Liga Mistrzów tylko na Instagramie. Czy Juve powinno rozstać się z Cristiano Ronaldo?

Cristiano Ronaldo
Cristiano Ronaldo PressFocus

Czy Cristiano Ronaldo jest jeszcze potrzebny Juventusowi? Coraz częściej to pytanie pojawia się we włoskiej prasie. Portugalczyk został sprowadzony do Turynu by pomóc Bianconerim w wygraniu Ligi Mistrzów. Trzy podejścia zakończyły się fiaskiem, a ogromna pensja 36-latka coraz mocniej obciąża klubowy budżet. Czy Juve powinno rozstać się z CR7, by móc gruntownie przebudować drużynę, która z Portugalczykiem w składzie rozczarowała? 

Cristiano Ronaldo kupiony w jednym celu

Juventus ma obsesję na punkcie wygrania Ligi Mistrzów. I trudno im się dziwić. Bianconeri w finale tych rozgrywek meldowali się aż dziewięć razy, ale “puchar z wielkimi uszami” wznieśli tylko dwukrotnie. Dla porównania – Liverpool również dziewięciokrotnie docierał do finałowej rozgrywki, ale klubową gablotę zapełnił sześcioma trofeami. FC Barcelona w finale była osiem razy – mniej od Juventusu – ale Ligę Mistrzów wygrywała pięciokrotnie. Być tak blisko, ale zejść z boiska z pustymi rękoma i musieć zaczynać wspinaczkę od nowa – to bardzo bolesny cios. Jako jedyny zespół na świecie przegrali pięć finałów z rzędu – 1997, 1998, 2003, 2015, 2017. Taka niemoc podsyca kompleksy i wywołuje obsesję, by wreszcie się udało. Dołączenie do Juventusu Cristiano Ronaldo miało pomóc Juventusowi postawić ten ostatni krok. W rzeczywistości Bianconeri wykonali trzy kroki wstecz. Ajax, Olympique Lyon i FC Porto brutalnie wybudzały Juve ze snu. Ponadludzkie możliwości w koszulce w biało-czarne pasy w Juventusie Ronaldo pokazał tylko raz. Trzy lata temu, w rewanżowym meczu z Atletico Madryt.

– Najpiękniejszą historią związaną z Cristiano była ta w rewanżu z Atletico. Ronaldo był przekonany o tym, że strzeli hattricka – opowiadał nam Wojtek Szczęsny. – Miał pełen spokój, wiedział, że jesteśmy w dupie i on musi strzelić trzy gole, żebyśmy awansowali. Mówił o tym cały czas. “Strzelę trzy gole i awansujemy, pełen spokój, zobaczycie”. I strzelił! Pomimo tego, że zagraliśmy słabo w pierwszym meczu, jego entuzjazm i optymistyczne podejście przeszło na wszystkich zawodników w szatni. “Ej, przecież Cristiano powiedział, że strzeli hattricka. O co my się martwimy?”. Ronaldo wysłał swój prywatny samolot do Madrytu, który kursował dwa razy, żeby zabrać do Turynu wszystkich swoich znajomych. Tylko po to, żeby wszyscy zobaczyli na własne oczy, jak Cristiano strzela hattricka. Bo oczywiście wszystkim swoim znajomym Cristiano też powiedział, że tego hattricka strzeli. To tak, jakbym ja powiedział “chodźcie wszyscy na mecz, zobaczcie, jak bronię trzy karne z rzędu”. A może nie będzie trzech karnych w meczu? A on wiedział, że będzie miał trzy sytuacje i w każdej strzeli gola. Nawet przy ostatniej bramce, którą zdobył z rzutu karnego, wszyscy byliśmy spokojni, choć największy stres na boisku przeżywamy wtedy, gdy musimy strzelić z 11 metrów – wspominał Szczęsny. 

W kolejnych dwumeczach w fazie pucharowej też wszystko spoczywało na barkach Cristiano. W spotkaniach z Ajaxem i Lyonem wszystkie bramki dla Juventusu zdobywał Ronaldo, ale w obu przypadkach to nie wystarczało. Wówczas włoska prasa nie podnosiła ręki na Portugalczyka. Po odpadnięciu z Porto, gdy drużynę starał się podnieść Federico Chiesa na CR7 wylano wiadro pomyj. Z jednej strony jest to zrozumiałe. Ronaldo zarabia w Juve gigantyczne pieniądze. Sprowadzono go by spełnić sen o wygraniu Ligi Mistrzów. Ale wypominanie mu zarobków było żenujące. Tak wyglądają realia wielkiej piłki. Cristiano jest najbardziej rozpoznawalnym sportowcem na świecie. Trafiał do Juventusu mając na koncie pięć złotych piłek i otrzymał adekwatną pensję, która teraz zaczęła stanowić problem. 

Brak wsparcia

Liczby Ronaldo w Juve są fenomenalne. W Serie A rozegrał 87 spotkań, w których zdobył 75 bramek i zaliczył 17 asyst. Dokonał tego będąc grubo po trzydziestce i tydzień w tydzień pokazuje, że na poziomie Serie A (który odbiega od światowego topu) wciąż może być decydujący. Być może bez niego Bianconeri nie przedłużyliby sztafety kolejnych wygrywanych Scudetto. Problem w tym, że sprowadzono go do Turynu nie tylko po to, by Juventus nie miał sobie równych na krajowym podwórku. Na kibicu poza granicami Włoch nie robi wrażenia to, że Bianconeri wygrali dziewięć z rzędu tytułów mistrzowskich. Prędzej rzucą, że to “liga farmerów”, niż docenią to historyczne osiągnięcie. Dużo ważniejsze jest to, co dzieje się we wtorkowy i środowy wieczór, niż kolejne rekordy bite w niedzielę o 15:00. 

Cristiano w Juventusie udowadnia, że wciąż jest fenomenalnym piłkarzem i wybitnym sportowcem. Najlepszym 36-latkiem w historii tej dyscypliny. Kimś takim jak Roger Federer dla fanów tenisa, który będąc w “podeszłym” dla sportowca wieku nie zamierza obniżać sobie poprzeczki. Projekt “Ronaldo w Juventusie”, gdy spojrzymy przez pryzmat Ligi Mistrzów okazał się niewypałem. I nie jest to zarzut wymierzony w Portugalczyka. Nikt nie sięga po takie trofeum w pojedynkę. Trudno wygrać LM mając w pomocy Rodrigo Bentancura, Aarona Ramseya czy Adriena Rabiota. Wystarczy spojrzeć z kim za plecami Cristiano sięgnął po Ligę Mistrzów. W Manchesterze miał Paula Scholesa, Michaela Carricka i Owena Hargreavesa, a w Madrycie Lukę Modricia, Toniego Kroosa i Casemiro. Juventus nie ma środków by odpowiednio “obudować” Ronaldo. By móc gruntownie przewietrzyć szatnię i dodać jakości w drugiej linii rozstanie z Portugalczykiem wydaje się nieuchronne. Roczny koszt utrzymania Cristiano w Turynie to 87 milionów euro. 58 milionów wynosi pensja, pozostałe 29 milionów to część kwoty transferowej, której amortyzacja została rozłożona na cztery lata. To ogromne pieniądze, które władze klubu (szczególnie w obliczu trudnej sytuacji finansowej) mogłyby lepiej spożytkować. Dalecy jesteśmy od absurdalnych stwierdzeń głoszonych choćby przez Antonio Cassano, wedle których “Ronaldo jest hamulcowym Juventusu”, ale koszty jego utrzymania, przy fatalnej postawie w Lidze Mistrzów, są ogromne. 

Marketingowy sukces

Cristiano Ronaldo przychodząc do Juventusu wzniósł klub na wyższy poziom. Na pewno pod względem marketingowym. Pomógł zwiększyć wpływy od sponsorów i przyciągnął miliony fanów w social mediach. Wystarczy spojrzeć na liczby na Instagramie. Przed zakontraktowaniem Portugalczyka Bianconeri mogli pochwalić się ośmioma milionami obserwujących. W niespełna trzy lata przybyło im czterdzieści milionów fanów, co pozwoliło przeskoczyć Bayern Monachium, PSG i angielskich gigantów – Liverpool i Manchester United. Juventus to obecnie trzeci najchętniej śledzony klub na Instagramie, po Realu Madryt i FC Barcelonie. Te liczby też przekładają się na klubowe zyski. Efekt CR7 był też widoczny w telewizyjnych oglądalnościach. Wiemy to po wynikach jakie wykręcały mecze Juventusu na antenach Eleven. Tutaj wzrost zainteresowania też jest znaczący. 

Na tym polu Bianconeri niewątpliwie osiągnęli ogromny sukces. Dzięki Cristiano marka Juventusu dotarła w zakątki świata wcześniej będące poza ich zasięgiem. Dla przeciętnego kibica liczba obserwujących na Instagramie nie ma jednak żadnego znaczenia. Najważniejsze są wyniki sportowe. Żeby Juventus mógł marzyć o czymś wielkim potrzebuje rewolucji. Długoterminowego planu. Planu, w którym centralną postacią nie będzie 36-latek pochłaniający istotną część rocznego budżetu. Ciekawi jesteśmy Waszych opinii.  

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak – Eleven Sports

Komentarze

Comments 9 comments

Wdł mnie błędęm było samo zakontraktowanie CR7, tak jak pieniądze ze sprzedaży Pogby można było lepiej spożytkować niż zabierając De Laurentiisowi Higuaína, tak tutaj aż prosiło się o jakościowe wzmocnienia w drugiej linii, ale to tylko zdanie osoby nieobserwującej wnikliwie sytuacji Juve.

Ronaldo zarabia na siebie na tyle róźnych sposobów, że nikt nie ma tu wystarczających danych, żeby oceniać ekonomiczny sens trzymania go w Juve. Właśnie ściągnął na Allianz w Turynie kadrę Portugalii na mecz z Azerbejdżanem. Sportowo też na pewno nie jest ciężarem ktoś kto zapewnia 95 bramek i 22 asyst w 122 meczach.
Jedyne z czym nie skleja się jego transfer to polityka odmładzania kadry i sprowadzanie młodziutkich Chiesów, Demiralów i McKennich zamiast odłożenia tego w czasie i ściągania doświadczonych piłkarzy “na już” na ostatnie sezony CR7. Trochę widzę tu niezdecydowanie zarządu. Ale może gdyby postawić wszystko na CR i senatorów, nie byłoby później czego zbierać, a tak sezon przejściowy mamy już prawie za sobą. Myślę że wyglądałoby to wszystko nieco inaczej gdyby transfer Suareza doszedł do skutku – mozemy sobie tylko gdybać czego dokonaliby razem i czy pociągneliby całą resztę.

Świetny artykuł i w końcu trochę obiektywizmu, bo ile można obwiniać Ronaldo za brak LM dla Juve ! Wiadomo, że patrzymy przez pryzmat tego, że jest zapewne najlepszym piłkarzem ostatniego dziesięciolecia i zarabia 30 baniek, więc musi robić cuda w każdym meczu, ale bez przesady, trzeba rozróżnić te kwestie. Pandemia dużo zmieniła rynek pod kątem kasy i każdy chętnie by widział jak piłkarze obniżają swoje gaże w imię większego dobra, ale otwórzcie oczy, kto z was równie chętnie obniżyłby swoje wynagrodzenie np. o połowę ???

Bardzo fajne zdania w artykule:
Ronaldo zarabia w Juve gigantyczne pieniądze. Sprowadzono go by spełnić sen o wygraniu Ligi Mistrzów. Ale wypominanie mu zarobków było żenujące. Cristiano jest najbardziej rozpoznawalnym sportowcem na świecie. Trafiał do Juventusu mając na koncie pięć złotych piłek i otrzymał adekwatną pensję, która teraz zaczęła stanowić problem.

… no właśnie problem dla kibiców, jakby to oni płacili tą kasę.

Uwierzcie mi, że jeśli zarząd zacznie odnotowywać straty na danym piłkarzu, to na pewno zdecyduje się na sprzedaż.

Oczywiście że z CR7 niema co robić kozła ofiarnego, robi w tej drużynie co może, a że nie wyjdzie mu mecz czy dwa to już nie jego wina bo drużyna składa się z 11tu zawodników na boisku, a że włodarze Juve myśleli o CR jako zbawcy bez pomocy to się przejechali i zmarnowali potencjał jaki mógł faktycznie dać.

Wszyscy tylko wina Ronaldo i Ronaldo.
A może była by potrzeba zrobić coś w stylu Milanu gdzie dali dziadka Ibre.. który jest liderem a reszta ma zasowac. I nie ważne czy na każdym meczu gra. Ale daje coś więcej. A tu tylko Ronaldo ma sam wygrać. Jeszcze tylko dziwię się że te bramki co dla przeciwników wpadały to też on im podał . On może nie strzelił. Ale mecze wygrywa się obrona a nie samym takiem.
Milan o przyjściu Obry to całkiem nową drużyna. A juve po przyjściu Ronaldo liczyło że samo wszystko się wygra i jeszcze Pirlo bez doświadczenia. Łączcie jak Gattuso bez doświadczenia prowadził może topornie ale chociaż byli wybiegami. Brzydko wszystkie kluby grały ale punkty zdobywał. Mało pomysłów ale jakieś miał chociaż na obronę. A Pirlo nic ani nie krzyknie ani nic nie zmieni tylko liczy że wszystko samo się ułoży. A choszi mi tu o doświadczenie trenerów.
Pozdrawiam