Są ścigani jak przestępcy, ale fani ich uwielbiają

Kibic złapany na PGE Narodowym
Kibic złapany na PGE Narodowym PressFocus

Często ich wyczyny rozgrzewają kibiców do czerwoności i wzbudzają więcej emocji niż boiskowe popisy samych piłkarzy. Mowa o ludziach, którzy łamią przepisy i w trakcie meczów wbiegają na murawę. Niestety za pięć minut sławy śmiałkowie muszą później słono zapłacić. Historia zna przypadki osób, które trafiały nawet za kratki.

  • Wbieganie kibiców na boisko jest surowo karane. Tego typu incydenty zdarzają się jednak regularnie.
  • Fani, którzy decydują się na taki krok często stają się ulubieńcami trybun. Prawdziwą furorę w sieci zrobił rajd mężczyzny podczas niedawnych derbów Mediolanu.
  • Do tego typu incydentów dochodzi także w Polsce. Rekordy popularności biło nagranie kibiców, którzy uciekali przed stewardami po odwołaniu meczu Polska – Anglia na PGE Narodowym.

Niespodziewana gwiazda derbów Mediolanu

“Tańczy jak Brozović! Ten człowiek uciekł dziesięciu stewardom! To był najlepszy rajd prawą stroną jaki dziś oglądaliśmy” – krzyczał do mikrofonu duet komentatorski stacji Eleven Sports, Piotr Dumanowski – Dominik Guziak. Nie chodziło jednak o wydarzenia czysto piłkarskie związane z derbami Mediolanu, a o kibica, którzy w czasie spotkania przedarł się na murawę.

Anonimowy mężczyzna naprawdę wszystkim zaimponował. Jego rajd dookoła płyty stadionu trwał niespełna minutę. Aby go złapać potrzeba było całego sztabu stewardów, którzy ostatecznie powalili go na ziemię. Wyczyn śmiałka spodobał się widzom na trybunach, gdyż ci nagrodzili go brawami. Nagrania z jego udziałem cieszą się poza tym ogromną popularnością w sieci.

Statystyki mówią, że w zasadzie każdego weekendu na stadionach piłkarskich ktoś łamie prawo i przedziera się na murawę. Nie jest to nic nowego, bo dzieje się tak od dziesięcioleci. Motywy tego typu zachowań są różne. Dziennikarze The Guardian, którzy swego czasu przyjrzeli się tej sprawie, wskazali na cztery główne motywacje. Po pierwsze, jest to chęć zabłyśnięcia i zyskania swoich pięciu minut. Po drugie, motywacją może być próba obcowania ze swoimi idolami (zdarzały się przypadki, gdy proszono o koszulkę lub autograf), po trzecie, bywa to formą protestu. Po czwarte, zdarza się, że kibice próbują zaatakować lub sprowokować zawodników rywali.

Niektórzy trafiali do więzienia

Do ostatniego z wymienionych przypadków doszło przed ponad dekadą na Celtic Park w Glasgow. Gdy Celtic zdobył zwycięskiego gola w meczu Ligi Mistrzów z Milanem jeden z kibiców gospodarzy przedarł się na boisko i podbiegł do bramkarza Rossonerich, Nelsona Didy. Dotknął go ręką, po czym Brazylijczyk upadł na murawę. Co ciekawe jednak sam golkiper otrzymał po tym meczu od UEFA karę za teatralne udawanie kontuzji.

Zdarza się, że pięć minut boiskowej sławy naprawdę słono kosztuje. Aktywiści z grupy Pussy Riot, którzy zakłócili przebieg finału mistrzostw świata 2018 w Rosji, zostali skazani przez moskiewski sąd na 15 dni więzienia. Kilka lat temu za kraty trafił też angielski recydywista. Mężczyzna, który już wcześniej otrzymał zakaz stadionowy na pięć lat, wyrobił sobie fałszywy paszport i ponownie złamał prawo. Sąd nie miał dla niego litości i trafił na sześć miesięcy do więzienia. Podobny los spotkał też Michaela Harpera z Birmingham, który zaatakował na boisku bramkarza Petera Encklemana, po tym jak popełnił on błąd, który doprowadził do utraty drugiego gola.

W środowisku sportowym – nie tylko z tym związanym z piłką nożną – nie ma jednak jednej odpowiedzi na pytanie, co zrobić z tymi, którzy nielegalnie wbiegają na murawę. Przepisy w tej kwestii różnią się w zależności od danego kraju. Jeśli chodzi o Polskę, najczęściej wymierzaną karą jest zakaz stadionowy z obowiązkiem stawiania się w czasie imprez sportowych na komendzie policji. Zdarza się jednak, że fani otrzymują wyrok pozbawienia wolności – najczęściej w zawieszeniu. Często muszą też zapłacić od kilkuset do kilku tysięcy złotych grzywny.

Za wzór stawia się często Wielką Brytanię, gdzie obowiązuje ustawa o przestępstwach w piłce nożnej z 1991 roku. Jeszcze w latach 70. i 80. ubiegłego wieku Brytyjczycy mieli ogromny problem z chuliganerią, która przy okazji niemal każdego meczu rozrabiała i zakłócała wydarzenia na boisku. Zmieniło się to dopiero w momencie, gdy zaczęto wlepiać surowe mandaty i rozdawać zakazy stadionowe. Wiele zależy jednak od interpretacji danego czynu, a sądy rozpatrują każdą sprawę indywidualnie. Zdarza się, że kibice na Wyspach otrzymują dożywotni zakaz stadionowy. W niektórych przypadkach trwa on jednak tylko kilka lat.

Pamiętna ucieczka kibiców na Narodowym

Co ciekawe, za boiskowymi rozrabiakami często wstawiają się inni kibice, a nawet sami piłkarze. Przykładem takiej postawy był chociażby Cristiano Ronaldo, który po meczu reprezentacji z Austrią pozwolił sobie zrobić zdjęcie z jednym z fanów. Portugalczyk prosił przy tym stewardów, by ci nie przeszkadzali w robieniu selfie i potraktowali fana ulgowo.

Zdarza się zresztą, że kibice na murawie wzbudzają więcej pozytywnych emocji niż sami piłkarze. – Sam byłem na tym stadionie i nieźle się ubawiłem. Mam nadzieję, że sędziowie też wykażą się poczuciem humoru- to słowa byłego ministra sprawiedliwości, Jarosława Gowina. Skomentował tak wyczyn kilku śmiałków, którzy w wdarli się na płytę PGE Narodowego po odwołanym meczu Polska – Anglia.

Pamiętne spotkanie nie doszło do skutku z powodu ulewnego deszczu. Kibice wbiegli na murawę w momencie, gdy zawody były już odwołane. Ich wyczyn zgodnie okrzyknięto w Internecie najciekawszym zdarzeniem dnia na Narodowym. Choć śmiałkom groziło do 3 lat więzienia, sąd był dla nich raczej łaskawy. Ostatecznie dwóch z nich dostało dwa lata zakazu stadionowego i warunkowe umorzenie sprawy na rok. Postępowanie w sprawie trzeciego z mężczyzn, z powodu niskiej szkodliwości czynu, zostało umorzone.

Eksperci są zdania, że bez względu na przepisy prawne, kibice i tak będą próbowali przedostać się na murawę. Co ciekawe w Anglii podobnych wykroczeń jest teraz mniej niż jeszcze kilka dekad temu, gdy trybuny od boiska oddzielały często wysokie płoty i zasieki. – Na szczęście zdecydowana większość kibiców rozumie, że musi zachowywać się odpowiedzialnie. Fani są częścią tego widowiska i muszą dawać sobie wzajemnie dobry przykład – powiedział po jednym z incydentów menedżer Liverpoolu, Jurgen Klopp.

Jasne wytyczne mają w tej sprawie media i realizatorzy transmisji, którzy na ogół nie pokazują boiskowych śmiałków. Gdy ci przedostają się na murawę, kamera koncentruje się zwykle na zbliżeniach na twarze zawodników. Zdarza się jednak, że śmiałkowie tak czy inaczej podbijają media społecznościowe. Zwykle z wysokości trybun nagrywają ich bowiem inni kibice. Niewykluczone, że kolejni nieustraszeni fani zabłysną już w najbliższy weekend.

Czytaj także: Dumanowski i Guziak podsumowują zimowe mercato

Komentarze