Inter ma czego żałować. Trudna sytuacja przed rewanżem na Anfield

Hakan Calhanoglu
Hakan Calhanoglu Pressfocus

Na San Siro nie wiało nudą, ale brakowało gola, który nadałby jeszcze większego tempa rywalizacji pomiędzy Interem i Liverpool. Początkowo The Reds zepchnęli piłkarzy Simeone do głębokiej defensywy. Z upływem czasu to Nerazzurri przejęli kontrolę nad meczem. W samej końcówce doszło do zwrotu akcji i zwycięstwo padło łupem ekipy z Anfield 2:0 (0:0)

Inter próbował zaskoczyć, ale Liverpool również miał swoje okazje

Do przerwy nie brakowało okazji bramkowych. Zdecydowanie najbliżej wpisania się na listę strzelców był Hakan Calhanoglu. Turek na skraju pola karnego odebrał znakomite podanie z prawej flanki, ruszył do przodu i oddał mocny strzał. Piłka odbiła się jednak od poprzeczki i wróciła na boisko.

Kilka chwil później Sadio Mane próbował swoich sił z przewrotki. Senegalczyk przy odrobinie lepszym złożeniu się do uderzenia, mógłby wpakować piłkę do siatki. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie Liverpool był aktywniejszy pod polem karnym rywala. Niemniej żadna z ekip nie oddała celnego strzału. Do tego The Reds osłabli z sił na kilkadziesiąt sekund przed zejściem do szatni, co zauważył Inter, próbując to wykorzystać zaraz po wznowieniu gry.

Nerazzurri byli bliżej zwycięstwa, ale to The Reds wyszarpali zwycięstwo w końcówce

Od startu drugiej części zawodów Inter naciskał przeciwnika. W pewnych momentach Liverpool tracił grunt pod nogami, ale Nerazzurri nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. Raz nawet Edin Dzeko pokonał Alissona, jednak doświadczony napastnik był na pozycji spalonej, dlatego arbiter nie uznał tego trafienia.

Kiedy wydawało się, że lada moment piłkarze Inzaghiego obejmą prowadzenie, stracili gola w bardzo łatwy sposób. Otóż Friminio wpisał się na listę strzelców po strzale głową z rzutu rożnego. Brazylijczyk pojawił się na murawie w 46. minucie i szczęśliwe w końcówce wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z boku boiska.

Do ostatnich sekund rywalizacji Inter walczył, żeby wyszarpać chociaż remis. Ta sztuka się nie udała, więc o awans do ćwierćfinału nie będzie łatwo. Do tego mistrzów Włoch pogrążył Mohamed Salah. Egipcjanin podczas zamieszania w polu karnym, uderzył płasko po ziemi a przy okazji ustalając finalny rezultat. Rewanż na Anfield przy pełnych trybunach będzie emocjonujący, ale to Liverpool zrobił większy krok do następnej fazy rozgrywek.

Komentarze

Comments 30 comments

Nie wiem czy oglądasz mecze Interu, ale przegrali w tym sezonie 5 spotkań. Jedynie w Madrycie byli słabsi. Każdy pozostały mecz , może z wyjątkiem dzisiejszej rywalizacji, która była wyrównana to była dominacja. Real w 1 meczu i Milan nie istniały, Lazio tak samo. Brakuje w drużynie egzektora, szczęścia i doświadczenia. Marotta uzupelni braki i będzie dobrze. Ta drużyna będzie tylko lepsza.

Spokojnie malkontencie, nawet bez napastników Inter broni mistrza w tym roku i jest w tej 1/8 lm grając przywoite spotkanie patrząc na dysproporcje kadrowe i finansowe. A gdzie jest Twój śmieszny klubik? No właśnie, w głębokiej dupie.

@szyszyn — ‘śmieszny klubik’ jest tam gdzie był rok temu Inter – poza europejskimi pucharami. Ach te zaniki pamięci :). To trochę śmieszne – patrzeć, że się udało zespołowi wyjść z grupy po tym jak było rozstawione z 1 koszyka, gdy rok wcześniej zajął ostatnie miejsce w grupie.
Bez napastników powiadasz, a jednak ponad połowa bramek strzelona przez nich w tym sezonie.

Kto się niby będzie modlił pajacyku? Skoro odpadną w 1/8 będą mogli skupić się na lidze i pucharze, jaka zadyszka? Przypomnieć ci jaka była różnica punktowa między Interem a drugim zespołem na koniec sezonu? O zadyszkę to powinni martwić się kibice Milanu, bo właśnie wchodzimy w część sezonu w której Milan będzie tracił punkty jak co sezon bo mają mentalność looserów. Gdzie był Inter rok temu? Na pierwszym miejscu w tabeli.

Po co te prowokacje? Narzekasz, że kibice Interu prowokują a sam lepszy nie jesteś.

Szkoda porażki, mecz był naprawdę dobry i chyba tylko fakt, że Inter siadł kondycyjnie po 70 minucie zadecydował. Szansa w rewanżu jest, nawet jeśli nie na zwycięstwo to na dogrywkę. Natomiast przegrać z Liverpoolem to żaden wstyd, więcej jak ktoś pisał poniżej już przed meczem można było się spodziewać że łatwo nie będzie. Całą Serie A ma ten sam problem – o ile w podstawowych składach często grają zawodnicy wybitni, o tyle na ławce siedzą albo weterani albo gracze o wiele słabsi. W PL kluby stać na utrzymanie 18 zawodników na tym samym poziomie sportowym.

jak to jest chłopaki, ze nawet kibice Interu tu się wyzywają nawzajem ? atakujecie na oślep wszystkich, ubliżanie i wyzywacie, przed mistrzostwem Inter błądził tak samo. Jeśli mówić o zadyszce to wyglada na to, ze jednak Milan z niej wyszedł obronna ręka aktualnie, a Inter ? ostatnie 3 mecze, 2 porażki, jeden remis, strata punktów z bezpośrednimi rywalami i praktyczny out z LM. Niesamowita jest wasza ignorancja xd

Dla mnie niesamowite jest to czytać nie umiesz ze zrozumieniem, ale mądrala z ciebie niesamowity

@szyszyn — Ty weź się ogarnij chłopie, bo ludzie się z Ciebie śmieją.

@lukasz – a niby czemu mam mieć pełne gacie? Ja chcę aby Milan był w top4. To jest plan dla tej drużyny. Super jeżeli zakończy na 2 pozycji z jako taką przewagą nad Napoli/Atalantą/Juve.
Więc niby czemu miałbym się bać o to czy “wytrzymają tępo”?
Rok temu także się nie ‘modliłem żeby tempo wytrzymali’, mało tego – przed meczem z Atalantą byłem przygotowany psychicznie na to, że Milan skończy jako 5 drużyna.

Oczy krwawią gdy się patrzy na Lautaro. Mam wrażenie, że zrobił dzisiaj więcej pajacyków, niż miał kontaktów z piłką.

Co do spotkania to w pewnym sensie podobne spotkanie do derbów. Różnica była taka, że dobry moment Interu przypadł na początek drugiej, a nie pierwszej połowy. Inter ma siły na 30-35 minut dobrej gry. Tak się nie da wygrywać spotkań z silnymi przeciwnikami. Inzaghi zapomina, że mecz to nie sprint, a maraton. Czarny luty dla Interu trwa, Milan, Napoli, Liverpool, a przecież to dopiero połowa miesiąca.
Szkoda, bo to najprawdopodobniej koniec przygody Interu w LM.

Nie ma się czego wstydzić. Zagrali jak równy z równym. Wynik słaby ale cieszy postawa piłkarzy. Po takich osłabieniach na początku sezonu i tak ich gra wygląda lepiej niż wszyscy wieszczyli. W zimie to gdyby nie drewno Dzeko (Lukaku by tam ze 2 wsadził) i stary słaby Handanowic to kto wie …może byłaby niespodzianka.

Nie stresuj się @szyszynowskis. Spokojnie, masz swoje święto – Inter w fazie pucharowej LM po raz pierwszy od dekady, szybko może się nie powtórzyć. Napoli sfrajerzyło, Inter wówczas nie pomógł przegrywając frajersko w Turynie 3:2. Świętuj.

Wygrała drużyna lepsza, ale to wiedzieliśmy już przed meczem.
Szkoda że jak zwykle po 70 minucie brakuje sił.
Inter nie ma sie czego wstydzić.
No może tego że w ataku gra takie drewno jak Dzeko.
Niestety dziś ataku nie mieliśmy.
Kapitalnie dziś Skriniar, Hakan, Perisic i Dumfries.
Jak się popatrzy kto wchodzi z ławki w Liverpoolu to aż się przykro robi widząc jak to wygląda w Italii.

Czekaj jak to bylo po 1:2 i 2:3 dla Live “kompromitacja, zespol nie nadajcy sie do LM, kibice Milanu znowu odplyneli”. Na dokladnie takie same slowa napisales “wymowki kibicow Milanu, same barany i dzieciaki z ktorymi nie idzie dyskutowacc”. To co powiesz na to teraz? Ze mam zwidy albo jakich innych inwektyw uzyjesz ? Moze znowu zaprzeczysz, ze tak powiedziales ? Obiektywnie 0:2 w trabe u siebie po dwoch slabych meczach w Serie A. I tyle w temacie. Wcale nie jestescie level wyzej niz wszyscy jak Wam sie wydaje.

Nie ma co się podniecać Liverpool to jeden z najlepszych zespołów świata
drużyna na która jest o półka wyżej od Interu czy jakiegokolwiek zespołu włoskiego. Liga włoska jest dużo słabsza od angielskiej pod każdym względem.

Mecz rozstrzygnięty, na Anfield Inter pojedzie, ale na pewno nie po awans. Trzeba jednak oddać Interowi, że to nie był zły mecz w ich wykonaniu, acz kowiek nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę the reds, Liverpool ma ta mentalnośc mistrzów.

Inter ani przez moment nie był lepszy od Liverpoolu taka prawda, Inter ma najmocniejszy skład we Włoszech i wciaż są głównymi faworytami do mistrzostwa niemniej ten mecz pokazuje, że piłka w Serie A nie nadąża za tą z Anglii, jest za mało dynamiczna, tempo gry jest zbyt niskie i w konfrontacji Włochów z Anglikami to widać że Dzeko to nie Lukaku. Inter dobrze grał w pierwszej części, kiedy przede wszystkim koncentrował się na obronie, wprawdzie sam nie za bardzo zagrażał przeciwnikowi (poza jedną okazją Hakana) ale dobrze się bronił i popełnił błąd próbując atakować Liverpool od początku drugiej części gry, to ze Inter się otworzył było wodą na młyn dla Liverpoolu. Inter lekkomyślnie podjął ryzyko, licząc że będzie w stanie zadać cios, rzucając większe siły na atak kiedy dalej powinien się bronić, grać na 0:0 i liczyć na jakiegoś farfocla w końcówce, chcieli grać jak równy z równym i się przekonali że to nie możliwe bo Liverpool jest znacznie lepszy niż ktokolwiek w Serie A. Może nam się to nie podobać ale taka prawda. Totalną niedorzecznością i brednią jest twierdzenie że “Inter znowu był lepszy ale przegrał” o tym kto jest lepszy w danym meczu decyduje wynik i tylko on się liczy a nie subiektywne odczucia za styl – to nie jazda figurowa na lodzie, wynik decyduje kto był lepszy, w piłce liczą się bramki a nie wrażenia estetyczne. Rozumiem o co chodzi tym którzy tak twierdzą, oni uważają że jak Inter w przegranym meczu optycznie nie wyglądał źle to znaczy ze… “był lepszy” ha ha! Lub że jak w niektórych meczach przez większość czasu optycznie dominował na boisku, to był lepszy chociaż wynik dla Interu był niekorzystny. Cóż mechanizm wyparcia jest znany w psychologii traum od lat, nie zmieni to jednak prawdy, że lepszy jest ten co strzeli więcej bramek niż przeciwnik.

@PuChaczBuboBubo
Pozwolę sobie się nie zgodzić. Inter w 1 połowie grał bardziej defensywnie ale od początku 2 wrzucił Liverpool na wiatrak. 2 linia i skrzydła gniotły The Reds ale zabrakło wykończenia i ostatniego podania. Zresztą obrona Liverpoolu grała bardzo dobrze. Piszesz o ataku, który był wodą na młyn dla Liv. 1 gol padł po przypadkowym zagraniu Vidala, który odebrał piłkę. Ta niefortunnie odbita trafiła potem za linię. Corner i gol. Paradoksalnie Liverpool zdobył gola grając najsłabiej w trakcie meczu a Inter stracił grając najlepiej w ciągu 90 minut. 2 bramka to także stały fragment i zamieszanie w polu karny, potem chyba z 3 rykoszety i piłka wtoczyła się do siatki. Zdecydowało doświadczenie oraz ławka rezerwowych i brak szybkiego napastnika. Zaryzykuję stwierdzenie, że z Lukaku wczoraj Inter miałby zwycięstwo na koncie. Jednak Belg est w Londynie i nie ma co do niego wracać. Klopp zmienił 3 piłkarzy w przerwie i oni zdecydowali o wyniku. Ma ławkę i równorzędnych zmienników. The Reds przyjechali z pełnym składem, bez najmniejszych braków kadrowych. Druga sprawa to brak strzałów w światło bramki, podnoszony wszem i wobec na różnych forach…. Prawda , bez strzałów w bramkę nie da się wygrać ( wyjątek Spezia w Neapolu, ale to tylko potwierdza regułę). Jednak czy strzały Liverpoolu były takie dobre? Śmiem wątpić, The Reds oddali 2 i strzelili 2 gole. 1 bramka to błąd Handy a druga to czysty pech. Czasem piłka się ledwo dotoczy do bramkarza i w statystykach jest wpisane, że był strzał w światło bramki. Nawet Allison przyznał, że remis byłby sprawiedliwy i moim zdaniem nie jest to kurtuazja. Liczy się jednak wynik i pieniądze, a tych na wyspach nie brakuje. Niestety to przekłada się na rezultaty klubów w Serie A w Europie w ostatnich latach.