Glik blisko pożegnania z Serie A, szczęśliwy mecz Sampdorii

Kamil Glik
Kamil Glik Pressfocus

Niedzielnym popołudniem byliśmy świadkami boju o utrzymanie, gdzie Benevento grało z Crotone. Ekipa Kamila Glika zaprzepaściła ogromną szansę na zgarnięcie kompletu punktów. Goście szczęśliwie doprowadzili do remisu na kilkanaście sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego (1:1). Natomiast Sampdoria z Bartoszem Bereszyńskim w składzie pokonała Udinese (1:0) po bramce z rzutu karnego.

Wielki pech Benevento

Czarownicy od samego początku spotkania byli niezwykle zmobilizowani, aby jak najszybciej objąć prowadzenie. Gospodarzom udało się to już po kwadransie, kiedy piłkę do siatki wpakował Lapadula. Napastnik Benevento bez namysłu wykorzystał podanie Hetemaja, trafiając precyzyjnie tuż obok lewego słupka.

Piłkarze Crotone zrozumieli, że grunt pod ich nogami zaczyna się walić. Nieoczekiwanie w pogoni za korzystnym rezultatem, nerwów na wodzy nie utrzymał Vladimir Golemic, który za bestialski faul otrzymał czerwoną kartkę.

Benevento od momentu gry w przewadze, coraz śmielej zapędzało się pod pole karne przeciwnika. Trzeba przyznać, że Crotone przed utratą kolejnych goli uratował ich bramkarz, Festa.

Po przerwie Glik i spółka stracili na jakości. Momentami można było odnieść wrażenie, że gospodarze są zadowoleni z jednobramkowego prowadzenia. Co więcej w ataku brakowało odpowiedniej skuteczności, żeby przed czasem przypieczętować swoje zwycięstwo.

Gdy polski defensor czekał na ostatni gwizdek sędziego, Simy w doliczonym czasie otrzymał precyzyjne zagranie w głąb pola karnego, a po chwili zamienił je na bramkę, przez co spotkanie zakończyło się remisem. W takim obrocie spraw, na tę chwilę obie drużyny żegnają się z Serie A.

Udinese w dołku formy na koniec sezonu

Zebry po raz kolejny zaprezentowały się ze słabej strony. Udinese w pierwszej połowie było bezradne pod bramką Sampdorii. Bartosz Bereszyński wraz z innymi defensorami nie popełniali prostych błędów. Dobrze zorganizowany zespół gości szukał swoich szans w kontrach, jednak do przerwy żadna ze stron nie umieściła piłki w siatce.

Zdecydowanie więcej działo się w drugiej połowie. Obie ekipy wreszcie zaczęły grać ofensywie. Na brak emocji nie mogliśmy narzekać, lecz niezwykle późno wynik spotkania otworzył Fabio Quagliarella. Włoch w 88. minucie zamienił jedenastkę na gola, po tym jak wcześniej Kevin Bonifazi dotknął futbolówki ręką.

Komentarze