LE: Roma z wygraną na otarcie łez, pięć goli w Rzymie

Piłkarze AS Romy
Piłkarze AS Romy fot. PressFocus

AS Roma pokonała w rewanżowym spotkaniu półfinałowym Ligi Europy piłkarzy Manchesteru United 3:2. Niemniej w dwumeczu lepsi okazali się przedstawiciele Premier League, wygrywając 8:5. Tym samym Man Utd stanie przed szansą wygrania po raz kolejny Ligi Europy.

Roma atakowała, Cavani ukąsił

AS Roma w pierwszym boju przeciwko Czerwonym Diabłom na Old Trafford zagrała niezłą pierwszą połowę. Do przerwy Giallorossi prowadzili 2:1. Po zmianie stron ekipa z Rzymu została jednak rozstrzelana przez team Ole Gunnara Solskjaera i ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną Man Utd 6:2. W związku z tym angielski team jedną nogą był w finale rozgrywek. Rzymianie grali jednak o zachowanie twarzy.

Pierwsze fragmenty rywalizacji upłynęły pod dyktando gospodarzy. Niemniej zawodziła skuteczność Romy. Trzy okazje do zdobycia bramki miał Henrich Mychitarian, raz swoich sił próbował Edin Dzeko. Żadnemu z wymienionych nie udało się jednak wpisać na listę strzelców, więc David De Gea w pierwszej odsłonie zachował czyste konto.

Tymczasem, gdy wydawało się, że po pierwszych trzech kwadransach rywalizacji, wynik nie ulegnie zmianie, to przypomniał o sobie Edinson Cavani. Urugwajczyk w 39. minucie oddał strzał z mniej więcej 15 metrów i ostatecznie na przerwę w lepszych nastrojach udali się gości i wydawało się, że nic złego w czwartkowy wieczór nie może się już przytrafić angielskiej drużynie.

Man Utd zagra w finale w Gdańsku

W drugiej połowie podopieczni Paulo Fonseki wzięli się natomiast solidniej do pracy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Najpierw w 57. minucie do wyrównania doprowadził Dzeko, który strzałem głową do pustej bramki sprawił, że David De Gea został zmuszony do kapitulacji. Z kolei trzy minuty później Bryan Cristante wyprowadził rzymian na prowadzenie i nerwowo zrobiło się w szeregach gości.

Cavani po raz kolejny ukąsił rywali w 68. minucie. Tym razem doświadczony napastnik wykorzystał świetne podanie od Bruno Fernandes i celnym strzałem głową pokonał Antonio Mirante. Reprezentant Urugwaju zdobył jednocześnie swoją czwartą bramkę w dwumeczu. Co prawda w 84. minucie Roma po samobójczym golu Alexa Tellesa wyszła na prowadzenia, ale to było wszystko, na co było stać gospodarzy. Tym samym w finale zagrają Czerwone Diabły. Odnotujmy, że od 76 minuty na boisku pojawił się Nicolo Zalewski, który regularnie gra w młodzieżowej reprezentacji Polski.

Komentarze

Comments 4 comments

Dlaczego te piz.. z Rzymu klęczały? Np. piłkarze Villareal nie klęczeli. Nawet Chelsea i Real nie klęczały, a oni co? Roma na co dzień w ligowych spotkaniach nie klęczy, a tu przyjeżdża rywal z Wysp i padają na kolana. Przepraszają, że istnieją?

Też się podzielę. Piłka uczy każdego dnia, w turniejach dodatkowo decydują szczegóły i psychika. W pierwszym meczu United przeważali zwłaszcza swymi Cavanim i Fernandesem, po karnym 4-2 padła psychika przegrywających, jak w głośnym zeszłorocznym ćwierćfinale LM Barcelona-Bayern gdzie po 2-4 co parę minut wygrywający wbijał gola aż po 2-8.
W drugim meczu United ‘nie musieli’, jednak DeGeę i Cavaniego roznosiła dyzpozycja (aż po demonstrację energii Caveniego w bójce po kt został zastąpiony).
Zarazem obie drużyny pokazywały błędy obron i napastników trudne do pojęcia: odkryte bramki, napastnicy pojawiający się sam na sam. W tej grze, uwarunkowanej zdobyczą pierwszego meczu, Roma w łatanym młodzieżówką składzie, była trochę lepsza, im dłużej trwał mecz tym robiło się ciekawiej. Zdumiewała dojrzałość 19-latków: Zalewskiego i zwłaszcza Darboe.