Marsylia – Lazio: grad goli na Stade Velodrome, świetny mecz Milika

Ciro Immobile
Ciro Immobile Pressfocus

Późnym wieczorem w czwartek obejrzeliśmy kapitalne widowisko na Stade Velodrome. Marsylia objęła prowadzenie za sprawą Arkadiusza Milka. Jednak po przerwie Lazio odrobiło straty z nawiązką. Spotkanie prowadzone było w szybkim tempie, przez co w samej końcówce Olimpijczycy urwali punkty rzymianom 2:2 (1:1).

Marsylia ma czego żałować

Od startu rywalizacji to Lazio było zepchnięte do głębokiej defensywy. Zespół Mauricio Sarriego dzielnie bronił dostępu do bramki, szukając szans na gola w kontrach lub stałych fragmentach gry. Tymczasem Marsylia dyktowała warunki w tym meczu. Olimpijczycy lepiej czuli się przy piłce. Co więcej, dobre zawody rozgrywał Arkadiusz Milik. Polak sprytnie wychodził na wolne pozycje, uciekał obrońcom, raz nawet sprawdził formę bramkarza gości kapitalnym uderzeniem głową.

Po upływie drugiego kwadransa Milik swoim zachowaniem w polu karnym Lazio wywalczył jedenastkę. Bez problemu wpisał się na listę strzelców, kiedy uderzył nie do obrony w kierunku prawego słupka. Radość Marsylii trwała jednak krótko. Rzymianie szczęśliwie doprowadzili do remisu tuż przed przerwą. Wówczas podczas zamieszana po jednym z rzutów rożnych, Anderson wykorzystał nieuwagę defensorów i wpakował piłkę do siatki.

Sporo emocji po przerwie

Zaraz po wznowieniu gry, Ciro Immobile technicznym strzałem z bliskiej odległości pokonał golkipera Marsylii. Od tego momentu gospodarze z trudem kontrsuowali akcje ofensywne. Można było odnieść wrażenie, że za kilka chwil Lazio ostatecznie przechyli szalę zwycięstwa na własną korzyść.

Tymczasem w samej końcówce Payet wskrzesił nadzieję wśród swoich kolegów na korzystny rezultat końcowy. Francuz przejął futbolówkę po strzale Milika, zobaczył trochę wolnego miejsca i bez większego namysłu uderzył pod poprzeczkę z ostrego kąta.

Ostatecznie więcej bramek już nie zobaczyliśmy. W doliczonym czasie gry Payet mógł zdobyć dublet, ale piłka po strzale skrzydłowego trafiła jedynie w poprzeczkę.

Przypomnimy jeszcze tylko, że Maryslia dotychczas tylko remisowała w Lidze Europy. Natomiast Lazio ma na koncie tylko zwycięstwo, przez co w grupie E jeszcze każdy scenariusz jest możliwy.

Komentarze

Comments 5 comments

Lewandowski, to to nie jest, ale jak na polskie warunki, to niezły grajek. Gdyby tylko nie kontuzje, to mógłby być cennym uzupełnieniem do składu obok lewego. Na pewno lepiej stoi od Piątek w tej chwili. Już naprawdę nie przesadzajmy, że każdy musi być lewym. Kiedyś u nas w ataku grał Smolarek, czy Olisadebe i co wtedy mieliśmy powiedzieć?

Nie przyszło mi nawet do głowy porównywać Milika do Lewandowskiego. Bo i nie ma co porównywać. Lewandowski przykładowo jest mocno brany pod uwagę do zgarnięcia Złotej Piłki France Football, a Milik mógłby być co najwyżej nominowany do Złotych Kul France Football.

A propos wspomnianych przez Ciebie E. Smolarka czy Olisadebe – to jako napastnicy robili dużo więcej dobrego dla reprezentacji Polski niż wiecznie “pompowany” Milik.
Smolarek – 47 meczów / 19 goli 0,4 bramki na mecz
Olisadebe – 25 meczów / 11 goli 0,44 bramki na mecz
Milik – 59 meczów / 15 goli 0,25 bramki na mecz 😀
Milik wypada słabo.

Milik został zniszczony przez kontuzje. Sekretem Lewandowskiego, Ronaldo, Messiego jest także to, że mieli stosunkowo mało kontuzji w swoich karierach, a już na pewno nie tak poważnych. Odnośnie Smolarka i Olisadebe, to chyba żadnego byś nie chciał w Neapolu, gdyby obecnie byli w odpowiednim wieku 😛

Nie no Panowie, bez przesady. Wydaje mi sie, ze Arek to solidny grajek. Nie jest to gosc ktory dobije sie do topu, ale wedlug mnie jest w dobrym miejscu w tej chwili. Jesli do tego uda sie uporzadkowac zdrowie to gosc przed 30 bedzie naprawde fajnym grajkiem. Zyczyc zdrowia tylko. Wydaje mi sie tez, ze ocenianie 1:1 statystyk danych grajkow nie do konca jest adekwatne. Wymienieni napastnicy to byly numery 1 w reprze. Arek nawet w ataku nie jest numerem 1.