Lazio dalej od Ligi Mistrzów. Bezrobotny Drągowski

Dusan Vlahovic
Dusan Vlahovic Pressfocus

Nie tak wyobrażali sobie sobotni wieczór piłkarze Lazio. Rzymianie zagrali bardzo słabo i zasłużenie przegrali na wyjeździe 0:2 z Fiorentiną. Wobec tego do strefy gwarantujacej udział w Lidze Mistrzów, tracą pięć punktów. W drużynie gospodarzy całe spotkanie rozegrał Bartłomiej Drągowski, który nie miał wiele pracy.

Koniec sobotnich zmagań w 35. kolejce Serie A zaplanowany był na Stadio Artemio Franchi, gdzie Fiorentina mierzyła się z Lazio. Gospodarze grali o poprawienie nastrojów w końcówce sezonu 2020/2021. Z kolei rzymianie toczyli bój o Ligę Mistrzów i nie mogli pozwolić sobie na stratę punktów.

Serbski bombardier znowu w akcji

W pierwszej połowie Lazio przeważało w posiadaniu piłki, ale nie wynikły z tego korzyści dla rzymian, którzy mieli problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych. Świadczy o tym statystyka strzałów. Ledwie trzy próby z tego jedna celna. To również zasługa dobrze zorganizowanej formacji defensywnej gospodarzy z czujnym Bartłomiejem Drągowskim.

Fiorentina rozegrała dobre 45 minut i po pół godziny gry prowadziła 1:0. Cristiano Biraghi zagrał precyzyjnie w stronę Dusana Vlahovica. Serb nie miał najmniejszego problemu z wykończeniem tej sytuacji i przymierzył skutecznie w środek bramki. Dla Serba to gol numer 20 w tym sezonie Serie A. Na przerwę gospodarze schodzili z korzystnym wynikiem.

Bezradne Lazio

Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się znacząco. Lazio wciąż waliło głową w mur postawiony przez Fiorentinę, która nie popełniała prostych błędów. Zostawiała przeciwnikowi mało miejsca na rozegranie akcji i niemal nie dopuszczała do strzałów na swoją bramkę.

Piłkarze z Florencji oprócz skutecznej defensywy, zaimponowali skutecznością w ataku. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry, Erick Pulgar dośrodkował świetnie w pole karne. Tam pojedynek powietrzny wygrał Vlahovic, futbolówka po jego strzale wpadła w kozioł i znalazła się w siatce. Tym samym Serb zapewnił Fiorentinie triumf 2:0.

W następnej serii gier Fiorentina zmierzy się na wyjeździe z Cagliari. Z kolei Lazio podejmie u siebie Parmę.

Komentarze

Na temat “Lazio dalej od Ligi Mistrzów. Bezrobotny Drągowski

To byłby cud, gdyby przy tak katastrofalnym letnim mercato oraz zimowej kowidowej eksplozji udałoby się nam ponownie zakwalifikować do CL (teoretycznie szanse matematyczne pozostają, ale nie ma co bujać w obłokach).
Brawa dla Fiorentiny, byli wczoraj zespołem zdecydowanie lepszym, po naszych zawodnikach niestety widać trudy długiego sezonu, w którym Inzaghi zmuszony jest do gry praktycznie tylko trzynastoma graczami, bo Tare wolał wywalić 20 mln na atakującego, którego jedyną zaletą jest wzrost (w wieku 27 lat sprawdzonego jedynie na poziomie ligi tureckiej), a także wahadłowego z Serie B i cv bogatym w absencje spowodowane kontuzjami, zamiast sensownie wzmocnić obronę, lewą jej flankę i dobrać kogoś do rotacji w środku pola.
Niesamowity pasztet zrobiliśmy zeszłym okienku, wrzuciliśmy do pieca i spaliliśmy pieniądze wywalczone z takim trudem w rekordowej poprzedniej kampanii, to jest absolutnie niewybaczalne, bo potencjalnie przez lata będziemy ponosić tego konsekwencje. Przy prolongatach kontraktów oraz zmniejszonych przychodach najprawdopodobniej pożegnamy się z którymś z graczy podstawowego składu (obstawiam Correę) i o utrzymanie kontaktu z czołówką w następnym sezonie może być niezwykle trudno.
Jeżeli w drużynie występującej w Champions League na boku czy środku obrony z konieczności musi grać 36-letni Marco Parolo, to tutaj nie trzeba chyba żadnego komentarza, Igliemu to chyba sufit się na łeb spadł, a teraz nasi weterani są kolejny rok starsi – Radu 34, Lulić 35, itd, następców nie widać, a pieniędzy utopionych w Faresie i Muriqim nie odzyskamy, bo wspólny dorobek tych zawodników, oprócz bezbarwnych meczów czy takich poniżej krytyki to gole z Parmą w 1/8 CI oraz asysta przy zwycięskim trafieniu w domowym meczu z Bolonią. Dramat (o ponownym sprowadzeniu największego parodysty formacji obronnej ostatnich lat, czyli Wesleya Hoedta wolałbym nie wspominać, bo to chyba większy wstyd niż wpiernicz 1-4 w derbach, czy przerżnięty 0-4 Superpuchar z Juve).

Bohaterami sezonu oprócz Inzaghiego (jeżeli nie zdarzy się kataklizm, to Simone piąty raz z rzędu wprowadzi Lazio do europejskich pucharów, a ostatnio taka serie miała miejsce jeszcze za prezesury Cragnottiego) zdecydowanie Sergej Milinković – Savić, najlepsza rola drugoplanowa to Felipe Caicedo – bez tych graczy skończylibyśmy CL na fazie grupowej, a w Serie A pewnie gonilibyśmy razem z Sassuolo za siódmym miejscem.

Swoja drogą Fiorentina z budżetem na poziomie Lazio czy Atalanty drugi raz w przeciągu 3 sezonów bije się o utrzymanie, tam to dopiero jest wesoło.