Juventus? To już nie brzmi strasznie

Piłkarze Juventusu
Piłkarze Juventusu PressFocus

Daliśmy się nabrać. Gdy Massimiliano Allegri ponownie pojawił się w Juventusie uwierzyliśmy, że z dnia na dzień będzie w stanie naprawić wszystkie problemy Starej Damy. Nauczy Westona McKenniego dokładnie podawać, zmusi do harówki Adriena Rabiota i “wskrzesi” karierę Federico Bernardeschiego. Początek sezonu jest jednak dużo bardziej ciężkostrawny niż można było przypuszczać. Wygrana ze Spezią, mimo że zapewniła wreszcie trzy punkty, i tak nie daje powodów do optymizmu. 

  • Juventus FC po pięciu kolejkach ma na swoim koncie tylko pięć punktów, jedno zwycięstwo i zajmuje dopiero 12. miejsce w tabeli Serie A
  • Turyńczycy w poprzednim meczu odnieśli premierowe zwycięstwo w tym sezonie, ale męczyli się ze Spezią, wygrywając tylko 3:2
  • Massimiliano Allegri przychodził w roli zbawcy, ale na razie odnotowuje zaskakująco słabe wyniki

Juventus powtórzy pamiętny sezon?

Nie lubimy typować, bo piłka jest tak nieprzewidywalnym sportem, że często jest to po prostu wróżenie z fusów. Gdy w połowie sierpnia poproszono nas w Eleven o wskazanie kto zostanie mistrzem Włoch – by zachęcić widzów do dzielenia się swoimi opiniami – wskazaliśmy na Juventus. Może trochę naiwnie widzieliśmy cudotwórcę w Massimiliano Allegrim. Zbiegło się to również z rozbiórką Interu. Z Mediolanu wyprowadzili się Antonio Conte, Achraf Hakimi i Romelu Lukaku. Włoskie media rozdzierały szaty, a notowania Juventusu przez to rosły. Jak to w piłce, boisko (na ten moment) te przewidywania zweryfikowało. Nie wiemy, czy macie tak samo, ale nam w głowie kołacze się myśl, że Juventusu po prostu skreślać nie można. Logicznych przesłanek, by Bianconeri nagle zmienili swoją grę o 180 stopni nie ma, ale dziewięć lat dominacji sprawiło, że jakiś głos z tyłu podpowiada, by z wyścigu o Scudetto turyńczyków nie wykreślać. 

Wiele osób przypomina, że w podobnym klimacie Juventini zaczęli sezon 2015/2016. Wówczas też nie szło. Przegrywali z drużynami dużo słabszymi, z Udinese czy Sassuolo, a pechowo zremisowali choćby z Frosinone. Wtedy obudzili się w Derbach Turynu. Juan Cuadrado siłą woli wcisnął piłkę do bramki Torino w doliczonym czasie gry i zaczął zwycięski marsz Juventusu – 25 wygranych w 26 kolejkach. Scudetto wygrane w cuglach mimo początkowych kłopotów. Czy teraz taki scenariusz jest możliwy? Naszym zdaniem nie. 

Głos w tej sprawie po meczu z Milanem w telewizji DAZN zabrała legenda Juventusu Ciro Ferrara: – Musimy pamiętać, że Juventus z 2015 roku to była drużyna, która kilka tygodni wcześniej dotarła do finału Ligi Mistrzów. Miała w składzie wielu mistrzów i więcej charakteru – stwierdził były zawodnik i trener Bianconerich. 

Wtedy w Juventusie było więcej piłkarzy z DNA tego klubu – Gianluigi Buffon, Claudio Marchisio. Więcej graczy doświadczonych – Barzagli, Evra, Lichtsteiner, Khedira. I co równie ważne, więcej jakości – Pogba, Mandzukić, Dybala w formie, a w defensywie tercet BBC. Sześć lat w piłce to wieczność i nie ma sensu przywoływanie tamtej ekipy w kontekście obecnych piłkarzy Juve.

Ciro Ferrara wspomniał też o charakterze. Weźmy za przykład środowe spotkanie ze Spezią. Widzieliśmy walczącego za trzech Federico Chiesę, starającego się i inicjującego kolejne akcje Paulo Dybalę, skupionego i chcącego też pomóc w rozegraniu akcji Matthijsa De Ligta. Z drugiej strony obserwowaliśmy zagubionych Bentancura, McKenniego i leniwego Rabiota. Gra Francuza w Juve to dla nas zagadka. W reprezentacji wygląda zazwyczaj bardzo dobrze (wiemy, że tam otoczony jest lepszymi piłkarzami), a w klubie ma tylko momenty. Mógł się podobać w meczu z Malmoe. Grał na wyprzedzenie. Przejął masę piłek. Korzystał ze swojej siły fizycznej w dobry sposób. Był zaangażowany, co zaowocowało asystą przy bramce Alvaro Moraty. Skoro u Allegrego świetnie wyglądał Blaise Matuidi, to czemu, lepszy piłkarsko, Rabiot miałby zawodzić? Gdy o tym myślimy mamy w głowie sytuację ze spotkania Spezia-Juventus. Tuż przed bramką na 2:2 Daniele Verde ruszył w kierunku narożnika boiska, by uchronić swój zespół przed rzutem rożnym. Rabiot ustawiony był blisko, ale nie wykonał żadnego ruchu, po prostu obserwował. Federico Chiesa znajdował się dalej od Francuza, ale ruszył sprintem w stronę Verde, odebrał mu piłkę i doprowadził do remisu. Zaangażowanie, determinacja, chęć do walki za drużynę, która osuwała się w przepaść. To pokazał Chiesa. Rabiot przez kilkanaście sekund po prostu się przechadzał. Taki obrazek musi dobijać każdego kibica Juventusu. To nie są tak fatalni piłkarze by przegrywać z Empoli i męczyć się ze słabą Spezią. Największy problem w ekipie Bianconerich stanowi obecnie mentalność części zawodników. Allegri nieprzypadkowo powiedział na jednej z konferencji prasowych – Nie możemy grać w dziesięciu – odnosząc się do braku zaangażowania u niektórych piłkarzy.

Stara Dama już nie straszy

Takie nastawienie sprawia, że we Włoszech nikt już się Juventusu nie boi. Przez lata rywale przegrywali jeszcze zanim wychodzili na boisko. Wojtek Szczęsny gdy był piłkarzem Romy podzielił się z nami taką refleksją: – Gdy jechaliśmy na mecz do Turynu to zastanawiałem się, ile bramek  dostaniemy. W szatni gości na Allianz Stadium wypisane są wszystkie trofea po które sięgał Juventus. Widzisz ponad 30 Scudetto, a potem przypominasz sobie prawie pustą gablotę, którą mijasz wchodząc do Trigorii. To może działać deprymująco. 

I przez lata tak to działało. Oczywiście kadrowo był to Juventus silniejszy niż obecnie, ale sama aura wokół klubu sprawiała, że rywale nie wierzyli, że można im zrobić krzywdę. Równie istotne jest jeszcze to, że Serie A jest w tym sezonie ligą bardzo wyrównaną. Dużo łatwiej jest odrabiać straty do jednego poważnego rywala. Gonić trzy czy cztery ekipy, które regularnie punktują – to już syzyfowa praca. Napoli, Inter i Milan to obecnie główni kandydaci do Scudetto. Prawie niemożliwe jest, by nagle cała trójka miała przeżyć zapaść i pomóc Bianconerim zniwelować ten dystans. Dziwnie to brzmi w połowie września, ale trudno wyobrazić nam sobie, by to Juventini w maju cieszyli się z mistrzostwa. 

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak, Eleven Sports

Komentarze

Comments 12 comments

Gratulacje “zapłonu” redakcjo. Juventus już od roku nie brzmi strasznie. Klub który na ostatnią chwilę puszcza swojego najlepszego piłkarza, który 3 sezony ciągnął ich za uszy. Bez którego ten klub nie grałby w jakichkolwiek europejskich rozgrywkach. Powrót betonowego Allegriego, którego trenerka ma sens tylko wtedy gdy ma w zespole wielkie gwiazdy (patrz – jego czasy w Milane). Starzejący się mistrzowie… Budowanie zespołu pod Dybalę, do którego przylgnęła łatka wielkiego talentu, a kibice Juve czekają już parę lat, aż Argentyńczyk odpali. Obecnie w Juve nie ma długoterminej strategii, którą klub mógłby podążać. To próby łatania wszystkiego w locie i oczekiwania, że jakoś to będzie. Sytuacja, w której kluby z Mediolanu były parę lat temu. Chiesa światełkiem nadzieji w tym wszystkim, ale jeden zawodnik nic tu nie zmieni. Juve po prostu nie ma drużyny.

“Najlepszego piłkarza”, raczej egoistę, który nie miał zadnego udanego dryblingu, rzutu wolnego i po stracie tylko stał i machał rekami a jak mu się nie podało to obraza…dzięki za takiego “najlepszego zawodnika”. Od jego przyjścia zaczął się ostry zjazd w dół. Za taką pensję jedyne osiągnięcie to król strzelców SerieA (i to tylko raz). Co do perspektyw jest Chiesa, Locatelli, DeLigt, Kean wszyscy młodzi i perspektywiczni. Jest Dybala, który przez dwóch ostatnich trenerów był blokowany albo miał kontuzję. Jest na czym budować więc takie skrajne komentarze są śmieszne

Wojciech Szczęsny: “… a potem przypominasz sobie prawie pustą gablotę, którą mijasz wchodząc do Trigorii. To może działać deprymująco.”
Już wiem skąd jego mentalność i kiepskie występy w reprezentacji Polski. Zbyt często mija prawie pustą gablotę PZPN. 😀 😀 😀
Słowakom nie przeszkadzała pusta gablota aby nam wrypać na EURO.

“… jaką gablotę PZPN by mijali?” Prawie każdy klub czy federacja ma swoją gablotę. Oczywiście mniej lub bardziej zapełnioną.
Przecież zawodnicy innych drużyn przyjeżdżając na Allianz Stadium też nie mijają gabloty Juve. Wchodzą wyjściem odrębnym dla drużyn i mają w [email protected]@ie gablotę Juventusu.
Tylko w tym roku przyjechało Benevento, Fiorentina czy Empoli i wywiozło komplet punktów z Turynu, i gablota Juve nie działała na nich deprymująco. Gablota nie gra… no chyba, że w głowie Szczęsnego.
A ha, kibic Juve = “nam myśleć nie kazano”.

Ty naprawdę jesteś taki tępy czy tylko się zgrywasz? Sam pisałeś o gablocie w odniesieniu do słów Wojtka a potem piszesz, że gablota to tylko w głowie Szczęsnego. Ty sam nie wiesz co wypisujesz no ale kibic Napoli to stan umysłu

Nie ma sensu z Tobą pisać, ponieważ widzę, że chcesz sprowadzić wymianę zdań na swój prymitywny i prostacki poziom, a następnie pokonać mnie doświadczeniem.