LM: Wielki mecz w Turynie. Juventus stracił gola w dogrywce

Cristiano Ronaldo
Cristiano Ronaldo Pressfocus

Do niezwykle interesującego spotkania doszło na Allianz Stadium. W ramach rewanżu 1/8 finału Ligi Mistrzów, Juventus grał z Porto. Widowisko w Turynie miało wszystko, co kochają kibice. Ofensywny futbol, gole oraz niespodziewane zwroty akcji. Stara Dama również na własnym terenie musiała gonić wynik. Jednak oblicze meczu zmieniło się po przerwie, aż o 180 stopni. Bianconeri odrobili straty z nawiązką, jednak do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej więcej szczęścia mieli goście. Porto po kapitalnym występie awansowało do ćwierćfinału, kończąc mecz w dziesiątkę.

Imponujący początek Porto

Wojciech Szczęsny musiał ratować Juventus już w pierwszych minutach. Tymczasem Smoki na włoskiej ziemi grały zupełnie bez kompleksów. Odpowiednia dynamika konstruowanych akcji sprawiała spore problemy defensorom Starej Damy. Jeszcze przed kwadransem, futbolówka raz trafiła w poprzeczkę gospodarzy. Z kolei reprezentant Polski nie miał nawet chwili oddechu. Co ciekawe, tuż po rozpoczęciu rywalizacji, Alvaro Morata powinien trafić do siatki z bliskiej odległości. Była to znakomita okazja do objęcia prowadzenia, jednak równie dobrze między słupkami Porto spisywał się Agustin Marchesin. Doświadczony Argentyńczyk przytomnymi interwencjami naprawiał błędy swoich kolegów. Trzeba przyznać, że bramka wisiała w powietrzu. Nieoczekiwanie, Demiral w 17. minucie dał się złapać w pułapkę. 23-latek próbując odebrać piłkę, zaczepił o nogę rywala na szóstym metrze. Arbiter bez wahania wskazał na wapno, ale dla pewności skonsultował całe zdarzenie z asystentami VAR. Po krótkiej chwili jedenastkę na gola zamienił Sergio Oliveira, strzelając w lewy dolny róg. Grunt pod nogami Bianconeri potężnie się zatrząsł, a frustracja z bezradności rosła z każdą kolejną sekundą.

Przeciętny występ Bianconerich do przerwy

W pierwszej połowie nie mogliśmy narzekać na nudę. Mistrzowie Włoch grali poniżej oczekiwań, za to każdy atak Smoków trzymał w napięciu do końca. W 27. minucie Morata znów mógł zmienić oblicze tego widowiska. Tym razem, zbyt długo czekał na oddanie strzału, przez co golkiper bez problemu wyczuł intencje Hiszpana. Trzeba dodać, że mało widoczny na boisku był Ronaldo. Obrońcy Porto skutecznie odcięli Portugalczyka od podań.

Trafienia Chiesy zapewniły dogrywkę

Druga odsłona idealnie rozpoczęła się dla Juventusu. Zawodnicy Pirlo w 49. minucie przeprowadzili szybką, składną akcję, którą celnie wykończył Chiesa. Z początku futbolówkę w tempo zgrał Ronaldo, a Włoch technicznym uderzeniem ze skraju szesnastki zmieścił ją pod poprzeczką. Goście przez utratę prowadzenia stracili kontrolę nad meczem. Tuż przed wybiciem godziny na zegarze pojedynek zmienił się o 180 stopni. Do kuriozalnej sytuacji doszło w 54. minucie. Najpierw żółtą kartką za faul został ukarany Mehdi Taremi. Irańczyk osłabił swoją drużynę 120 sekund później. Napastnik Porto po odgwizdaniu spalonego, kopnął futbolówkę w powietrze, za co otrzymał kolejną kartkę. Pretensje Smoków nie miały większego sensu, a cały plan taktyczny legł w tym momencie w gruzach. Całe zdarzenie dodało tlenu Juventusowi. Gospodarze ruszyli do ataku. Szczęśliwie objęli prowadzenie zaraz po godzinie walki na Allianz Stadium. Na listę strzelców ponownie wpisał się Federico Chiesa, który uderzeniem głową nie dał większych szans bramkarzowi. Kiedy ekipa z Turynu strzeliła drugą bramkę, było już jasne, że gracze Pirlo zrobią wszystko, żeby awansować do ćwierćfinału. W końcówce jedni i drudzy mieli swoje okazje, lecz to bramkarze obu drużyn byli bohaterami swoich ekip. Ostatecznie na wyłonienie zwycięzcy potrzebna była dogrywka.

Niesamowite widowisko w dogrywce

Najwięcej emocji doświadczyliśmy pod koniec dogrywki. W 115. minucie Porto wykonywało rzut wolny. Do futbolówki podszedł Sergio Oliveira i posłał płaski strzał w lewy dolny róg. Uderzenie było na tyle precyzyjne, że Szczęsny był po prostu bezradny i skapitulował. Juventus nie zrezygnował z walki o honor i zdołał strzelić jeszcze jedną bramkę za sprawą Rabiota. Francuz najwyżej wyskoczył do dośrodkowania i skierował piłkę do siatki głową. Do ostatnich sekund w Turynie nie mieliśmy pewności, jak zakończy się ten mecz. Po ostatnim gwizdku wszystko było jasne. Smoki z Portugalii dały z siebie wszystko, a wolą walki doprowadziły do niemożliwego.

Komentarze

Comments 36 comments

FC żenada.
Bardzo dobrze się stało.
Na wyższym poziomie rozgrywek LM nie ma miejsca dla tak beznadziejnych drużyn bez charakteru i ambicji jaką w chwili obecnej jest Juventus pod wodzą Pirlo, ośmieszony przez przeciętne Porto w obu meczach.

Juventus odpadł z LM w lipcu, w dniu kiedy ogłosili, że trenerem będzie stażysta Pirlo.

Dla mnie to najgorszy trener w historii Juventusu, Del Neri czy Ferrara z takim składem to z zamkniętym oczami by ich wyelminowali.

Porto w 10 od 55min ich pokonało.

Rozczarowujące to zły sygnał dla całej Serie A, przykre że Juventus nie potrafi pokonać osłabionego Porto które zwyczajnie było lepsze i zasłużyło na ten awans. Transfer Ronaldo zaczyna się jawić “złą drogą” trochę jak by Juventus sam sobie strzelił w kolano przynajmniej na płaszczyźnie sportowej, teraz po fakcie znając rezultat łatwo się wymądrzać ale Juventus znalazł się na zakręcie i musi się poważnie zastanowić czy nie dzwonić po Maxa

Ty sprawdź najpierw ile ten Igła zdobył bramek w MLS 😉 On i Matuidi okazali się za słabi na pół-amatorską ligę, odstając i fizycznie i mentalnie – a wymagaliśmy od Allegriego trofeów i pięknej gry z takimi kopaczami w składzie.

Ze strony Juventusu totalny brak pomysłów, schematów, pressingu, a jak widzę, że ich”trener” ściąga najlepszego na boisku Chiese to nawet nie wiem czy śmiać się czy płakać.
Kto tego człowieka wymyślił na tym stanowisku i jakim cudem on się tam tak długo utrzymuję? To jest niepojęte. Sarri przy nim to był profesor. Decyzja o zatrudnieniu tego pana to było jak oddanie sezonu walkowerem.

Dwie najsilniejsze (kadrowo) ekipy we Włoszech: 1. Juventus. 2 Inter ośmieszyły SerieA w tym sezonie. Wstyd jak cholera, ale to nie dziwota skoro mają na ławkach betona i amatora zamiast trenerów.

“…jak widzę, że ich ‘trener’ ściąga najlepszego na boisku Chiese to nawet nie wiem czy śmiać się czy płakać…”- Chiesa został zdjęty by nie grać w 10, był ułaskawiony od podwójnej żółtej a kłócił się z Kuipersem kt wyrzucił uprzednio gracza za dyskusję i wybicie piłki.

Gracz Porto wyleciał głównie za to, że wybił piłkę w kosmos po gwizdku, a nie za kłótnie.
Rozumiem twoją argumentację, ale Chiesa to była jedyna nadzieja dla Juventusu w tym dwumeczu, a w nagrodę ta nadzieja została zmieniona. Zresztą w najgorszym razie byłoby 10 na 10 i normalny Juventus powinien sobie poradzić.

up 10. marca 2021 o 11:32 “…a nie za kłótnie…”-
– Powodem 1szej kartki Taremi 52′ było upomnienie się o faul Rabiota, patrz relacja minutowa marca.com:
“…52′ Amarilla para Taremi por protestar una falta de Rabiot que Kuipers no señaló…”
(^ marca.com/futbol/champions-league/juventus-oporto-directo/2021/03/09/01_0103_20210309_128_201.html )

Kuipers karał za dyskusje: Bohater Oliveira dostał żółtą 97′ za (słuszne) żądanie drugiej kartki dla A.Sandro. Cuadrado dostał żółtą za protest w 92′.
Chiesa dostał żółtą w 92′, a był ułaskawiony w 1.połowie.

To chyba kiepsko oglądasz mecze bo zdecydowana większość piłkarzy ma ‘coś do powiedzenia’ po niekorzystnej, ‘kontrowersyjnej’ decyzji sędziego. Zależy też coś się mówi, jakim tonem, jak głośno.
Zresztą jaki ułaskawiony? Widocznie sędzia uznał, że ta “rozmowa/dyskusja” była prowadzona w akceptowalnej formie. Czy piłkarz nie może odezwać się do sędziego?

Stary mistrz odpada w 1/8, nowy zajmuje ostatnie miejsce w grupie, w ćwierćfinałach najprawdopodbniej nie wystąpi żaden reprezentant Serie A. Kolejny raz europejskie puchary brutalnie punktują włoskie calcio i odzierają ze złudzeń oraz snów o chwale jego sympatyków.

Juventus ma najgorszego trenera z całej stawki SerieA, a przepraszam to nie jest trener. To jest pan zatrudniony po protekcji na stanowisku trenera.
Conte to betonowy średniak, okolice 10 miejsca w lidze.
Jasne, te kluby tych ludzi wymyśliły i tolerują, nic ich nie usprawiedliwia, ale potencjał jest tam na znacznie lepsze granie.

Ale tak jak pisałem – lepiej teraz niż 8 bramek od Bayernu w kolejnej rundzie. Bo chyba nikt nie liczyłby na przejście kolejnego rywala? Porto też zostanie obite, bo nic nie grają, ale w przeciwieństwie do Juve potrafili awansować typowo po włosku. Na dziś jest to strata ok. 10 mln, a to do Agnelliego przemówi bardziej niż porażka sportowa. Koniec opowiadania o walce na trzech frontach, zobaczymy czy pomoże to Pirlo ogarnąć się w lidze, bo przygotowywanie się do meczów w 2-3 dni ewidentnie go przerosło. W dodatku wyeliminował go z LM, a może i z klubu, rzut wolny w stylu Pirlo. Z pozytywów to tego Oliveire możemy już chyba witać w klubie, mamy długą tradycję sprowadzania tych, którzy nas wykopali.

Podsumowując spotkanie, rezultat był do przewidzenia, aczkolwiek od Juve zawsze powinno się wymagać awansu. W Lidze Mistrzów nie ma miejsca dla zespołów, które mają dobre momenty – gra dalej ten, kto zagra dobre spotkanie.

Spotkanie, jego szczegóły i wynik końcowy idealnie podsumowuje obecny sezon Juventusu, czyli własne proste błędy katastrofalne w skutkach, pogoń za wynikiem, świetne momenty i promyki nadziei do momentu w którym po chwili dobrej gry zespół osiada zadowolony z chwilowej dobrej gry i znów traci wynik, i tak w kółko. Jest jakość – nie ma pomysłu. Są przebłyski indywidualności – nie ma kolektywu. Morata słaby i nieskuteczny. Ronaldo niewidoczny poza dość sytuacyjną asystą, podobnie z Ramseyem. Świetny mecz Chiesy i Cuadrado. Bardzo solidnie Rabiot, w drugiej połowie obudził się Arthur. Dobra zmiana Bernardeschiego. Ze strony Porto na pochwały zasługuje bramkarz, Oliveira i Pepe – rozegrali świetne zawody.

Czy Pirlo utrzyma posadę po takim sezonie – zależy od wyniku Coppa Italia i oczywiście od tego czy Juventus da radę dogonić rozpędzony Inter, co będzie wyjątkowo trudnym zadaniem. Zatrudniając trenera bez doświadczenia zarząd musiał brać to ryzyko pod uwagę, oraz że to musi być długofalowy projekt jeśli ma to mieć jakikolwiek sens – natomiast na chwilę obecną, wyniki nie bronią Pana Andrzeja 🙂

To jest ostateczna kompromitacja Juventusu i idealnie odwzorowuje ten sezon. Jeśli nie potrafisz z jednym z najgorszych zespołów w tej fazie rozgrywek (kibicuje Porto w ich lidze żeby nie było) wygrać grając pół drugiej połowy i całą dogrywkę z przewagą zawodnika no to sorry. I gdyby nie czerwo to ten mecz zakończyłby się po 90minutach remisem albo nawet wygraną Porto bo nie mam wątpliwości , że Juventus by nie strzelił albo nie stracił. Nie wiem co Pirlo robi jeszcze na ławce trenerskiej ale sabotuje on ten klub niebywale. Tak jak mówiłem , jeszcze tylko w ciry od Atalanty w pucharze włoch i elo. I tak oto wyśmiewany Inter , który zajął ostatnie miejsce w grupie będzie prawdopodobnie mistrzem a Juve , które oklepało Barce 3:0 na wyjeździe i wyszli z pierwszego odpadli z takim FC Porto. Wstyd wstyd wstyd.

Awansowała drużyna lepsza, lepiej zorganizowana i bardziej zdeterminowana.
Czerwona kartka strasznie dyskusyjna, ale tez niepotrzebne zachowanie gracza Porto.
W Juve chyba szykują się spore zmiany.
P.S. Alex Sandro to chyba miał umowę na nie dawanie mu kartek w tym meczu.

O braku awansu przesądził de facto detal nieprzewidywalny dla trenera: rozkrok gracza w murze oznaczający w 115′ konieczność zdobycia 2ch goli. Krytykowany Rabiot odpowiedział w tej opresji jeszcze golem w 117′, biorąc mecz na barki tak jak przy kluczowym 2-1 w pierwszym meczu.
W turnieju decydują nieprzewidywalne detale nie hierarchia uczestników, właśnie nieprzewidywalności służy tak formuła gola wyjazdowego, jak i faza knockout.