie Boga
Jeremie Boga PressFocus

Sassuolo wywiozło z Benevento trzy punkty po spotkaniu, w którym goście byli zdecydowanie lepsi. Jedynym trafieniem w meczu był samobój Federico Barby z początku drugiej połowy.

Spotkanie przebiegło według scenariusza

Drużyny prezentują w tym sezonie zgoła inny pomysł na futbol, więc nie mogło dziwić, że to Sassuolo od pierwszej minuty częściej rozgrywało piłkę i starało się rozrywać defensywę rywali. Co prawda, po kilkudziesięciu sekundach w niezłej sytuacji znalazł się Fabio Depaoli, ale w późniejszych fragmentach spotkania to goście nadawali już ton. W siódmej minucie blisko trafienia był Maxime Lopez, ale uderzył obok słupka. Podopieczni trenera Roberto De Zerbiego dopięli swego dopiero w końcówce pierwszej połowy. Jeremie Boga ruszył w efektowny drybling, po którym minął kilku zawodników Benevento. Iworyjczyk zagrał w pole karne, a tam niefortunnie interweniował Federico Barba i skierował piłkę do własnej bramki.

Po zmianie stron mogłoby się wydawać, że to Sassuolo musi gonić wynik, bo to goście starali się zdobyć kolejne bramki. Rozochocił się zwłaszcza Boga, który kilkukrotnie urwał się defensywie dowodzonej przez Kamila Glika. W ostatnich dwudziestu minutach podopieczni De Zerbiego zmarnowali dwie stuprocentowe sytuacje. W pierwszej z nich, znajdujący się na jedenastym metrze Filip Djuricić fatalnie chybił. Aż do teraz trener gości nie wie jednak, jak w 87. minucie mógł pomylić się Giacomo Raspadori. Włoch dostał prezent i ruszył sam na sam z bramkarzem, ale fatalnie uderzył obok słupka, mimo że mógł minąć bramkarza i strzelić do pustej siatki.

Wynik się nie zmienił. Sassuolo zdobyło tylko jedną bramkę, ale było tego dnia jedyną drużyną chcącą grać w piłkę i zwyciężyć. Dla Benevento był to dziewiąty z rzędu ligowy mecz u siebie bez zwycięstwa.

Komentarze