Milan urwał się ze stryczka, Hernandez bohaterem!

Theo Hernandez
Theo Hernandez fot. PressFocus

AC Milan w ostatnim niedzielnym meczu 11. kolejki włoskiej ekstraklasy zremisował na swoim stadionie z Parmą Calcio 2:2 (0:1). Drużyna z Lombardii kontynuuje zatem passę bez porażki, która trwa od ósmego marca. Chociaż Rossoneri gola na wagę punktu strzelili rzutem na taśmę, to trzeba przyznać, że na szczęśliwe zakończenie solidnie zapracowali. Aż cztery razy mediolańczycy obili aluminium bramki rywali.

AC Milan do starcia z Parmą Calcio podchodził jako zdecydowany faworyt. Drużyna z miasta mody na swoim obiekcie w lidze nie przegrała od 11 spotkań, więc miała plan, aby kontynuować tę passę. Parmeńczycy mieli jednak nadzieję na sprawienie niespodzianki. Tym bardziej że od marca 2014 roku nie potrafili pokonać Rossonerich na San Siro.

Milan może być potworem

W pierwszych trzech kwadransach rywalizacji zespołem lepszym był Milan. Kłopot w tym, że sytuacje stwarzanie przez mediolański team nie miały przełożenia na wynik. Co z tego, że w ciągu 45 minut Milan miał osiem sytuacji strzeleckich przy trzech rywali, skoro to właśnie drużyna z Emilia-Romania strzeliła gola.

Jedyne trafienie w pierwszej połowie miało miejsce w 13. minucie, gdy po ładnej akcji Gervinho piłka trafiła pod nogi Hernaniego, który precyzyjnym uderzeniem dał prowadzenie Gialloblu. Tymczasem w 24. minucie Samu Castillejo skierował futbolówkę do siatki, ale z pozycji spalonej, więc trafienie zostało anulowane.

Sporo szczęścia gościom dopisało natomiast w ostatnich minutach pierwszej części gry. Najpierw Brahim Diaz był bliski gola, a kilka chwil później Hakan Calhanoglu, ale po żadnej z prób rezultat się nie zmienił. Tym samym na przerwę Parma schodziła z jednobramkową zaliczką.

Spokój i opanowanie

Po zmianie stron team Stefano Pioliego wciąż był stroną dominującą. Niemniej Milan atakował, ale to goście strzelili gola. Na listę strzelców w 56. minucie wpisał się Jasmin Kurtić, popisując się celnym strzałem głową. 120 sekund później odblokował się z kolei Milan, a bramkę kontaktową zdobył Theo Hernandez.

Milan chciał doprowadzić do wyrównania za wszelką cenę. Sztuka ta udała się Rossonerim w doliczonym czasie gry, gdy bramkę zdobył ten, który rzucił wcześniej koło ratunkowe swojej drużynie, czyli Francuz Theo Hernandez. Ostatecznie do końca meczu wynik już się nie zmienił, więc obie ekipy zadowoliły się podziałem punktów.

Komentarze

Comments 9 comments

Słabe zawody Milanu. Dziś po prostu nie szło, a w dodatku zmęczenie przyszło w stosunkowo wczesnej fazie meczu. Cieszy jedynie fakt, że dzięki dobrej mentalności i wierze do końca, udało się odrobić straty i nie przegrać. Utrzymanie trwającej od marca passy bez ligowej porażki wydaje się być kluczowe dla utrzymania odpowiedniego morale w drużynie. Jedynym piłkarzem Milanu wartym chwili kilku słów po tym meczu jest Theo. Półtora gościa 😉

A mnie zastanawia parę rzeczy od strony taktycznej. Jestem kibicem Juve i staram się oglądać spotkania potencjalnych rywali. I co zauważyłem dotychczas: Milan jest nadal brany przez większość stawki za średniaka, co jest bardzo zwodnicze. Ogladajac mecze Milanu i Juve widać jak różnie nastawieni są przeciwnicy. Przeciwko Juve praktycznie każdy gra murarkę i liczy na 1-2 akcje cud. A Parma wczoraj wygrywa 0:1 w Mediolanie a oni otwierają się jak wykonawczynie najstarszego zawodu świata przed klientami. Chciałbym zobaczyć jak gra Milan kiedy jakaś drużyna strzeli gola i będzie się pilnować taktyki tak jak Benevento czy Hellas grając z Juve. Milan wrócił do czołówki i fajnie by było gdyby reszta stawki też ich tak traktowała.