Juventus odrobił straty z Lazio po świetnej drugiej połowie

Alvaro Morata
Alvaro Morata PressFocus

Juventus przegrywał po golu Joaquina Correi, ale ostatecznie odrobił straty i wygrał 3:1. Świetny mecz rozegrał autor dwóch bramek i asysty, Alvaro Morata.

Juventus znów musiał odrabiać straty

Pierwsza połowa nie była udana dla podopiecznych Andrei Pirlo. Lazio szybko przejęło inicjatywę. W 9. minucie dobrze z rzutu wolnego próbował swoich sił Sergej Milinković-Savić, a jeszcze przed upływem kwadransa Orły objęły prowadzenie. Dejan Kulusevski stracił piłkę, a ta trafiła do Joaquina Correi. Argentyńczyk efektownie minął Meriha Demirala i sprytnym strzałem pokonał Wojciecha Szczęsnego. Choć Stara Dama nie prezentowała się dobrze, to jeszcze przed przerwą zdążyła wyrównać. Po dobrym, długim podaniu z własnej połowy, futbolówka trafiła do Alvaro Moraty. Hiszpan natychmiast posłał ją w pole karne, gdzie wbiegał już Adrien Rabiot. Francuz nie zastanawiał się długo i huknął “pod ladę”, dając swoim kolegom nadzieję na sięgnięcie po komplet punktów.

I to się ostatecznie udało. W 56. minucie arbiter powinien podyktować rzut karny za faul na Moracie, ale puścił grę mimo protestów gospodarzy. Ta sytuacja podziałała na nich motywująco. Kilkadziesiąt sekund później Federico Chiesa odebrał futbolówkę i wraz z hiszpańskim napastnikiem ruszyli na bramkę Lazio. Były napastnik Atletico czy Chelsea ze sporą pewnością siebie wykończył tę kontrę po wygraniu pojedynku z Wesleyem Hoedtem. Nie minęły trzy minuty, a Juventus zdobył kolejną bramkę. Sergej Milinković-Savić wpadł w polu karnym na Aarona Ramseya i tym razem arbiter podyktował już jedenastkę. Do piłki podszedł Morata i pewnym strzałem przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny.

Juventus po raz kolejny rozpoczął mecz w Serie A od straty gola, ale tym razem rozegrał świetną drugą połowę i sięgnął po komplet punktów. Dzięki temu traci do drugiego Milanu już tylko jedno oczko, ale dystans pomiędzy Starą Damą a liderującym Interem wynosi aż siedem punktów.

Komentarze

Comments 31 comments

Przecież nie wejście Ronaldo, a odpoczynek dla Moraty ma tu być zrozumiały 🙂 Kulu nie zasługiwał na 90 minut, ale to nie on będzie grał z Porto.
Wreszcie fajne zawody i energia w drugiej połowie. I bez obaw – ten karny dla Juve za ewidentną rękę na pewno Var odnotował i odda z opóźnieniem w jutrzejszym meczu Milanu 🙂

Naprawdę niezły mecz w wykonaniu Juve tak do 70 minuty czyli „wzmocnienia składu” czyli wejścia Ronaldo/Mckennie/Arthur. Na ten moment ten zespól bez Moraty i Chiesy nie gra w ataku praktycznie nic z racji braku kreatywności w środku pola. Cała podstawowa 11 wyglądała dzisiaj zaskakująco dobrze (nie Kulusevski) to potwierdza że gra bez prawdziwej 9 w tym systemie to strzał w stopę a Rabiot nie może grać z Bentancurem. Wracają kontuzjowani i to cieszy, martwi natomiast to że mecz bez znaczącego błędu sędziego na niekorzyść Juve to w tym sezonie rzadkość, ciężko o bardziej ewidentną rękę niż ta Hoedta (dawno nie widziałem bardziej betonowego obrońcy w klubie na wysokim poziomie).

To chyba pierwszy raz kiedy Pirlo pokazuje dlaczego ktoś powierzył mu prowadzenie Juve, dobrze wykorzystał 15min przerwy, Juventus był zwyczajnie lepszy choć moim zdaniem sędzia nie panował nad sytuacją na boisku, Lazio miało swoje momenty ale zabrakło im sił.

Pierwsza część gry, do strzelenia gola przez Lazio b. słaba jak poprzednie mecze.
Jednak po tym szybko Juve podniosło tempo, weszła większa agresja i zaangażowanie. Najlepszy przykład to odbiór Chiesy przy 2 bramce.
Uczciwie trzeba przyznać, że Reina swój prime time skończył jakieś 5 lat temu i coś takiego przy słupku jak bramka Rabiota, nie powinna być puszczona. Przy drugim golu Moraty też się nie popisał, ale nie ma co zwalać winy na niego, całe Lazio od kilku meczów gra słabo i wychodzi polityka Lotito, który lubi upominać innych, a sam jak trochę zarobił w poprzednim sezonie to zamiast dalej zainwestować, zabetonował skład.

Sędzia słaby, co najmniej 2 żółte więcej powinien dać graczom Lazio i średnio panował nad spotkaniem, ale ręki Hoedt’a być nie powinno, bo to był przypadek – takie akcje nie powinny zmieniać losów meczu. Inna sprawa, że jestem przekonany, że gdyby sytuacja była w polu karnym Juve to coś takiego by gwizdnięto, tak jako to było kilka razy w poprzednim sezonie.

Lotito akurat mimo, że polityk i megaloman to jednak często wypowiada się sensownie, np w zasadzie od momentu przerwania poprzedniego sezonu powtarzał o konieczności jego dogrania i sprzeciwiał się pomysłom typu play-off, etc.
Poza tym za transfery odpowiedzialny jest Tare, a pieniędzy to my jednak w zeszłym roku wydaliśmy niemało. Pomijając (nietrafione) zakupy za 30 mln, drużyna nie została osłabiona żadnymi znaczącymi sprzedażami, przedłużono kontrakty. Trudno oczekiwać od klubu, który prowadzi odpowiedzialną i oszczędną politykę transferową zakupów na kredyt. Problemem są nietrafione inwestycje za duże pieniądze, ostatnie parę letnich mercati to praktycznie przynajmniej 1 gracz na okienko, za którego pieniędzy w żaden sposób nie odzyskamy (Berisha, Durmisi, Vavro – mówi to panu coś, Panie Jerry? Nie? Zupełnie mnie to nie dziwi). Kibice spekulują, że nasz dyrektor otoczył się gwardią klakierów i za bardzo uwierzył w swoją nieomylność.
Jak już o arbitrze mowa to warto przypomnieć rękę Alexa Sandra na szyi Joaquina, ale sędzia nie grał dzisiaj istotnej roli – między walczącymi jest galaktyka różnicy w potencjale ekonomicznym, a co za tym idzie piłkarskim – było to dzisiaj (wczoraj) dokładnie widać.
Nie ma się co dziwić, że chłopakom brakuje sił, a morale nie niesie ich do emocjonujących zwycięstw – od początku kampanii grają praktycznie ci sami non stop, a do tego zewsząd są bombardowani oczekiwaniami walki o scudetto, powtórzenia i poprawienia wyników zeszłego sezonu, wyeliminowania najlepszej drużyny na świecie, etc.

I ja się z Tobą w większości zgadzam. Wiem, ze Tare odpowiada za transfery, chętnie bym go nawet wymienił za Paraticiego, ale ostatni podpis należy do Lotito. Myślę, jednak że transfery Berishy, Durmisiego czy Vavro nie podkopały funkcjonowania klubu na lata. Nietrafione ok 22mln na 3 lata, to raczej nie jest poważna suma, zwłaszcza, że za samo dostanie się do LM to chyba ok 15-16mln eur.
Jeśli chodzi o nietrafione transfery to wg. mnie bardziej bym już tu widział pana Muriqi. Choć nie obserwowałem go szczególnie.
Awansowali do fazy pucharowej, wpadła kolejna kasa (tak wiem, wszyscy mają straty z powodu covid, ale inni za to przez brak pucharów mają mniej wpływów), a wiedząc o tym, że ławka jest krótka dalej jej nie uzupełniono. Jeśli skończy się jak obecnie 7 miejscem i brakiem pucharów, to starty mogą być większe niż ewentualne wydatki. Chyba, że Lotito pogodził się, że w tym roku nie będzie czołówki i nie ma sensu się zbroić. W tej chwili, po serii zwycięstw, trafili na Inter, Bayern i przeciętny Juve i widać jak dużo brakuje.
I jeszcze jedna kwestia – SMS. Dawano za niego ogromną kasę, zwłaszcza w skali Lazio. Lotito przeholował i nie wiadomo czy jakąś większą kwotę za niego wyciągnie. Dam jeden przykład – Juventus sprzedał kiedyś Zidane. W zamian kupił Nedveda, Buffona i Thurama (sumarycznie wynieśli więcej, ale były też inne sprzedaże). Czasem warto sprzedać jednego zawodnika, jeśli się może dzięki tamu poważnie wzmocnić wszystkie inne formacje.
Odnośnie ręki Sandro, nie zauważyłem, jak podpowiesz minute to chętnie sprawdzę.

Oczywiście nie jest tak, że te trzy nietrafione zakupy wyzerowały naszą zdolność transferową (ale są jednak ograniczeniem), to raczej przykłady negatywnego trendu jaki ostatnio możemy zaobserwować przy grubszych inwestycjach z kwotami odstępnego, zwyczajnie od paru okienek mamy więcej ,,pudeł” niż wzmocnień typu Correa czy Acerbi.
Klub prowadzi politykę sprowadzania mało medialnych nazwisk z bardziej niszowych lig (Radu, Lulić, Marušić) uznanych lecz przykurzonych lub przeżywających słabsze momenty graczy (Alberto, Immobile), jakościowych zawodników powoli schodzących ze szczytu swojej formy (Leiva, wcześniej np Klose), solidnych ligowców z perspektywami wejścia na wyższy poziom (Parolo, Acerbi, Lazzari), młode, obiecujące, a także długo obserwowane talenty (Milinković – Savić, przed nim Felipe Anderson), graczy sprawdzonych przez drugoligową Salernitanę (Strakosha, Luiz Felipe, teraz Akpa Akpro).
Nie jest to niezawodna metoda, ale jednak skuteczna – ostatnie 10 lat (licząc od sezonu 09/10) to 7 awansów do Europa League (dwukrotnie ćwierćfinał), jedno wejście do Champions League, 2 Puchary Włoch, 3 Superpuchary – to nie są złe osiągnięcia jak na drużynę spoza finansowego top 5, nic więc dziwnego, że klub zamierza podążać tym szlakiem.

Być może za parę lat będziemy rozpatrywać wydanie 20 mln na reprezentanta Kosowa jako dobry interes, ale obecnie jest to robienie dobrej miny przy słabych kartach, bo te grube pieniądze dały nam 1 ligowego oraz pucharowego gola. Ten zakup od początku budził zdziwienie, zarówno kibiców jaki i osób spoza klubu, okazuje się, że jak do tej pory sceptycy czy bardziej baczni z obserwatorów mieli rację.

W tym sezonie zajęcie siódmego miejsca premiowane jest kwalifikacjami do EL, przyjąłbym taką końcową lokatę bez mrugnięcia okiem.

Juve to nie Lazio, my ewentualnie sprzedając zawodnika za kwotę liczoną w sasinach nie sprowadzimy takich wzmocnień jak drużyna z Piemontu, stąd też zrozumiałe jest dla mnie podejście zarządu – zawodnik nie chce odchodzić, a jest przydatny dla ekipy – zostaje. Manewr sprzedaży gwiazdy za grube pieniądze i zainwestowania ich z pozytywnym skutkiem udał się De Laurentiisowi, ale ta formuła wydaje się wyczerpywać. Jest też przykład ASR, czyli corocznych wyprzedaży, życia w kredycie – fakt, jest Champions League, epickie boje z Barceloną, Manchesterem czy Bayernem, ale w gablocie z trofeami hula wiatr (a to jednak one są solą piłki).
Tacy piłkarze jak Sergej nie przychodzą do nas jeżeli nie zaistnieje szereg okoliczności, ewentualnie tak jak właśnie Serb rozpościerają skrzydła w naszych barwach i dopóki gwarantują jakość oraz mają chęć grać z orłem na piersi nie powinni być sprzedawani – gdyby to ode mnie zależało Milinković – Savić wypełniłby kontrakt do ostatniego dnia, a potem sam podpisał umowę z nowym pracodawcą.

“Przewinienie nie jest wtedy, gdy piłka dotknie ręki/ramienia zawodnika bezpośrednio po kontakcie z inną częścią ciała tego zawodnika, bądź innego zawodnika, który przebywa w bliskiej odległości (jako, że wtedy nie ma niemal możliwości uniknięcia tego kontaktu). Przewinieniem nie będzie również, gdy piłka trafi w rękę znajdującą się blisko ciała i nie powiększającej obrysu w sposób nienaturalny, oraz gdy zawodnik upada (względnie wykonuje wślizg) i piłka trafia w rękę, która służy mu do podtrzymania ciała i nie jest nienaturalnie wyciągnięta.”

Także przestańcie jęczeć o tego karnego. Lepiej może poczytajcie przepisy gry w piłkę.
P.S. ale oczywiście karny dla Juve był ewidentny co nie? 😉

Gdybyś był choć odrobinę bardziej obiektywny stwierdziłbyś że karny a tak piszesz o przepisach które nie odnoszą się do tej sytuacji. Nienaturalne ułożenie dłoni przy kontakcie z piłką, powiększony obrysu ciała, zagranie uniemożliwiające Chiesie kontynuowanie akcji, nad odległością jeszcze można dyskutować ale wdł mnie wcale nie była tak mała a przepis który podajesz co do odbicia się od innej części ciała tego piłkarza totalnie nie ma tu zastosowania bo piłka najpierw odbiła się od innego piłkarza Lazio także ten… Tak wiem że to pisanie jest bezcelowe, bo żyjesz jako osoba zacietrzewiona w nienawiści do Juve.

“piłka dotknie ręki/ramienia zawodnika bezpośrednio po kontakcie z inną częścią ciała tego zawodnika, bądź innego zawodnika”

naucz się czytać

mariola, zanim kolejny raz spróbujesz błysnąć, to warto najpierw pooglądać kilka innych meczów niż swojego ulubionego i np. wtedy byś sobie przypomniał mecz Juve Torino z 4 lipca 2020, gdy piłka odbita od brzucha de Ligta trafia go w rękę, za co Torino dostaje karny, a zawodnik żółtą kartkę. Sytuacja sprawdzona na Var. Jak się do tego mają Twoje regułki?
Od dłuższego czasu 90% sytuacji niejednoznacznych jest gwizdana tylko i wyłącznie przeciw Juventusowi.

A ty jerry może zapytaj Toma od kiedy weszły nowe przepisy? Czyżby od nowego sezonu?
Zanim znowu będziesz chciał zabłysnąć sprawdź fakty.

P.S. Tak tak…wszystko przeciwko Juve…calciopoli przeciwko Juve…mafia przeciwko Juve…afery z lat 90′ przeciwko Juve….sedziowie przeciwko Juve…
o matko co za poszkodowany klub. Szkoda, że tylko w oczach…kibiców Juve 😉

Nie mogę znaleźć daty wprowadzenia tego przepisu, ale słyszałem o tym na początku ubiegłego roku, przed meczem z Torino.
Znalazłem coś takiego “Międzynarodowa Rada Piłkarska (IFAB) wprowadziła szereg zmian w przepisach gry w piłkę nożną. Dotyczą one głównie systemu VAR, wykonywania rzutów karnych i zagrań piłki ręką. Wejdą one w życie od sezonu 2020/21 lub od wznowienia rozgrywek we wszystkich ligach.” Artykuł z 11.04.2020 czyli kilka miesięcy przed tym meczem, który był właśnie po wznowieniu rozgrywek.

Generalnie, tak jak napisałem, ja uważam że ręki i karnego nie było, nie dziwie się natomiast frustracji ludzi, skoro kilka miesięcy temu takie sytuacji gwizdano przeciw nam, a o zmianach interpretacji mówiło się dużo wcześniej.

I jeszcze “calciopoli przeciwko Juve […] Szkoda, że tylko w oczach…kibiców Juve”
Nie w oczach kibiców, tylko w oczach sądów powszechnych, które oczyściły Juventus z zarzutów. Za jeden sezon nie znaleziono podstaw do wszczęci postępowania, za drugi sezon uznano, że dowody nie udowadniają by Juventus miał możliwość wpływu na ustalanie obsady sędziowskiej. Wyszło za to na jaw, że tyle samo telefonów co wykonał Moggi wykonano również z siedziby Interu. Więc tak: kibice Juve i sądy powszechne de facto potwierdziły że calciopoli było pokazówką przeciw Juve, by uciąć temat i za kilka miesięcy reprezentacja mogła zagrać na mistrzostwach świata, które zdobyła.

Super meczyk. Chiesa najlepszy w Juve już od dawna oprócz Ronaldo i Moraty. Od Chiesy zaczyna się często ta fajna gra, ile on ma energii i to parcie na bramkę. Super !
O karnym nie ma co rozmawiać , bo ewidentny, ale sędzie miał swój dzień, trzeba mu wybaczyć 🙂

Gratulacie za dzisiejszy wynik! Przyznam, ze jak zobaczylem ten sklad, nastepnie pierwsze 20 minut meczu, a w tym bramke Correi po zagraniu Kulusevskiego to pomyslalem – Juve tego nie wygra i juz witalem sie z gąską. Udalo sie jednak odwrocic losy tego spotkania i to w calkiem dobrym stylu w drugiej polowie, za co szacunek.

Brak Bentancura? W końcu jakiś pozytyw bo to co ostatnio wyprawia te jego straty to jakaś masakra. Dziwiliem się Pirlo że wystawia graczy o takiej same h charakterystyce obok siebie Rabiot i on. W końcu mecz, który dało się oglądać, gratulacje.

Wniosek? Bez Ronaldo i Bentancura Juve potrafi grać w piłkę i zdominować przeciwnika. Ronaldo cały czas traci piłkę i się obraża,wymaga żeby grać pod niego. A Bentancura zagrywa tylko do tyłu i to często nieodpowiedzialnie

“…ręki Hoedt’a być nie powinno, bo to był przypadek…” itp-
.
– Jeszcze raz przepisy, skrótowo z braku czasu:
AIA+FIGC, 2019-20, Artykuł 12, faul ręki:
aia-figc.it/download/settoretecnico/03_06_2019circolare%201%20201920.pdf
str 8/21 niebieski tekst, we wszyst językach jednakowo:
“Jest kara jeśli jest ruch do piłki. Jest kara jeśli czerpie korzyść.
Jest kara jeśli ramiona są:
-nienaturalnie
-powyżej barku (z wyjątkiem własn zagrania)

Powyższe (czyli kara) ma miejsce jeśli od własnego ciała lub także od innego gracza będącego blisko

Z wyjątkiem wyż wym (czyli z wyj nienaturalnie i powyżej barku) nie ma kary.

Czy to takie trudne? Nie ma “przypadkowo”, jest “pozycja naturalna” i to jest margines oceny arbitra. Hoedt: 50/50, imo karny lecz dla Var brak “błędu oczywistego”.

Jest i ta, która ma w zwyczaju, gdy już brakuje argumentów w brnięciu w głupote, czepiać się każdej literówki. Można na przyszłość prosić o składne pisanie ? To wyraz szacunku dla innych użytkowników tego forum.

Brawo dla Juve za odwrócenie złego wyniku. Ostatnio gdy wynik był zły, Juve strasznie się meczyło. Tym razem się udało i to z niebyle kim. Co do karnego, w obecnej chwili po zmianie przepisów to takie pół na pół.

“…w obecnej chwili po zmianie prze[isów…”-
– Wypowiedzi z IFAB i FIFA sugerują że od 1.lipca przepisy o spalonym i ręce mogą zostać poluzowane.
Rozpatrywana propozycja braku spalonego dopóki sylwetki zachodzą na siebie; rozpatrywana koncepcja by nie anulować automatycznie bramki po niekaralnej ręce we wcześniejszej fazie akcji.