Borja Mayoral
Borja Mayoral Pressfocus

Grad goli na Stadio Olimpico i pech Smallinga

W ostatnim spotkaniu 20. kolejki Serie A, AS Roma stanęła do walki z Hellas Weroną. Co ciekawe, na samym początku zmagań ligowych Gialloblu pokonali Rzymian, przez nieoczekiwany walkower. Tym razem tak łatwo nie było. Gospodarze pokazali miejsce w szeregu podopiecznym Juricia, odnosząc pewne zwycięstwo 3:1 (3:0).

Problemy angielskiego defensora

Przez pierwszy kwadrans nie zapowiadało się, że to widowisko może nabrać takiego tempa. Z początku obie ekipy grały zachowawczo, w dodatku przedwcześnie z murawy zszedł Chris Smalling. Anglik jeszcze do niedawna narzekał na problemy mięśniowe. W pewnym momencie chronił piłkę przed graczem Hellas i nagle poczuł ból w udzie, a po krótkiej chwili siedział już na murawie. Najprawdopodobniej 30-latkowi odnowił się uraz, ale na oficjalne informacje musimy poczekać do poniedziałku.

Z małej chmury, duży deszcz

Zaraz po całym zdarzeniu prowadzenie Giallorossim zapewnił Gianluca Mancini. Była 21. minuta, kiedy piłkę w siatce umieścił włoski obrońca. Podczas rzutu rożnego 24-latek wyskoczył najwyżej do dośrodkowania, które finalnie zamienił na gola, dzięki mocnemu uderzeniu głową. Chwilę później byliśmy świadkami nokautu. Henrikh Mkhitaryan przejął zabójcze podanie na skraju szesnastki i bez większego namysłu oddał strzał bez przyjęcia. Golkiper Hellas nie miał większych szans, ponieważ futbolówka wpadła do bramki tuż obok prawego słupka. To nie był koniec strzeleckiego festiwalu. Rywal upadł na łopatki po trafieniu Borja Mayorala. Hiszpan skorzystał na słabym kryciu Dawidowicza i jego kolegów. Przy całej akcji wykazał się sprytem, ponieważ był w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, dzięki czemu miał ułatwione zadanie. Snajper z odległości kilku metrów strzelił w sam środek, zabijając tym samym jakiekolwiek nadzieje podopiecznych chorwackiego menadżera na odmianę losów tego widowiska.

Świeża krew zapewniła bramkę honorową

Trener gości wiedział, że musi coś zrobić, aby nie dopuścić do blamażu. Wynik był fatalny. Postawa jego piłkarzy również pozostawiała wiele do życzenia. Jednak po godzinie gry Lopez został pokonany. Honorowego gola drużynie z Werony zapewnił Ebrima Colley. Młody napastnik znakomicie wykorzystał centrę z prawej strony boiska i pewnym strzałem głową, zmieścił piłkę obok bliższego słupka.

Komentarze

Na temat “Grad goli na Stadio Olimpico i pech Smallinga

Kto ten nagłówek pisał? Po pierwszej połowie poszedłem spać. Było 3:0. Po przeczytaniu nagłówka a zwłaszcza że był grad goli myślę że wynik oscyluje w granicach 5:0,5,2 czy 7:1 a tu taka niespodzianka i 3:1 xD