Ciro Immobile
Ciro Immobile PressFocus

Gorąca zima Lazio trwa. Pierwsza czwórka złapana w tempie sprintera

Do listy zimowych ofiar Lazio w niedzielę dopisało się Cagliari. Po porażce na Stadio Olimpico 0:1 drużyna Eusebio di Francesco – w niedzielę znów z Sebastianem Walukiewiczem w podstawowej jedenastce – coraz mocniej rozgaszcza się w strefie spadkowej Serie A. Rzymianie wręcz przeciwnie. Po szóstym zwycięstwie z rzędu właśnie zrównali się punktami z czwartą Romą.

Lazio znów to robi, choć trochę później niż w poprzednim sezonie. Wtedy ekipa Celestich złapała odpowiednie noszenie jeszcze jesienią, więc zanim pandemia przerwała rozgrywki, realnie naciskała na pierwszy wówczas Juventus. Teraz przespała znaczną część sezonu, ale po nieoczekiwanej serii zwycięstw cel, jakim jest awans do Ligi Mistrzów, przestał być mrzonką.

Trudno było oczekiwać, że zwycięski marsz przerwie akurat Cagliari, które wraz z Parmą i Crotone jest najgorszą ekipą w ostatnich tygodniach w lidze. Obraz meczu od samego początku nie był faktycznie niespodzianką, choć wynik już tak. Lazio zdecydowanie przeważało, naciskało, ale czegoś brakowało. Jakby nie umiało złapać Sardyńczyków za gardło. I choć, gdy tuż przed przerwą realizator pokazał statystki strzałów 9:1 (celne – 4:0), trudno było przypomnieć sobie jakąś naprawdę kluczową interwencję Alessio Cragno. Bramkarz gości był raczej trafiany, niż naprawdę ratował swój zespół.

Trzeba tu oddać obrońcom przyjezdnych, że swojego golkipera na trudne próby nie wystawiali. Przed zmianą stron tak naprawdę tylko Ciro Immobile raz uderzył z przygotowanej pozycji (wprost w Cragno), a poza tym nawet jeśli strzały były celne, to niegroźne. Bardzo pewnie w tym wszystkim wyglądał Sebastian Walukiewicz, dla którego był to powrót do podstawowej jedenastki po trzech meczach poza nią.

Niestety za drugie 45 minut trudno będzie Polakowi wystawić wysoką notę. Nic spektakularnie nie zawalił, straconą bramkę nawet trudno nazwać jego błędem, ale stał się kolejnym obrońcą na liście ofiar Immobile. Nie tak dawno Bartosz Salamon mówił w rozmowie z Goal.pl, że napastnik Lazio był najtrudniejszym rywalem, przeciwko któremu występował. Walukiewicz przekonał się, ile w tym prawdy. Immobile w przeciągu trzech minut dwukrotnie z łatwością ograł Polaka, dwukrotnie w ten sam sposób – zwodem na zamach. Za pierwszym razem z pomocą przyszedł Cragno broniąc w sytuacji sam na sam, za drugim był blisko, ale piłka po jego rękach wtoczyła się do siatki.

Poza tym Walukiewicz prezentował się poprawnie, zwłaszcza w grze w powietrzu. Akcja z 61. minuty okazała się jednak kluczowa dla wyniku. Lazio wygrało szósty raz z rzędu i sprawiło, że można już zacierać ręce na przyszłotygodniowy hit, gdy na San Siro zagra z Interem.

Komentarze

Na temat “Gorąca zima Lazio trwa. Pierwsza czwórka złapana w tempie sprintera