Rafael Leao
Rafael Leao fot. PressFocus

LE: Moc Milanu i skuteczna pogoń Lille

AC Milan zrobił duży krok w kierunku wywalczenia awansu do fazy pucharowej Ligi Europy. W czwartkowym spotkaniu 2. kolejki Rossoneri pewnie 3:0 pokonali u siebie Spartę Praga. W drugim meczu grupy H, Lille zremisowało 2:2 z Celtikiem.

Czytaj dalej…

Spotkanie w Mediolanie od początku toczyło się pod dyktando gospodarzy, którzy pierwszą groźniejszą sytuację stworzyli w 6. minucie. Piłka po dośrodkowaniu trafiła do Zlatana Ibrahimovicia, którzy uderzeniem głową uderzył nad bramką. Rossoneri na prowadzenie zdołali wyjść w 24. minucie. Po płaskim dograniu Ibrahimovicia piłkę w polu karnym otrzymał Brahim Diaz, zwiódł obrońcę i uderzeniem pomiędzy nogami bramkarza posłał piłkę do siatki.

W 35. minucie prowadzący to spotkanie sędzia podyktował rzut karny dla Milanu za faul na Ibrahimoviciu. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sam poszkodowany, ale piłka po uderzeniu Szweda trafiła w poprzeczkę. Tym samym pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy.

W drugiej połowie Milan potwierdził swoją wyższość nad rywalem. W 49. minucie świetną okazję do zdobycia drugiego gola miał Rafael Leao, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Sparty. Brazylijczyk zrehabilitował się jednak osiem minut później, wykorzystując świetne dogranie Diogo Dalot z lewego skrzydła.

W 66. minucie Milan prowadził już 3:0. Do asysty, którą miał już na swoim koncie, gola dołożył Dalot. Nowy nabytek mediolańskiego zespołu trafił do siatki uderzeniem z lewej strony pola karnego po podaniu Ismaela Bennacera. Jak się okazało, wynik nie uległ już zmianie.

Po czwartkowym spotkaniu Milan pewnie prowadzi w tabeli grupy H, mając już pięć punktów przewagi nad trzecim Celtikiem.

W pierwszym kwadransie spotkania we Francji lepsze wrażenie sprawiali gospodarze, którzy dwukrotnie zagrozili bramce przeciwnika. W bramce Celtiku świetnie spisywał się jednak Scott Bain. Z biegiem czasu do głosu zaczęli również dochodzić goście i w 28. minucie objęli prowadzenie. Kapitalnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Mohamed Elyounoussi. Piłka wylądowała w samym okienku bramki Lille.

Pięć minut później Celtic prowadził już 2:0. Bramkarza gospodarzy ponownie zaskoczył Elyounoussi, który tym razem precyzyjnym strzałem ze środka pola karnego wykorzystał dogranie Jeremiego Firmponga. Lille okazję do zdobycia kontaktowego gola miało cztery minuty przed przerwą, ale rzutu karnego nie zdołał wykorzystać David, którego uderzenie wybronił Bain.

Tuż przed przerwą bliski zdobycia gola dla gospodarzy był również Sven Botman, ale piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki. Tym samym piłkarze Lille na przerwę nie schodzili w najlepszych nastrojach.

W drugiej połowie gospodarze nie zamierzali jednak rezygnować. Ich ambitna postawa i ataki przyniosły efekt. W 67. minucie Lille znalazło w końcu sposób na pokonanie Baina. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu piłki głową przez Adamę Soumaoro, z bliska do siatki trafił Celik.

W 75. minucie Lille doprowadziło do wyrównania. Piłka dość przypadkowo trafiła do ustawionego w polu karnym Jonathana Ikone, który bez zastanowienia uderzył, doprowadzając do wyrównania. Jak się okazało był to gol na wagę remisu.

Komentarze