Liverpool – Inter: Nerazzurri z honorem żegnają się z Ligą Mistrzów [WIDEO]

Lautaro Martinez
Lautaro Martinez fot. Grzegorz Wajda

Inter Mediolan pokonał we wtorkowy wieczór Liverpool (1:0) na Anfield Road w rewanżowym spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów. W związku z tym, że w pierwszym starciu drużyna Juergena Kloppa wygrałą 2:0, to właśnie team z Premier League wywalczył awans do 1/4 finału rozgrywek.

  • Inter Mediolan dzielnie walczył z Liverpoolem we wtorkowy wieczór
  • Nerazzurri sprawili, że The Reds ponieśli pierwszą porażkę w tej edycji elitarnych rozgrywek
  • Mistrz Włoch kończył zawody w dziesięciu po czerwonej kartce dla Alexisa Sancheza

Inter podniósł rękawice

Inter Mediolan przystępował do potyczki z Liverpoolem, mając dwa gole straty. The Reds wygrali w pierwszym boju na Stadio Giuseppe Meazza. Tym samym przedstawiciel Premier League musiał odrabiać straty. W każdym razie ekipa Simone Inzaghiego nie zamierzała tanio sprzedać skóry.

W pierwszych trzech kwadransach rywalizacji byliśmy świadkami naprawdę wysokiej jakości spotkania, w którym brakowało tylko goli. Lekką przewagę mieli gospodarze, ale Nerazzurri mogli na przerwę schodzić z lepszym wynikiem.

Pierwszą groźną akcję mieliśmy już w siódmej minucie, gdy Denzel Dumfries oddał strzał sprzed pola karnego. Niemniej Alisson był na posterunku. Odpowiedź angielskiej druzyny miała miejsce w 16. minucie. Wówczas strzał głową oddał Virgil Van Dijk, ale żadnego kłopotu ze strzałem Holendra nie miał Samir Handanović.

Tymczasem tuż przed przerwę bliski skierowania piłki do siatki był Hakan Calhanoglu, ale golkiper Liverpoolu z kłopotami ostatecznie zapobiegł utracie bramki. 10 minut wcześniej z kolei Joel Matip po stronie gospodarzy oddał strzał, w którym piłka trafiła w poprzeczkę.

W drugiej odsłonie gol padł w 62. minucie. Na listę strzelców wpisał się Lautaro Martinez, który oddał kapitalne uderzenie sprzed pola karnego. Gdy Nerazzurri poczuli krę i uwierzyli, że jeszcze nie wszystko stracone, to druga żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Alexis Sanchez i zadanie wywalczenia awansu Inter miał utrudnione.

Grający z przewagą jednego zawodnika angielski team skupił się na grze z kontry. Po jednej z nich w 77. minucie bliski strzelenia gola był Momo Salah. Egipcjanin trafił jednak w słupek. W doliczonym czasie spotkania bliski zdobycia bramki był natomiast Luis Diaz, ale ostatecznie bez efektu i mecz zakończył się skromną wygraną Nerazzurrich, którzy jednak w dwumeczu przegrali z Liverpoolem 1:2 i zakończyli swój udział w europejskich pucharach.

Komentarze

Comments 11 comments

Szkoda …niezły bój stoczyliśmy z Liverpoolem.Glupia czerwona kartka i słaby wynik (bo gra była fajna ) pierwszego spotkania decydujące.Dzie mieliśmy tego farta ,że Live obijalo obramowanie bramki i gdyby nie to czerwo moglibyśmy się pokusić o gola na 0-2 i dogrywkę ,może karne a tam to już wszystko mogło się zdarzyć . Cóż odpadamy z podniesioną głową ,czas powalczyć w lidze i drugą gwiazdkę.FORZA INTER!

Liverpool w dwumeczu bardziej zasłużył na awans niż Inter. Natomiast brawo dla sąsiadów za walkę. Szkoda kartki Sancheza, niby doświadczony grajek ale trochę zachował się jak junior. Tak kto wie jakby to się potoczyło

Wspaniałe trafienie Lautaro zostaje po tym dwumeczu, którego Inter wcale nie musiał przegrać. Na SanSiro niewydolny Liverpool został po przerwie zreorganizowany zmianami, strata z główki po rożnym, moment słabości i natychmiast strata z wolnego po błędzie i słabym centralnym strzale, zdobycz ponad stan.
Dziś u siebie Liverpool ugrywa poprzeczkę i 2 słupki, gra też dużo na czas, Inter nie wiedzieć czemu nieśmiały- gdy zaczyna swą grę z wstrzeliwującym się Lautaro jest trochę póżno lecz zupelnie wykonalne. Niestety zostają w 10kę, bez pary Sanchez-Martinez, i zostaje tylko pamięć gola który mógł być początkiem.
Każdy słupek, poprzeczka (miał też w pierwszym meczu Calhanoglu) są momentem który może zmienić mecz, lecz ostatecznie zmienił go faul Sancheza, w minutę po tym jak Inter rozpoczął passę.

Bramka Lautaro piękna. Dobry tydzień Argentyńczyka.
Szkoda, że Alexis tak głupio wyleciał tuż po objęciu prowadzenia bo może Inter pokusiłby się o niespodziankę.
Teraz nadzieja w Juve, że nie dadzą ciała i zameldują się w 1/4.