Zapach wojny zanim wystrzeli pierwszy pocisk. Serie A czekała latami na taki mecz Juve z Milanem

Gianluigi Donnarumma
Gianluigi Donnarumma PressFocus

Jeśli Gianluigi Donnarumma odejdzie po sezonie do Juventusu, zacznie się dogrywka zbliżającego się meczu ustępujących mistrzów z Rossonerimi. Dużo bardziej brutalna, nawet gdyby w niedzielę Paolo Valeri miał sto powodów, by wyciągać czerwone kartki. Juve z Milanem od lat nie grały o tak wielką stawkę, a w środku całego zamieszania znalazł się dokładnie jeden piłkarz.

Wśród najczęściej powtarzanych błędów przez komentatorów sportowych są słowa o pyrrusowym zwycięstwie. Używane najczęściej w momencie, gdy drużyna wygrała mecz, ale nic jej to nie dało, bo do następnej rundy i tak awansował przeciwnik. Prawdziwa definicja mówi o wygranej odniesionej tak dużymi kosztami, że można się zastanawiać, czy w szerszej perspektywie nie jest to porażka. Można się zastanawiać, czy takim pyrrusowym zwycięstwem dla Milanu nie było przedłużenie kontraktu bramkarza na takich warunkach, jakie zaproponowano w 2017 roku.

Wróćmy na chwilę do przeszłości. Cztery lata temu trwał nakręcany przez Mino Raiolę spór 19-letniego Donnarummy z klubem o nowy kontrakt. Już wtedy było jasne, że Milan walczy o piłkarza, który – gdyby chciał – mógłby stać się w przyszłości legendą zespołu, a gdyby nie, pewnie dałoby się na nim zarobić. Pozwolić mu odejść za darmo byłoby strzałem we własną stopę na każdej płaszczyźnie. Agent piłkarza doskonale zdawał sobie sprawę, że naprawdę wielkie pieniądze zarobi tylko wtedy, gdy namówi go na zmianę barw. Sytuacji nie wytrzymali kibice. Podczas odbywających się w Polsce młodzieżowych mistrzostw Europy kibice obrzucili Gigiego fałszywymi banknotami, a jego nazwisko zmienili na „Dollarumma”. Presję dorzucało szefostwo Milanu. Do tego stopnia, że kontrakt został podpisany. Później wprawdzie Donnarumma chciał go rozwiązać, twierdząc, że do jego decyzji doprowadziła psychologiczna przemoc, a kibice wywiesili transparent o treści „Psychologiczna przemoc, bo dali ci 6 mln euro rocznie i wzięli twojego brata-pasożyta? Czas odejść, nasza cierpliwość się skończyła!”, jednak ostatecznie rozeszło się po kościach.

I to właśnie te 6 mln euro są powodem do rozpoczęcia dyskusji o pyrrusowym zwycięstwie. Massimiliano Mirabelli, wtedy dyrektor sportowy Milanu, po podpisaniu kontraktu ogłosił światu, że jest pierwszym, który pokonał Raiolę. Jednak sprawa nie jest tak prosta do oceny, bo zaproponowane warunki nie dawały właściwie żadnego marginesu na więcej. Jasne się stało, że jeśli cztery lata później dojdzie do kolejnego spotkania, oferty nie będzie się dało znacząco podnieść. Sufit właściwie został osiągnięty. A przypomnijmy – mówimy o pieniądzach dla 19-letniego piłkarza. Oczywiście oferując mniej można się było w ogóle pozbawić szans na podpis, więc sytuacja nakazywała wybrać mniejsze zło. Od czasu nowego kontraktu Rossoneri nic nie wygrali, nie zarobili też na swoim bramkarzu. Żeby zobrazować, jak bardzo Milan nie dał sobie szans w negocjacjach na przyszłość, wystarczy zerknąć w zarobki piłkarzy Serie A z ostatniego sezonu. W Milanie Donnarumma zarabia mniej jedynie od Zlatana Ibrahimovicia (7 mln za sezon), natomiast trzeciego Ante Rebicia lub Alessio Romagnolego wyprzedza już znacznie (po 3,5 mln). W Interze – wyłączając Antonio Contego – lepiej zarabiają tylko Romelu Lukaku, Christian Eriksen (po 7,5 mln), Alexis Sanchez (7 mln) i Arturo Vidal (6,5 mln). W Romie jedynie Edin Dzeko (7,5 mln). Donnarumma nie wyróżniałby się jedynie w Juventusie, gdzie obok kominu płacowego Cristiano Ronaldo (31 mln), kilku piłkarzy ma wyższe kontrakty niż 6 mln, choć najwyższy – 8 mln Matthijsa de Ligta – wcale nie jest dużo wyższy od Gigiego. Ewentualna podwyżka do ośmiu milionów (o której się mówi) sprawiłaby, że tylko portugalski supergwiazdor zarabiałby w Serie A więcej, a przy obecnych zarobkach Donnarummy taka opcja wcale nie wygląda na jakąś szczególnie nie do odrzucenia. Dlatego piłkarz i jego agent chcą od Milanu 12 mln.

Gianluigi Donnarumma to najbardziej doświadczony 22-letni piłkarz na świecie. Dla Milanu zagrał 247 razy i jeśli przyrównać ten wynik do jego rówieśników, nawet tych najsłynniejszych, otrzymamy zupełnie różne rzędy wartości. Joao Felix zaliczył 115 spotkań w seniorskiej piłce klubowej, a Matthijs de Ligt, mimo iż zdołał się dorobić nawet opaski kapitana w Ajaksie Amsterdam – 204. Miary do polskiego gruntu nawet nie ma co przykładać, bo Jakub Moder jeszcze niedawno nie był pewniakiem nawet w Lechu Poznań. Bramkarzami z 1999 – jak Donnarumma – są Radosław Majecki, Kamil Grabara, Marcin Bułka i Karol Niemczycki, ale chyba żaden się nie obrazi, jeśli napiszemy, że są na nieco innym etapie kariery.

Rossoneri walczą więc ofertami niskich klauzul wykupu ledwie przebijających 30 mln euro, bo nikt przy zdrowych zmysłach w Mediolanie nie da żadnemu piłkarzowi miliona euro za miesiąc gry. Ale tu dochodzimy do Juventusu, który nie miałby problemów ze zrobieniem z Donnarummy najlepiej zarabiającego bramkarza świata. Niestety tuż przed bezpośrednim meczem w lidze, którego stawka jest wyższa niż w ostatnich kilku latach.

Juventus już wie, że swoich problemów finansowych nie rozwiąże Superligą. A nie mówimy tu o dziurze w budżecie, a prawdziwym kraterze. Pandemia zmusiła klub, by już w drugim roku z kolei prosił piłkarzy o możliwość odroczenia płatności o kilka miesięcy, by móc skutecznie zamknąć rok finansowy. Bez pieniędzy z Ligi Mistrzów popadnięcie klubu w przeciętność wydaje się być zagrożeniem nie do zlekceważenia. Na przykładzie Milanu, który od sezonu 2013/14 nie grał w najważniejszych rozgrywkach w Europie, a i do tych drugorzędnych nie zawsze się łapał, widać najlepiej, ile może trwać odkopywanie się z problemów. Juventus mógł odpaść w Lidze Mistrzów w 1/8 finału, a i tak otrzymał od UEFA przelew na ponad 90 mln euro. Sevilla za zwycięstwo w ubiegłorocznej Lidze Europy, która teraz grozi Starej Damie i Rossonerim, dostała niespełna 15 mln euro. Katastrofalny sezon w Lidze Mistrzów jest wart zatem sześciokrotnie więcej niż rewelacyjny w Lidze Europy.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że ten, kto w niedzielę przegra na Allianz, na Ligę Mistrzów popatrzy w przyszłym sezonie zza szyby. Dlatego można sobie tylko wyobrazić, jakie piekło czeka na Donnarummę, jeśli Juventus wygra 1:0 po jego błędzie. A przecież przystąpi do tego spotkania z presją, jakiej – mimo sześciu lat w seniorskiej piłce – pewnie jeszcze nie czuł. Kibice Milanu chcą tego uniknąć i żądają, by zrezygnował z gry w meczu, gdy etyka jest co najmniej dyskusyjna. Klub odpowiedział, że nikt z zewnątrz nie będzie decydował o składzie. Symptomy wojny można unoszą się w powietrzu jeszcze przed odpaleniem pierwszego pocisku.

Komentarze

Comments 3 comments

Bardzo chciałbym, żeby odszedł. Mam już go zdecydowanie dość, jak duża cześć kibiców Milanu. Juventus da mu teraz 10 mln i myślicie, ze będą mieli bramkarza na lata ? Co przedłużenie będzie ten sam cyrk. Gigio gdyby chociaż był najlepszym bramkarzem w lidze, ale to jest gość który 2 mecze uratuje, żeby 2 mecze zawalić głupia bramkę. Nie jest wart tej pensji i niszczenia atmosfery w szatni.

Powiem tak..Jesli Juve zainwestuje w tego klocka to zrobi jeszcze wiekszy blad niz zatrudnienie Pirlo. Wlosi stworzyli na sile gwiazdy na swoich wiecznych pozycjach. Verratti mial zastapic Pirlo. Nie udalo sie. Tonali? Juz nikt o nim nie mysli. Rugani i Romagnoli mieli byc nowymi Bonuccim i Chiellinnim. Przykro mi. Perin i Donnarumma mieli byc Buffonem2. Ten drugi jest blisko, jest prawdziwym bufonem:) Gosc nie potrafi grac nogami i to sie nie zmienia od lat. Ma fantastyczne warunki na bramkarza i z tego korzysta. Ale wiekszymi kocurami dzisiaj sa nawet wszyscy Polacy czyli Szczesny, Skorupski i Dragowski.

PS. Mecz obejrze jako kibic Interu, z niesamowita ciekowscia ale przyznam szczerze. Kocham Conte, stworzyl potwora ktory wkroczyl do innej dywizji niz wspomniane tutaj 2 druzyny. Conte stworzyl potwora Juvez ktory trwal 9 lat. Dzisiaj postawie spore pieniadze, ze wlasnie powstal potwor nr 2 a reszta bedzie sie tylko przygladac.

Szkoda kasy. Spójrz na metrykę i plany skośnookiego. Oczywiście są pewne zmienne jak “gliniane nogi” Juve i ogólny brak konkurencji w SA. Ale mimo wszystko to Agnelli stworzył potwora. A potem go niestety zniszczył…