Piłkarze Milanu
Piłkarze Milanu fot. PressFocus

Milan po raz ósmy. Kontuzja reprezentanta Polski

AC Milan nie zwalnia tempa. Rossoneri już po raz ósmy w tym sezonie zgarnęli pełną pulą i utrzymują pięciopunktową przewagę w tabeli nad drugim Interem Mediolan. W niedzielnym meczu 10. kolejki Serie A drużyna Stefano Pioliego pokonała 2:1 na wyjeździe Sampdorię Genua.

Czytaj dalej…

Spotkanie mogło się świetnie rozpocząć dla gospodarzy, którzy w ósmej minucie byli blisko objęcia prowadzenia. W podbramkowym zamieszaniu piłka trafiła do Lorenzo Tonellego, który celnie główkował z kilku metrów, ale świetną interwencją popisał się Gianluigi Donnarumma. Kilkanaście minut później doszło do ważnego, z punktu widzenia polskiego kibica, zdarzenia. Z powodu kontuzji murawę musiał opuścić reprezentant Polski Bartosz Bereszyński.

W kolejnych minutach groźniejszy był zespół Milanu, a defensywie Sampdorii we znaki szczególnie dawał się Ante Rebić. Napastnik Rossonerich był bliski wpisania się na listę strzelców między innymi w 39. minucie, ale wówczas piłkę z linii bramkowej ofiarnym wślizgiem wybił jeden z obrońców gospodarzy.

Sampdoria w pierwszej połowie nie uniknęła również błędów. W 44. minucie arbiter podyktował dla gości z Mediolanu, po tym jak piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Jakub Jankto. Pod nieobecność Zlatana Ibrahimovicia piłkę na “wapnie” ustawił Franck Kessie i pewnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi. Tym samym podopieczni Stefano Pioliego mogli zejść na przerwę do szatni ze skromnym prowadzeniem.

Tuż po przerwie lider Serie A był bliski zdobycia drugiego gola. Tym razem Sampdorii dopisało jednak szczęście, bowiem po strzale Sandro Tonaliego z około dwunastu metrów piłka trafiła w słupek. Gospodarze groźniej odpowiedzieli w 69. minucie, ale Morten Thorsby po zagraniu Antonio Candrevy główkował niecelnie.

Tymczasem w 77. minucie piłka po raz drugi w tym meczu wylądowała w bramce gospodarzy. Tym razem na listę strzelców wpisał się Samu Castillejo, który trafił do siatki z ośmiu metrów po bardzo dobrym dograniu Rebicia. Pięć minut później Sampdoria odzyskała jeszcze nadzieję na sprawienie w tym meczu niespodzianki. Po dośrodkowaniu Candrevy z rzutu rożnego, kontaktowego gola uderzeniem głową zdobył Albin Ekdal.

Ostatecznie jednak wynik 2:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.

Komentarze