Pirlo ratuje posadę, Dybala z cyrklem w lewej nodze

Paulo Dybala
Paulo Dybala fot. PressFocus

Juventus FC wygrał z Napoli w zaległym spotkaniu trzeciej kolejki ligi włoskiej. Stara Dama zwyciężyła 2:1, dzięki czemu umocniła się na trzeciej pozycji w tabeli Serie A.

Energylandia w Turynie

Juventus FC do swojej potyczki przystępował, chcąc wrócić na zwycięski szlak po dwóch meczach bez wygranej. W lepszych nastrojach byli ostatnio Azzurri, którzy pozostawali bez porażki od 25 lutego. Dodatkowego smaczku rywalizacji dodawał fakt, że niepewny swojej przyszłości był trener Andrea Pirlo. W związku z tym zapowiadało się interesujące widowisko.

W pierwszej części gry zespołem niebezpieczniejszym w ofensywie byli gospodarze. Godne uwagi było to, że w szeregach Juve spotkanie na ławce rezerwowych zaczął Wojciech Szczęsny. Co w przypadku topowych starć nie jest codziennością. W pierwszym składzie aktualnych mistrzów Włoch zawody zaczął Gianluigi Buffon. Doświadczony bramkarz nie miał jednak zbyt wiele pracy między słupkami.

Jedyny gol w pierwszej odsłonie padł natomiast w 13. minucie. Na listę strzelców wpisał się Cristiano Ronaldo. Portugalczyk dopełnił jednak tylko formalności. Całą pracę przy bramce wykonał Federico Chiesa, który zabawił się na boku boiska z kilkoma rywalami, po czym dośrodkował płasko w szesnastkę rywali. Do przerwy było zatem 1:0.

Grzechy odkupione

W drugiej połowie Stara Dama nieco spuściła tonu, a następstwem tego było to, że do sytuacji strzeleckich zaczęli dochodzić zawodnicy Napoli. Najpierw w 51. minucie wyróżnił się Giovanni Di Lorenzo, ale Buffon nie dał się zaskoczyć. Tymczasem w 60. minucie Lorenzo Insigne chciał pokonać golkipera Juve, ale bez efektu. Włoch nie zrobił kroku w kierunku odrobienia straty.

W 69. minucie na boisku zameldował się natomiast Paulo Dybala, który zluzował Alvaro Moratę. Argentyńczyk ostatnio podpadł, łamiąc przepisy pandemiczne na kolacji u Westona McKenniego. Były zawodnik Palermo zrehabilitował się jednak w 73. minucie, oddając celny strzał z lewej nogi. W końcówce gola dla gości strzelił co prawda Insigne, wykorzystując jedenastkę, ale to było wszystko, na co było stać Azzurrich.

Komentarze

Comments 22 comments

Dziwny mecz, ale ważne że wygrany.
Dobra pierwsza połowa Juve, Napoli miało przewagę w drugiej.
Dziwi mnie taktyka Pirlo na drugą połowę, bo o ile Napoli było solidne w ataku, choć mało konkretne, to w obronie kompletnie sobie nie radzili i przeciwstawiali w pierwszej połowie jedynie agresję vs niezłe tempo ofensywy Juve.

Podobnie dziwne rozwiązania sędziego.
Był karny na Chisie i conajmniej żółta dla obrońcy, bo kontakt zaczął się na wysokości linni końcowej co jest jeszcze boiskiem. Można ewentualnie było gwizdnąć karnego na Zielińskim, choć duuużo dodał by się na nodze Sandro (czy Danilo) położyć, ale karny na Osimhenie to jakiś słaby żart, zwłaszcza w erze varu. Wczesniej puszcza brutalne faule i nie przerywa gry, a potem za minimalny kontakt daje wapno…

No i bramka Dybali… piękny strzał, ale i tak mam wątpliwość czy z tej jaskółki będzie chociaż odrobina wiosny.

Summa summarum, wynik zasłużony i sprawiedliwy.

Cały ten cyrk, ustanowienie precedensu, zaryzykowanie niedogrania ligi, antyreklama włoskiej piłki, odwołania i przenoszenie terminów, kalkulowanie oraz myślenie tylko o czubku własnego nosa dały De Laurentiisowi zero punktów, calcio z przepiękną laurką.

Dziwna to drużyna, która z Napoli dość łatwo zdobywa 3 punkty, a z Benevento i Torino łącznie jeden. Napoli niby trochę bardziej niż ostatnio, ale wciąż nie dojechało na to spotkanie.
Chiesa, De Ligt, Ronaldo, Danilo. Na nich opierał się Juventus w tym spotkaniu i w zasadzie w całym sezonie. Dziś przykro to powiedzieć, ale czułem się też pewniej z Buffonem w bramce, jego darcie japy robi różnicę. Dybala? Trzy bramki i dwie asysty to wielka rzecz. Szkoda, że nie w tym meczu a w całym sezonie, ale przynajmniej wyprzedził dziś na liście strzelców Bonucciego i Rabiota.

Ochłoń trochę. Dybala ma słaby i pechowy sezon, ale kiepsko w nim gra większość zawodników. Jak przywołujesz jego dokonania boiskowe, to odnieść je do czynników, na które one mają wpływ, tj. do czasu spędzonego na boisku i faktu, że w przeciwieństwie do innych zawodników ataku, już za Allegriego miał dodatkowe zadania, bo pomoc kulała – a mianowicie rozgrywania (bo, jako jeden z bardzo nielicznych ma jakieś o tym pojęcie) i musiał cofać się do pomocy. Dybala w swoim drugim słabym sezonie w Juve ma na razie te 3 gole i 2 asysty, ale w 667 minut, czyli trafia lub ma ostatnie podanie co 135 minut; Kulusevski (3+1 w 1447 minut); Chiesa (8+9 w 2049 minut); Morata (7+10 w 1585); a dla przykładu Arthur zawodnik pomocy, który miał być takim wspaniałym wzmocnieniem (1 bramka+0 asyst+1 strata bramkowa w 948 minut). W większości sezonów strzelał bramkę lub wykonywał kluczowe podanie, co 90-100 minut. Danych Ronaldo zamierzenie nie przywoływałem, bo on tylu zadań co Dybala na boisku nie ma i strzela niemal z każdej piłki, kiedy ją ma przy nodze (jest zdecydowanym liderem w lidze, jeśli chodzi o liczbę oddanych strzałów) . Gdyby Dybala oddał chociaż 50% tego co Ronaldo, to na pewno też więcej miałby bramek.

Skoro bramki odnosisz do czasu spędzonego na boisku, to odnieś proszę ten czas do jego pensji, a okaże się że Dybala już przed podwyżką zarabia więcej niż Ronaldo. Nie ma sensu liczenie minut na zdobycie bramki dla kogoś, kto pojawia się sporadycznie, bo to nie będą miarodajne dane. Moise Kean wchodził na kilka minut i strzelał bramkę, bił w tej statystyce na głowę Trezegueta i Del Piero, ale co z tego? Mnie nie bardzo obchodzi jakie liczby dorzuci teraz Dybala gdy sezon jest już skończony, w najważniejszych momentach nie pomógł i basta. I to nie jest jeden pechowy sezon, bo w poprzednim gdy został na wyrost wybrany MVP za jakieś dwa miesiące dobrej formy między depresją a sraczką, mecz z Lyonem też oglądał z trybun. Ja nie neguję, że Dybala miewa wspaniałe momenty, sam miałem związane z nim wielkie nadzieje. Ale niech ktoś bogatszy od Juve płaci mu za te szalone 3 bramki w 600 minut, tymczasem w Turynie potrzeba kogoś rzetelnego do gry, a nie kruchej primadonny z wiecznym fochem na buźce.

“Gdyby Dybala oddał chociaż 50% tego co Ronaldo, to na pewno też więcej miałby bramek.” – Szczęsny być może też, ale to niezbyt mądre, skoro Dybala zwyczajnie nie jest w stanie “oddać chociaż 50% tego co Ronaldo”. Gdyby potrafił stwarzać sobie tyle sytuacji i grać tak regularnie, to on a nie CR zdobywałby Złote Piłki. Piszesz, że ma inne obowiązki na boisku, ja szczerze mówiąc nie wiem jakie on właściwie ma obowiązki – nie wiedziało tego trzech trenerów Juve i żaden selekcjoner Argentyny. Chyba sam Dybala w wieku 28 lat jeszcze do końca nie wie na jakiej gra pozycji i do jakiej właściwie formacji się nadaje. Jedyne co wie, to że kopać powinien raczej lewą.

Nie jest w stanie oddać tylu strzałów, bo porusza się także w dalszych sektora boiska (pewnie jakby przeanalizować czas jego pobytu w polu karnym, już nie mówiąc w bliskości pola bramkowego, to jest on zdecydowanie na korzyść Ronaldo) widzi też innych zawodników na boisku i nie wali z nieprzygotowanych pozycji. Do tego wszystkie karne strzela Ronaldo i prawie wszystkie wykonuje rzuty wolne. Nie deprecjonuje Ronaldo, bo to nasz najskuteczniejszy gracz w polu karnym, ale jak dodamy jego strzały za pola karnego, to efektywność Portugalczyka znacznie spada. Dybala nie jest też tak dynamicznym zawodnikiem, jak Ronaldo i chociaż kuleje u niego szybkość, to ma inne atuty (dribling, podanie). Dybala nie jest i nigdy nie będzie zawodnikiem najwyższej półki, dlatego zarabia +7, a nie ponad 20. Allegri go zaczął cofać do pomocy, bo grał Mandzu i Ronaldo, a że Dybala potrafi też podać i kreować, to pewnie stąd też to się bierze. Więc co w trójkę (Ronaldo, Morata, Dybala) mają operować w pobliżu pola karnego? Przy braku podań wertykalnych i słabym rozegraniu pozostałych graczy, chyba się pozabijają o te 2-3 piłki, które otrzymają w trakcie 90 minut.

Nie wiem, gdzie złapał wirusika, ale kilka osób, które znam, mają problemy zdrowotne do teraz, chociaż przebyły go jakiś czas temu. Kontuzje złapał nie na dyskotece, tylko na boisku, bo ze względu na swoje umiejętności jest chyba najczęściej faulowanym graczem Juve. Więc nie jest to tylko jego wina, ale też żółtków, że wypuścili wirusa czy gracza, który go sfaulował, a być może też lekarza, który źle go leczył. Można się spierać czy on czy Ronaldo był MVP poprzedniego sezonu, ale tak czy tak był on jednym z najlepszych zawodników tej ligi w ubiegłym roku i bez niego mistrza Juve by raczej nie miało. Pokładanie nadziei w jednym zawodniku, kończy się tak, jak to miało miejsce w tym roku, gdzie Porto odpowiednio wyłączyło z gry Ronaldo i odpadliśmy z przeciętniakiem, grającym do tego w 10. Z Lyonem, wypadało wygrać nawet bez Dybali. Mam “rzetelnych” graczy, którzy też nie mało zarabiają (Kulu i Berna) i chociaż grają na podobnych pozycjach – to pod jego nieobecność – ani połowy tego nie dają, co ta primadonna.

Berna to mentalnie taka sama pipa jak Dybala, minus połowa talentu, więc to nie o niego mi chodziło 🙂 Potrzeba rzetelnych jak Chiesa – czasem mecz mu wychodzi wybitnie, czasem tylko poprawnie, ale zawsze jest dostępny, daje z siebie 100%, nie popełnia baboli. Takie podstawy. Wiem, że zdrowia się nie wybiera, ale popatrz na takiego Cuadrado – też regularnie wypada przez kontuzje, ale pomiędzy nimi zwyczajnie wchodzi do gry i jesteś o niego zupełnie spokojny – nie szuka formy przez miesiąc po każdym urazie. U Dybali za dużo tego wszystkiego, takich momentów kiedy zatrybi mu w jednym czasie zdrowie, forma, życie osobiste, sytuacja w jelitach i dobry humor jest zbyt mało. Ale oczywiście jak taki moment nadchodzi to jest wybitny i nie wykluczam, że zrobi jeszcze coś takiego, że wszystko mu wybaczę – już kilka razy to robił, ale później znowu mu się zbierało 😉

Uchroń mnie…, jeśli byłbym jakimś wielkim obrońcą Dybali. Wiem, że ma wiele za uszami, ale też zdaje sobie sprawę, że nie wszystko od nas zależy. Chiesa ma dobry sezon i jest dostępny (i oby tak dalej), ale nie jest powiedziane – oby nie – że będzie tak w następnym. Dybala też nieźle grał przez pierwsze trzy sezony (w czwartym Allegri trochę zmienił koncepcję gry i go cofnął) i był w miarę dostępny (w każdym grał powyżej 2000 minut), a przy tym wyniki drużyny były niezłe. Tak naprawdę ten ma dopiero słabszy (pewnie na to zebrało się wiele czynników) i do tego wizerunkowo źle wypada domagając się po takim sezonie dwukrotnie więcej, choć z racji swojej chimeryczności po prostu na taką gażę nie zasługuje.

Ale jak najbardziej są powody do bronienia Dybali i ja sam do niedawna to robiłem 🙂 W końcu patrząc na staż a nie wiek, to już praktycznie jeden z senatorów. Za chwilę strzeli setną bramkę w barwach Juve. Ale piłka jest po jego stronie, jeśli taki z niego juventino na jakiego pozował gdy klub chciał go sprzedać, to kontrakt miał na stole. Świadomość że już od dawna za te miliony niczego nie daje klubowi w zamian też powinna się tlić.

Forza J! Cieszy podwójnie, że napoli w mocnym, optymalnym składzie i absolutnie w gazie w ostatnim czasie. Sędzia nie panował nad zachowaniem piłkarzy.

Ronaldo podsumował ten sezon zagraniem z 3 minuty… Ręce opadają…
Natomiast do tej pory nie rozumiem co Juve odwaliło w pierwszym spotkaniu…

Na życzenie ubogich umysłowo @J87 i @marcin9851 podzielę się spostrzeżeniami odnośnie meczu.

Druga połowa lepsza od pierwszej, bez przestojów, końcówka spotkania musiała być ciężka dla kibiców Juve. Gattuso mógł wcześniej wpuścić Osimhena bo wyraźnie staruszek Chiellini nie domagał. Szkoda, że SSC nie wywiozło pkt z tak słabo usposobionym Juve (Crotone bardziej się postawiło w Neapolu).
Cieszy bramka Insigne, ponieważ sprawia, że bilans bezpośrednich spotkań jest na korzyść Napoli.
To był mecz o 3 pkt. i nie ma znaczenia czy się je zdobędzie z Juve czy z Fiorentiną, Benevento, …

Prawda jest taka, że w tym momencie, nie ma co narzekać na gre, liczy się tylko wynik, obojętne jakby wszystko wyglądało wynik najwanlznijeszy. Może Dybała zostanie jednak, mam taką nadzieje, ale jednak jego życzenia dotyczące pensji są przesada, pomijając fakt kolegi koronki, to jednak za dużo.

Nie potrafię zrozumieć dlaczego Napoli nie wykorzystali szansy i fragmentami grali na porażkę. Mertens nie istniał choć poprzednio wydawał się już odzyskany- stanów formy w tym sezonie nie sposób przewidzieć. Po drugiej stronie decydujący Chiesa i Dybala (choć gol Insigne może się teoretycznie przydać). Widocznie taki jest prawdziwy stosunek sił na tym etapie.