Liga Mistrzów. Villarreal wypunktował Juventus w ostatnim kwadransie!

Gerard Moreno
Gerard Moreno PressFocus

Villarreal wytrzymał napór Juventusu w pierwszej połowie, a w ostatnim kwadransie meczu zaaplikował rywalom aż trzy gole. Tym samym Żółta Łódź Podwodna po raz trzeci w swej historii awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

  • Juventus przegrał u siebie z Villarrealem (0:3) i pożegnał się z tegoroczną Ligą Mistrzów
  • Gole dla Żółtej Łodzi Podwodnej strzelali Gerard Moreno, Pau Torres i Arnaut Danjuma
  • Dla hiszpańskiego zespołu to trzeci awans do ćwierćfinału w historii

Emery przechytrzył Allegriego, Villarreal w ćwierćfinale

W pierwszej połowie Villarreal musiał wytrzymać napór Juventusu. Stara Dama rozgościła się na połowie przeciwnika i szukała szans na otwarcie wyniku. W jedenastej minucie Juan Cuadrado powinien mieć już na koncie asystę, ale strzał Alvaro Moraty z bliska w świetnym stylu obronił Geronimo Rulli. Później salwę na bramkę oddał Dusan Vlahović. Pierwszy strzał Serba obronił golkiper Żółtej Łodzi Podwodnej, po chwili napastnik huknął w poprzeczkę. Nowa gwiazda Starej Damy przed przerwą raz jeszcze mogła otworzyć wynik, ale ponownie na jej drodze stanął argentyński golkiper.

Po zmianie stron Juventus wciąż częściej miał piłkę, ale przestał kreować sobie okazje. Villarrealowi udało się za to otworzyć wynik przy jednej z pierwszych swych akcji w drugiej połowie. W polu karnym Francisa Coequelina powalił Daniele Rugani, a Szymon Marciniak wskazał na jedenasty metr od bramki. Do piłki podszedł, wprowadzony z ławki, Gerard Moreno. Choć Wojciech Szczęsny wyczuł intencje strzelca, uderzenie było na tyle mocne, że futbolówka trafiła do siatki. Ten gol rozbił Starą Damę. Po kilku minutach prowadzenie gości podwoił Pau Torres, za sprawą główki po rzucie rożnym. Jakby tego było mało, w końcówce we własnej szesnastce ręką zagrał Matthijs de Ligt. Arbiter ponownie zarządził rzut karny. Tym razem do piłki podszedł Arnaut Danjuma i nie dał szans Szczęsnemu.

Juventus w ostatnim kwadransie był tylko widzem, co zespół Unaia Emery’ego skrzętnie wykorzystał. Tym samym Żółta Łódź Podwodna awansowała do ćwierćfinału po raz trzeci w swojej historii i po raz pierwszy od trzynastu lat.

Komentarze

Comments 29 comments

Niesamowite ile przeciętności jest w obecnym Juve. Jeszcze 3 sezony temu ta drużyna grała w innej lidze niż chociażby Napoli, Milan czy Inter. A dzisiaj? Proste pytanie – kto z dziejszego Juve poza Vlahoviciem byłby wzmocnieniem pierwszej jedenastki któregokolwiek z trzech wspomnianych zespołów? Ciężko takiego znaleźć…
Arthur to moim zdaniem najgorszy pomocnik Bianconerich od dekady. Rabiot na swoim poziomie. Fatalne boki obrony, chociaż Cuadrado zazwyczaj ciągnie ten zespół. Ruganiego nie trzeba komentować. Na deser Dr Ligt, jakieś kosmiczne wyceny, 3 sezony w Juve, a dalej nie wyróżnia się wśród ligowych obrońców. Rozumiem, że to młody gracz z potencjałem, ale należy od niego zacząć wymagać gry na odpowiednim poziomie.

A może to szerszy problem i dotyczy całej włoskiej piłki? Jaki budżet i skład ma Villarreal? No właśnie… To nie jest Man. City, czy Liverpool, gdzie się roi od gwiazd. Hiszpanie mają pomysł na piłkę, swój styl gry i to nie jest przypadek, że Villarreal wygrał ostatnio LE, będzie teraz grać w 1/4 LM. Włoskie kluby nie mają swojego systemu gry. Z

cd. To co teraz zrobił Villarreal, to grał 15 lat temu Juva za Capello: szczelna defensywa i 2-3 kontry zamieniania na bramki. Może było brzydko, ale na ćwierćfinał LM starczało. Teraz mamy jakąś nieudolną próbę grania niby na boisku przeciwnika, kiedy widac gołym okiem, że zagrożenie dla rywala jest zerowa + totalną badakę z tyłu. To samo robi Atalanta w LM, Napoli w LE itd. Problem jest więc głębszy. Włosi muszą znależć swój styl gry. Nie musi być piękny, ale skuteczny. Personalia, to rzecz wtórna, bo Villarreal, Benfica, czy Porto też gwiazd nie mają, a grają po stokroć skuteczniej.

Chiellini i Bonucci już nigdy nie będą filarami z powodu stanu zdrowia. Takie są fakty. Jedni się trzymają w tym wieku, jak CR7 lub Lewy, a inni zwyczajnie nie wyrabiają. Chiellini w tym sezonie więcej nie gra, niż gra, to samo Bonucci. Trzeba szukać nowych osób, zamiast się wiecznie na nich oglądać. A im zaproponowac piękne pożegnanie + ew. jakąś funkcje w klubie, jeśli oczywiście zechcą.

Chiellini z kontuzją w wieku 40lat jest pewniejszy w obronie niż Rugani więc ubolewam trochę, że jak zwykle w kluczowym meczu LM Rugani zawala awans (w 2018 z Ajaxsem przez błędy Ruganiego Juve straciło kluczowego gola)

Jeszcze się łudziłem, że przełożą tą najbliższą kolejkę i dadzą Manciniemu więcej czasu na trening z drużyną, ale nawet tego się nie udało zrobić, mimo, że Mancini bardzo o to prosił. Są sami sobie winni. W federacji rządzą leśne dziadki, które są w permanentnym konflikcie z Ligą. Wszyscy robią sobie na złość, więc efekty będą porażające.

Ja to zaakceptowałem już że ITalii nie ma na mundial wraz z niestrzelonym karnym Jorginho. Baraży nie będę oglądał, tylko sprawdzę wynik, nie chce tracić nerwów 🙂

Nawet jeśli wygrają z Macedonią, a polegną w Lizbonie, to w zasadzie bez znaczenia będzie. Efekt końcowy się liczy. Po Euro ewidentnie zabrakło szczęścia, a to losowanie, to już kumulacja pecha. Przecież mogli być na miejscu Polski i się szykować do meczu u siebie ze Szwecją/Czechami. Szcęście trzeba mieć. Bez niego nie wygrali by Euro. Wielka szkoda. We włoskiej piłce czas na wielkie zmiany, oby wreszcie to zrozumieli.

Jak zapowiedzieli tak zrobili (“Juventus faworytem lecz mamy drużynę i poczekamy na błąd”). Villarreal ma wypróbowanych żołnierzy: PauTorres, Aurier, Parejo, Trigueros, LoCelso, do tego Danjuma, zmiany Moreno, Coquelin dały wynik.
Rewanże Atletico z MUnited i Villarrealu z Juventusem pokazują jaką siłą jest utożsamienie jednostek z drużyną, nie polega to na szybkim przyswojeniu frazesów o “dna” czy “jedynym co się liczy”. Kosztowni najemnicy tworzący kadrę daną Allegriemu wraz z podpisem przywdziali splendor barw zanim nań zasłużyli.
Allegri będzie krytykowany lecz nie on zaniedbał Aurier>Torres 0-2 lub grał ręką na 0-3.

Marzyłbym, żeby we Włoszech się pojawił taki Villarreal, czy Sevilla. Stabilna drużyna bez gwiazd, która wygra LE od czasu do czasu, osiągnie ćwierćfinał LM. Niczego więcej wymagać nie śmiem przy obecnych budżetach i potencjale klubów Serie A, ale jak widać nawet takie przyziemne cele pozostają w sferze marzeń.

Juventus teraz na spokojnie może skupić się na walce o 4 miejsce w Serie A. Chyba, ze tak się załamią i całkowicie ujdzie z nich para lub wręcz przeciwnie, ta porażka poniesie ich na tyle, że jeszcze zdołają zamieszać w czołówce tabeli.
Kto wie może jeszcze będę się cieszyć z tej porażki ? 😛

Nie jestem zaskoczony wygrana Villarreal, a raczej rozmiarami zwycięstwa.
Należy dodać i pierwsze 20 minut to była dominacja Juve i mieli pecha pod bramka rywala.
Z Juve się stało to samo co w meczach Interu tym roku. Fatalne ostatnie 20 minut.
Włoska piłka klubowa jest w fatalnym stanie.
Liga jest wyrównana to fakt. Ale nie dlatego że drużyny z niższych miejsc są mocniejsze, ale czołówka nie jest taka mocna.
Przykro się na to patrzy.

Dla mnie zabawa w LM ma sens wtedy, gdy jest cień szansy ją wygrać, a szczerze to nawet nie chciałbym oglądać tego co w kolejnej rundzie zrobiłby z nimi Bayern, Real, Chelsea. Kadra zdziesiątkowana, bez możliwości gry co trzy dni, tu można już tylko odpuścić Coppa i skupić się na lidze.
Co łączy porażki z Ajaxem, Lyonem, Porto i VR? Mentalna niemoc, deklasacja drugiej linii oraz brak możliwości polegania na Dybali. Wszystkie trzy problemy mozna rozwiązać w jednym oknie transferowym, inaczej nic z tego nie będzie.