Napoli – Spartak: błyskawiczny gol nie wystarczył

Elljif Elmas
Elljif Elmas PressFocus

Zaledwie jeden punkt na koncie po dwóch kolejkach rywalizacji w fazie grupowej Ligi Europy ma Napoli. W czwartkowym meczu jeden z reprezentantów włoskiej Serie A w europejskich pucharach przegrał u siebie 2:3 ze Spartakiem Moskwa.

Napoli nadal bez wygranej

Choć Luciano Spalletti dał w tym spotkaniu szansę odpoczynku kilku podstawowym zawodnikom, Napoli przystępowało do niego z tylko jednym celem – zwycięstwo. Gospodarzy do wygranej miał poprowadzić między innymi Piotr Zieliński, który rozpoczął mecz w wyjściowej jedenastce.

Pojedynek na Stadio Diego Armando Maradona nie mógł się rozpocząć lepiej dla gospodarzy, którzy na prowadzenie wyszli już w 11(!) sekundzie. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska fatalny błąd popełnić bramkarz gości, piłka spadła pod nogi Elmasa, który z zimną krwią trafił do siatki.

W tym momencie wydawało się, że gospodarze nie będą mieli najmniejszych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Ich sytuacja skomplikowała się jednak w 30. minucie. Czerwoną kartką za brzydki faul na rywalu ukarany został Mario Rui i Napoli musiało kontynuować grę w osłabieniu. W pierwszej połowie wynik nie uległ zmianie, choć gorąco w doliczonym czasie gry było gorąco pod bramką gospodarzy. Sędzia podyktował nawet rzut karny dla Spartaka, ale ostatecznie zmienił swoją decyzję po interwencji VAR.

W przerwie meczu szkoleniowiec gospodarzy zdecydował się na dokonanie dwóch zmian. Na drugą połowę nie wyszedł między innymi Zieliński, natomiast pojawił się na niej Osimhen. Jak się okazało nie były to najlepsze decyzje. W drugiej połowie zdecydowanie lepiej radzili sobie goście i miało to również przełożenie na końcowy wynik spotkania.

Piłkarze Spartaka już w 55. minucie doprowadzili do wyrównania. Do bramki strzeżonej przez Alexa Mereta trafił Quincy Promes. Goście z Moskwy nie zamierzali jednak na tym poprzestawać i w 81. minucie wyszli na prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Ignatjew. W końcówce meczu padła jeszcze trzecia bramka dla Spartaka, a po raz drugi na listę strzelców wpisał się Promes.

Napoli grało do końca i w doliczonym czasie zdobyło jeszcze kontaktowego gola. Piłka wylądowała w siatce po uderzeniu Osimhena, ale był to jedynie gol na otarcie łez.

Komentarze

Comments 5 comments

Sytuacja w grupie robi się bardzo ciekawa, a co najlepsze, że to właśnie Legia krzyżuje plany ekipie Spallettiego. Ze względu na swoje dwa wygrane mecze i zaledwie jedno oczko Neapolitańczyków, komplet punktów w dwumeczu z mistrzem Polski, to obowiązek. Jeśli się tak nie stanie, to kibice azzurrich mogą witać się powoli z ligą konferencji. Smutne, że wspaniały początek sezonu w Serie A nie przekłada się na europejskie puchary. Całej włoskiej piłce na rękę będą mocni reprezentacji na arenie międzynarodowej. Pozostało trzymać kciuki za drużynę z południa!

“Sytuacja w grupie robi się bardzo ciekawa, a co najlepsze, że to właśnie Legia krzyżuje plany ekipie Spallettiego.”
Moim zdaniem to Napoli pokrzyżowało plany Legii przegrywając ze Spartakiem. O tym jednak przekonamy się w grudniu po ostatniej kolejce.
Porażka Napoli ze Spartakiem na własne życzenie (ach, ten M. Rui…). Napoli i tak dalej będzie męczyć europejskie puchary czy to w LE, czy to w LK… Porażka sprowadzi Neapol na ziemię i mam nadzieję, że podziała mobilizująco oraz pozytywnie.

W sumie to już nie pierwszy (i podejrzewam, że nie ostatni) raz, kiedy M. Rui prowadzi zespół z Neapolu w złą stronę. Jeśli dostaną jeszcze baty od Legii to już będzie ewidentnie coś nie tak i trzeba będzie się zastanowić skąd bierze się niemoc na europejskich boiskach. Pozostało tylko trzymać kciuki, że zaczną grać tak jak na lidera Seria A przystało 😉

Jak nie podejdą poważnie do tego dwumeczu, to całkiem możliwe. Legia nastawia się na Europę, odpuszcza ligę, żeby się pokazać. Dla nich te rozgrywki, to święto. Napoli musi zagrać, jakby to były 2 finały, jeśli chce sięgnąc po 6 punktów, a tylko taki dorobek ich utrzymuje w grze o 1 miejsce.