Pioli: Ludzie mylą grzeczność i szacunek z brakiem charyzmy

Stefano Pioli
Stefano Pioli fot. Grzegorz Wajda

Stefano Pioli udzielił ostatnio wyczerpującego wywiadu La Gazzetta dello Sport. Włoch nie ukrywa, że mocno wierzy w to, że jest blisko sięgnięcia po swoje pierwsze trofea w karierze trenerskiej. Opiekun AC Milanu jest szczęśliwy z tego, że nazywa się go normalnym trenerem, w przeciwieństwie do Jose Mourinho, który nazywał siebie “The Special One”.

Stefano Pioli w dużym stopniu przyczynił się do tego, że AC Milan jest aktualnie liderem Serie A, legitymując się dorobkiem 26 punktów na koncie. W niedzielny wieczór Rossoneri zmierzą się na swoim stadionie z Parmą Calcio, chcąc odnieść dziewiąte zwycięstwo w sezonie.

Marzenia się spełniają

– To miłe, jeśli mówi się na mnie, że jestem normalny, bo to znaczy, że jestem osobą, która chce się doskonalić i rozwijać. Mam szczęście, że mogę pracować przy piłce nożnej. Wcześniej byłem piłkarzem, a teraz jestem trenerem. Zawsze o tym marzyłem – mówił Stefano Pioli w rozmowie z La Gazzetta dello Sport.

– Nie oznacza to jednak, że nie mam charakteru ani determinacji. W piłce nożnej zbyt często ludzie mylą grzeczność i szacunek z brakiem charyzmy. Często się denerwuj. Innym człowiekiem jestem na przykład za kierownicą – kontynuował Włoch.

– Lubię być bezpośredni i szczery, ale czasami jako trener trzeba nadstawiać drugi policzek dla dobra drużyny. W zespole musi być zachowana równowaga i trzeba rozważyć ryzyko i korzyści wynikające z przyjęcia określonego podejścia. To, co mnie naprawdę wkurza, to fakt, że ktoś nie pracuje wystarczająco ciężko, aby w pełni wykorzystać swój potencjał – powiedział trener.

Najwyższa pora na sukcesy

W rubryce sukcesy Stefano Pioli nie może się pochwalić na razie niczym. Niewykluczone jednak, że wkrótce ulegnie to zmianie. Włoch mocno w to wierzy.

– Wiem, że szafka z trofeami jest pusta, ale jestem przekonany o swoich możliwościach. W rozmowie ze swoją mamą mówiłem ostatnio, że wkrótce będą tam sztućce. Byłem blisko sukcesu w Lazio, dochodząc do finałów Pucharu Włoch, czy Superpucharu Włoch, ale niestety walczyłem z Juventusem – rozkładał bezradnie ręce trener.

– Z moich poprzednich doświadczeń w Lazio, Interze, czy Fiorentinie, szkoda mi okresu spędzonego w Rzymie. Graliśmy fantastyczną piłkę w trakcie mojego pierwszego roku pracy w tej ekipie. Mając doświadczenie, które mam teraz, radziłbym sobie w pewnych sytuacjach inaczej – przekonywał Pioli.

Komentarze

Na temat “Pioli: Ludzie mylą grzeczność i szacunek z brakiem charyzmy