Gol Bereszyńskiego nie pomógł, dramatyczny mecz w Genui

Bartosz Bereszyński
Bartosz Bereszyński Pressfocus

Starcie Sampdorii z Cagliari to był prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Goście prowadzili 1:0, ale w dwie minuty (także za sprawą Bereszyńskiego) stracili dwa gole. Piłkarze z Sardynii nie poddali się jednak i w ostatniej akcji meczu wywalczyli remis 2:2.

Przedostatnie niedzielne spotkanie w 26. kolejce Serie A rozgrywane było na Stadio Luigi Ferraris, gdzie o zwycięstwo rywalizowali piłkarze Sampdorii i Cagliari. Drużyna z Genui radziła sobie ostatnio przeciętnie. Natomiast goście wrócili na zwycięską ścieżkę i zdobyli dwa komplety punktów z rzędu.

Walka>gra w piłkę

Pierwsza połowa tego spotkania nie zachwyciła. Oglądaliśmy dość wyrównane widowisko, w którym obie drużyny miały swoje momenty i okazje strzeleckie. Lepiej wykorzystało je Cagliari, ponieważ w 11. minucie objęło prowadzenie. Joao Pedro znalazł się w doskonałej sytuacji, miał przed sobą tylko goalkeepera, ale nie zachował zimnej krwi. Przy dobitce Brazylijczyk był już skuteczniejszy i przymierzył w lewy róg bramki. Sampdoria nie oddała w tej części meczu nawet celnego uderzenia i do przerwy przegrywała 0:1.

Dreszczowiec w Genui

Obie drużyny w drugiej połowie zagrały lepiej, co zwiększyło poziom widowiska, które po przerwie zdecydowanie nas nie rozczarowało. Gospodarze musieli odrabiać straty i próbowali to zrobić, chociaż oponent prezentował się nieźle. Sygnał do walki Sampdorii w 78. minucie dał Bartosz Bereszyński, czyli jeden z lepszych piłkarzy w ekipie Claudio Ranieriego. Polak zainicjował akcję, ruszył w pole karne Cagliari, otrzymał piłkę od Gastona Ramireza i z ostrego kąta uderzył perfekcyjnie w prawy górny róg bramki.

Ledwie dwie minuty później gospodarze wygrywali 2:1. Fabio Quagliarella podał do Manolo Gabbiadiniego, który opanował futbolówkę i przymierzył w lewy róg bramki.

Wydawało się, że Cagliari będzie musiało uznać wyższość rywala. Tymczasem sędzia doliczył sporo minut, co zadziałało na korzyść zespołu z Sardynii. Goście atakowali non stop i w ostatniej akcji dopięli swego. Radja Nainggolan otrzymał piłkę od Leonardo Pavolettiego i z atomową siłą uderzył fenomenalnie w lewy dolny róg bramki. To był ostatni akcent na Stadio Luigi Ferraris.

Komentarze